• facebook
  • rss
  • Budowanie mostów

    dodane 19.06.2014 00:00

    – Historia mojego powołania nie zaczyna się jakimś przełomowym wydarzeniem. Nie ma w niej nagłego nawrócenia czy czegoś niespodziewanego. Wstępując do seminarium, swoją decyzją nie zaskoczyłem swoich kolegów i koleżanek – mówił podczas świadectwa w Kozłowie szlacheckim kleryk Kamil Paluchowski.

    Po krótkiej przerwie powróciliśmy do Niedziel Ewangelizacyjnych, odbywających się w ramach akcji „Rośnij z Gościem”. 8 czerwca, w uroczystość Zesłania Ducha Świętego, o powołania zakonne, kapłańskie i małżeńskie modliliśmy się w parafii pw. św. Mikołaja w Kozłowie Szlacheckim. Wspólnej modlitwie przewodniczył proboszcz parafii ks. Władysław Czaplicki. O wierność, siły i radość z realizowania swojego powołania modlił się także kleryk III roku WSD w Łowiczu Kamil Paluchowski, który opowiedział wiernym o swojej drodze.

    Kościelne cukierki


    – Moje powołanie kształtowało się od dziecka. Gdy byłem małym chłopcem, do kościoła prowadzała mnie babcia. Tam, aby utrzymać mnie we względnym spokoju, dawała mi cukierki, dzięki którym Kościół od dziecka kojarzył mi się z czymś przyjemnym i dobrym. Kiedy trochę podrosłem, zacząłem w domu odprawiać „msze”. Później zostałem ministrantem i lektorem. Służba przy ołtarzu przyczyniła się do głębszego poznania Boga i zachwytu Eucharystią. Pójście do seminarium było naturalną kontynuacją i spełnieniem marzeń – mówił kleryk Kamil, który nie ukrywał, że dużego wsparcia w odkrywaniu powołania udzielił mu jego proboszcz.

    
Później o drodze do kapłaństwa, już na plebanii, opowiedział także proboszcz ks. Czaplicki, który święcenia przyjął 28 ma-
ja 1987 r. Jak wspominał, przed wstąpieniem do seminarium kilka razy uczestniczył w rekolekcjach powołaniowych, które organizowali orioniści.

    
– To były niezwykłe czasy – opowiada ks. Władysław. – Do dziś pamiętam także dzień święceń. Razem ze mną sakrament kapłaństwa przyjęło 55 kolegów kursowych. Jeden z nas – ks. Marek Solczyński – został biskupem. Niestety, są i tacy, którzy się pogubili. Cieszę się, że w czasie tej niedzieli tak mocno wybrzmiała zarówno potrzeba modlitwy za osoby poszukujące swoje drogi, jak i za tych, którzy dokonali już wyboru. W czasie nabożeństwa przed Najświętszym Sakramentem pamiętałem o swoich kolegach, ale także o rodzinach z parafii. Prosiłem też Boga, by uczył mnie budować mosty, te ludzkie i duchowe – mówi ks. Czaplicki, który nie ukrywa, że zadanie to nie zawsze jest łatwe.

    
– Dzisiejszy świat, a zwłaszcza młodzi ludzie próbują układać sobie życie bez Boga – mówi Łukasz Dąbrowski. – Takie myślenie podlega weryfikacji w chwilach, gdy ciężar krzyża daje o sobie mocno znać. Wiem, o czym mówię, bo sam znalazłem się w takiej sytuacji. Nieudane małżeństwo i choroba zbliżyły mnie do Boga. Teraz to On jest skałą, na której wszystko opieram. To jedyny sposób, dzięki któremu możliwe są ofiarność i poprawne relacje międzyludzkie. Czubek nosa naprawdę nie jest całym światem. I o tym musimy ciągle pamiętać. Cieszę się, że nasza parafia zdecydowała się modlić za dzieci szkolne. One są nadzieją tego kraju i tej parafii.

    Lifting świętych


    Kozłowska gotycka świątynia, usytuowana nad Bzurą, została wzniesiona w 1470 roku. Górując nad polami, stanowi dominujący element krajobrazu, będąc świadectwem pobożności kilku pokoleń. W parafii, w której większość wiernych zajmuje się uprawą roli i sadownictwem, istnieją koła Żywego Różańca zarówno dla dorosłych, jak i dla dzieci. Od kilku lat działa tu także Wspólnota Miłosierdzia, która w każdy pierwszy piątek miesiąca przed Najświętszym Sakramentem przez 2 godziny prowadzi nabożeństwo dziękczynno-błagalne. Rozpoczyna je zawsze Koronka do Bożego Miłosierdzia, a kończy – Eucharystia. Co roku w parafii dwa razy obchodzony jest odpust. W czerwcu – we wspomnienie św. Antoniego Padewskiego, którego za patrona obrali sobie budowniczowie świątyni, i 6 grudnia – we wspomnienie patrona parafii św. Mikołaja.

    
Położona nad Bzurą parafia była świadkiem krwawych walk w 1939 roku. Każdego roku we wrześniu odprawiana jest tu Msza św. za poległych, po której odbywa się piknik parafialny z wojskową grochówką. Na kolejny, w niedzielę po wspomnieniu św. Floriana, parafian zapraszają także druhowie miejscowych OSP.

    
Jedność parafian można zaobserwować także podczas Drogi Krzyżowej odprawianej po wsiach, a także w czasie Bożego Ciała, w którym uczestniczy nie tylko rzesza mieszkańców, ale także wielu gości. Mówiąc o pobożności i różnego rodzaju sposobach integracji wiernych z parafii w Kozłowie Szlacheckim, trzeba dodać, że w ostatnich latach ofiarnie włączyli się w prace konserwatorskie i budowlane. Dzięki ich hojności przed kościołem stanęła odrestaurowana XVIII-wieczna figura św. Józefa z Dzieciątkiem, która wcześniej niszczała w jednym z sadów. Renowacji została poddana też pochodząca z tego samego wieku figura św. Antoniego.

    
– Mamy świadomość, że jeszcze wiele prac jest przed nami – mówi Bożena Tomala. – W tym roku czeka nas malowanie wnętrza kościoła. Jak się zmobilizujemy i każdy nie będzie myślał tylko o sobie, damy radę. Robiąc coś dla Boga, człowiek nigdy na tym nie traci.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół