• facebook
  • rss
  • Nie tacy, jak się zdaje

    dodane 26.06.2014 00:00

    – Tego, jak się wbiega na jasnogórski szczyt, nie da się opisać słowami – mówi Mirosław Kosiorek, funkcjonariusz ZK w Łowiczu.

    Rok temu przetarli szlak. Około 220 km przebiegli w niespełna 24 godziny. Grupa funkcjonariuszy Służby Więziennej powtórzyła ten wyczyn, choć jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się, że pielgrzymka nie dojdzie do skutku. Przeszkody organizacyjne udało się pokonać. To zasługa por. Ernesta Polita, który wziął na siebie ciężar załatwiania wszelkich zezwoleń. Motywacja wśród biegaczy rosła wraz ze zbliżaniem się terminu pielgrzymki. 21 czerwca grupa 18 śmiałków wyruszyła z Nowego Rynku w Łowiczu na Jasną Górę. Żegnał ich burmistrz Łowicza Krzysztof Jan Kaliński.

    Urząd Miejski pokrył część kosztów pielgrzymki. To doskonała promocja miasta. Reszta pieniędzy pochodziła ze składek biegaczy. Trzon II 24-godzinnej Pielgrzymki Biegowej stanowili funkcjonariusze Zakładu Karnego w Łowiczu, dołączyli do nich kolega z ZK w Garbalinie, policjant i listonosz. Strażak zapewnił opiekę medyczną. Na szczęście obyło się bez nieprzyjemnych zdarzeń. – Oprócz duchowego wymiaru tej pielgrzymki jest jeszcze jeden. Chcieliśmy wyjść na zewnątrz. Pokazać ludziom, że jesteśmy inni, niż powszechnie się uważa – mówi por. Polit. Pielgrzymka miała charakter sztafety. W zależności od swoich możliwości, biegacze mieli do pokonania 5- lub 10-kilometrowe odcinki. Pierwsze i ostatnie 3 km biegli wszyscy razem. Najstarszym uczestnikiem pielgrzymki był 52-letni Mirosław Kosiorek. – Tego, jak się wbiega na Jasną Górę, nie da się opisać słowami – mówi pan Mirosław, który w pielgrzymce przebiegł trzy odcinki po 5 km. Nie przygotowywał się do niej jakoś szczególnie. Lubi biegać. Robi to prawie codziennie. – Znajomi dziwią się, że w tym wieku jeszcze mi się chce – śmieje się. W pielgrzymce pobiegł kapelan łowickiego Zakładu Karnego ks. Bogdan Skóra. – Nigdy nie biegałem dłuższych dystansów, dlatego miałem opory, żeby wziąć udział w tej pielgrzymce. Ale warto było się przełamać, szczególnie gdy na Jasnej Górze usłyszałem słowa: „Dobrze, że jest z nami kapelan” – mówi ks. Skóra.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół