• facebook
  • rss
  • Miara cudu

    s. Anna Maria Pudełko

    dodane 17.08.2014 07:57

    Ufne serce matki i jej wiara mogą wiele wyprosić!

    Dziś rozważamy Ewangelię wg św. Mateusza (15,21-28).

    Jezus podążył w strony Tyru i Sydonu. A oto kobieta kananejska, wyszedłszy z tamtych okolic, wołała: „Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida! Moja córka jest ciężko dręczona przez złego ducha”. Lecz On nie odezwał się do niej ani słowem. Na to zbliżyli się do Niego uczniowie i prosili: „Odpraw ją, bo krzyczy za nami”. Lecz On odpowiedział: „Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela”.A ona przyszła, upadła przed Nim i prosiła: „Panie, dopomóż mi”. On jednak odparł: „Niedobrze jest zabrać chleb dzieciom i rzucić psom „.A ona odrzekła: „Tak, Panie, lecz i szczenięta jedzą z okruszyn, które spadają ze stołu ich panów”. Wtedy Jezus jej odpowiedział:„O niewiasto, wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz”. Od tej chwili jej córka została uzdrowiona.

    Jezus przychodzi na teren pogański. Okolice Tyru i Sydonu (czyli Fenicji), było to miejsce, gdzie Żydzi mieszali się z poganami różnych narodowości. Nie wiemy skąd ta kobieta usłyszała o Jezusie. Jednak przychodzi do Niego z żarliwą prośbą: „Ulituj się… Moja córka jest ciężko dręczona przez złego ducha”. Jezus zwleka z odpowiedzią do tego stopnia, że sami Apostołowie się denerwują, gdyż nie mogą znieść obecności błagającej matki: „Odpraw ją, bo krzyczy za nami”. Jezus odpowiada Apostołom, lecz słyszy te słowa – jakże trudne dla niej – także i kobieta. W swoim dialogu nie oburza się, nie zniechęca, nie zaprzecza, lecz na podstawie słów Jezusa formułuje swoją prośbę, posługując się językiem pokory i czułości: poganie to już nie psy, lecz szczenięta. Jezus jest zaskoczony i zachwycony jej determinacją i głębią wiary. Uzdrawia jej córkę mocą swego słowa. W dialogu z Jezusem kobieta wykazała się pokorą i wiarą, lecz jeszcze większa wiara była potrzebna, aby uwierzyć jednemu prostemu zdaniu: „niech ci się stanie, jak chcesz”. I wróciła do domu zawierzając bez reszty słowu Pana!

    My też przychodzimy do Jezusa z naszymi prośbami i błaganiami. Potrafimy pokornie prosić, pełni ufności, czy może za wszelką cenę chcemy coś na Bogu „wymusić”? U Boga nie ma próśb nie wysłuchanych! Nie wszystkie wysłuchuje tak, jak my na to oczekujemy! Czasami długo „zwleka” z odpowiedzią, aby nasza wiara mogła się oczyścić. Święta Monika prosiła przez ponad 16 lat o łaskę nawrócenia syna Augustyna i jej prośba została wysłuchana! Co więcej został on wielkim świętym i doktorem Kościoła. Niech ich przykład umacnia naszą ufność i wytrwałość w proszeniu!

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł
    Komentowanie dostępne jest tylko dla .
    przewiń w dół