• facebook
  • rss
  • Jakby wszystkiego nadal pilnował

    Agnieszka Napiórkowska

    |

    Gość Łowicki 24/2014

    dodane 12.06.2014 00:00

    Po raz kolejny wielki świat zawita do Rzeczycy. Niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki hala sportowa zamieni się w teatralną. A dawno zmarły proboszcz opowie o obyczajach za panowania króla Augusta.

    W tym roku przypada 210. rocznica śmierci ks. Jędrzeja Kitowicza. Od czasu, gdy proboszczem w Rzeczycy został ks. Henryk Linarcik, każda okrągła rocznica związana z ks. Kitowiczem ma tu niezwykłą oprawę i przebieg. 10 lat temu 200. rocznicę obchodzono przez 3 dni. W programie obchodów były przedstawienie przygotowane przez młodzież i wykład Marii Dernałowicz z Warszawy przybliżający sylwetkę dawnego plebana. Ponadto na cmentarzu umieszczono tablicę pamiątkową, a o oprawę Mszy św. zadbał chór z Wrocławia. Na koniec w remizie strażackiej wystąpili aktorzy krakowskiego Teatru Starego. Atrakcji nie zabraknie także w 210. rocznicę.

    Szlachcic z urodzenia

    W tym roku, położona na obrzeżach diecezji, parafia św. Katarzyny w Rzeczycy po raz kolejny stanie się świadkiem niezwykłych wydarzeń. W niedzielę 22 czerwca o godz. 18 aktorzy Teatru „Imka” w hali sportowej wystawią spektakl „O północy przybyłem do Widawy, czyli Opis obyczajów III” według tekstów ks. Kitowicza. Warto dodać, że słynna ogólnopolska premiera tego przedstawienia miała miejsce w Rzeczycy 19 marca 2010 roku. I tak jak wówczas, tak i tym razem na scenie będzie można zobaczyć: Mikołaja Grabowskiego, Iwonę Bielską, Magdalenę Boczarską, Oskara Hamerskiego, Tomasza Karolaka, Andrzeja Konopkę, Urszulę Popiel, Olgę Mysłowską i Wojciecha Błacha. Wcześniej, podczas uroczystej Mszy św. o 11.30, nastąpi odsłonięcie popiersia i portretu ks. Kitowicza. Zaprezentowana zostanie także wystawa pamiątek po rzeczyckim proboszczu, o którym przypomni przygotowana przez młodzież z miejscowego gimnazjum prezentacja multimedialna. A wszystko to za sprawą obecnego mecenasa tego miejsca – ks. Linarcika, który nie tylko przypomniał mieszkańcom, kim był jego dawny poprzednik, ale zadbał również o jego grób, zebrał istniejące po min pamiątki i – co ciekawe – rozwikłał m.in. zagadkę związaną z datą jego urodzin. – We wszystkich polskich słownikach biograficznych i wstępach pisanych przez badaczy literatury powtarzano błędne informacje, podając niejednokrotnie w wątpliwość jego pochodzenie, miejsce urodzenia i dokładną datę urodzin – mówi ks. Linarcik. – Poszukując informacji o swoim poprzedniku, odkryłem, że Kitowiczowie mieli kamienicę naprzeciwko kościoła Świętego Krzyża w Warszawie. Tam też mieszkała siostra Kitowicza, z którą korespondował, urzędując w Rzeczycy. Poskładałem fakty i w tamtejszym kościele odnalazłem jego metrykę chrztu, w której czarno na białym stoi, że Kitowicz urodził się 25 listopada 1728 r. w Warszawie. W akcie chrztu, a także w akcie małżeństwa rodziców ks. Kitowicza przy nazwisku ojca zapisano „nobilis”, co znaczy szlachetnie urodzony. Takim to sposobem ponad wszelką wątpliwość ustaliłem jego podstawowe dane – cieszy się rzeczycki proboszcz.

    Gest pani Teresy

    We wszystkich biograficznych poszukiwaniach, a także przy gromadzeniu pamiątek ks. Henryk przez cały czas czuje pomoc ks. Jędrzeja. – Mam takie wrażenie, że on mnie prowadzi i w jakiś sposób zachęca do wytrwałości, dzięki której udało mi się ustalić, jakim był duszpasterzem i gospodarzem, odnaleźć ornat, w którym odprawiał Msze św., a także zdobyć dla parafii jego portret – opowiada ks. Linarcik. Z portretem związane są dwa niezwykłe wydarzenia. By wykonać kopię obrazu znajdującego się w Bibliotece Naukowej Polskiej Akademii Nauk i Polskiej Akademii Umiejętności w Krakowie, najpierw trzeba było poddać renowacji oryginał. Właściciele wymawiali się brakiem pieniędzy. Słysząc to, ks. Henryk wyciągnął z kieszeni pewną sumę pieniędzy, mówiąc, że chce się dołożyć do tej inwestycji. Jak się okazało, argument finansowy okazał się skuteczny i ks. Jędrzej, dzięki pracy konserwatorów, odzyskał dawne przenikliwe spojrzenie. Za co, jak można przypuszczać, zrewanżował się darczyńcy. – Kiedy dostałem telefon od artystki z Krakowa, że kopia jest gotowa, zbladłem. Siedząc przy stole z ks. wikariuszem, zacząłem się zastanawiać, skąd wezmę pieniądze na tę kopię. Wraz ze starą ramą był to spory koszt. Kilka minut później na plebanię przyszła pani Teresa Kępa, dawna parafianka, która poinformowała mnie, że znając moje zaangażowanie w parafię, chętnie sfinansuje mi jakąś inwestycję. Jej słowa mnie zamurowały. Kiedy opowiedziałem o obrazie, zgodziła się za niego zapłacić – opowiada wdzięczny proboszcz. Podczas 210. rocznicy śmierci byłego proboszcza parafianie i goście będą mogli obejrzeć zarówno obraz, jak i odnowiony ornat znaleziony w rupieciach. Nie zabraknie też opowieści o życiu dawnego plebana i inicjatywach mających rozsławiać jego imię.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół