• facebook
  • rss
  • Burmistrz jak Jan Kazimierz

    Agnieszka Napiórkowska, Marcin Kowalik


    |

    Gość Łowicki 34/2014

    dodane 21.08.2014 00:00

    Koronacja obrazu. – Ślubujemy, Maryjo, wsłuchiwać się w głos Twojego Syna i wypełniać „wszystko, co On nam powie”. Od Ciebie, Uzdrowienie Chorych, pragniemy uczyć się wiary i bezgranicznego zawierzenia Bogu 
– mówił suserski proboszcz.


    To historyczne wydarzenie odbyło się w Suserzu na placu przed kościołem, podczas sprawowanej w samo południe Mszy św., w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Obraz Matki Bożej Uzdrowienia Chorych – od wieków mieszkający w tutejszej świątyni – został uroczyście przyozdobiony koronami papieskimi. W uroczystości uczestniczyli rzesza wiernych z diecezji łowickiej i spoza niej, a także hierarchowie z metropolitą poznańskim abp. Stanisławem Gądeckim, przewodniczącym Konferencji Episkopatu Polski na czele.


    Owacje dla Panienki


    W parafii Wniebowzięcia NMP w Suserzu do koronacji przygotowywano się kilka lat. Jedną z form były parafialne misje, których świadkiem jest drewniany krzyż przed kościołem. Bezpośrednie przygotowania zostały rozciągnięte na cały dekanat, w którym przez 
9 miesięcy odprawiana była nowenna. Myśląc o koronacji, wierni z proboszczem ks. Jerzym Czarnotą podjęli się renowacji obrazu i zabytkowych koron, a także remontu elewacji kościoła. Na tym jednak nie koniec. Specjalnie na koronację powstała nowa pieśń, do której słowa napisał bp Józef Zawitkowski, zaś muzykę ks. Wiesław Kądziela. Śpiewał ją chór i kilkutysięczny tłum wiernych. Cudowny obraz procesyjnie niesiony ze świątyni w stronę ołtarza był owacyjnie witany. Gromkie oklaski towarzyszyły jego powrotowi, gdy na wizerunku Maryi i Dzieciątka wisiały już poświęcone korony.
– Kiedy ukoronowana Maryja przechodziła obok mnie, nie mogłam powstrzymać się od łez, a klaskałam tak mocno, że aż mi ręce podrętwiały – mówi Janina Karwowska, która dotarła do Suserza aż zza Nowego Miasta nad Pilicą. – Kiedy się urodziłam, moi rodzice byli przekonani, że nie żyję. Wówczas mama, całując mnie, przekazała mnie tacie, mówiąc: „Ona do nas nie należy. Pokaż ją Matce Bożej. Ona, gdy nasza córeczka pójdzie już do nieba, nią się zaopiekuje. Tata prośbę wykonał i pokazał mnie Matce Bożej wiszącej nad ich łóżkiem. Kiedy trzymał mnie na wysokości twarzy Maryi, poruszyłam się i zapłakałam. Później jeszcze kilka razy Maryja ratowała mnie z tarapatów. Kiedy dowiedziałam się o koronacji Matki Bożej Uzdrowienia Chorych, mimo że jestem z drugiego końca diecezji, postanowiłam wraz z córką tu przyjechać, by Jej podziękować za życie, zdrowie i prosić o nawrócenie wnuka. Wierzę, że tak jak poradziła sobie z moim brakiem oddechu, tak teraz poradzi sobie z uzależnieniem Bartka – wyznaje z nadzieją pani Janina. Po zakończonej uroczystości długo modliła się przez obrazem MB Suserskiej ozdobionej koronami, które pobłogosławił papież Franciszek.


    Trzy razy „tak”


    – Słysząc o łaskach, jakie z tego miejsca płyną, a nawet doświadczając ich na sobie, nie miałem wątpliwości, że nasz obraz spełnia wszystkie warunki, by można go było przyozdobić papieskimi koronami – wyjaśnia ks. J. Czarnota. – Aby taka koronacja mogła się odbyć, muszą być spełnione trzy wymogi. Po pierwsze – obraz musi mieć udokumentowaną wartość historyczną, co w naszym przypadku jest bezsporne. Po drugie – musi cieszyć się nieustającym kultem na przestrzeni wieków, co też ma miejsce. Trzeci wymiar stanowią udokumentowane łaski, które świadczą o wstawiennictwie Maryi, przez której przyczynę na ludzi spływa Boża pomoc. Również i ten warunek w przypadku naszego obrazu zachodzi. I – co ważne – uzdrowienia do tej pory nie ustały. O cudownej interwencji Panienki Suserskiej co rusz zaświadczają współcześni – podkreśla.
Historycy przyjmują, że wizerunek Maryi trzymającej na kolanach Jezusa został namalowany w XVII wieku, ale jego ocalenie w czasie, gdy kościół zajmowali protestanci, przesuwa jego powstanie na wiek XVI. W aktach grodzkich Gostynina z 1613 r. zapisano: „Gdy w roku 1553 palono wszystkie ozdoby i dokumenty kościoła, ten wizerunek N.M. Dziewicy z Dzieciątkiem Jezus od ognia nie niszczał”.
Niezwykły wizerunek Madonny wyszedł bez szwanku z pożaru, jaki w 1660 r. strawił drewniany kościół. Przez kolejne wieki – już w nowej świątyni – słynący cudami obraz był czczony przez okolicznych wiernych. W 1852 r., gdy ziemie gostynińską i żychlińską ogarnęła epidemia cholery i tyfusu, przerażeni mieszkańcy Żychlina i okolic po ratunek udali się z pielgrzymką do Suserza. Prosząc o ustanie zarazy, złożyli ślubowanie, że jeśli Maryja im pomoże, w dowód wdzięczności przez 100 lat będą tu przychodzić, żeby Jej za ten cud dziękować. Po ustaniu epidemii, co nastąpiło niebawem, żychlinianie – mimo wojny i różnych prześladowań – słowa dotrzymali. Do swojej Uzdrowicielki szli nawet podczas II wojny światowej. Pielgrzymowali do zamkniętego przez Niemców kościoła, narażając się na śmierć. W kronice parafialnej zanotowano: „I w czasie okupacji nawet przychodzili, chowali się w krzakach i zaroślach, pomodlili do Matki Bożej Suserskiej i pokrzepieni na duchu wracali do domu”. W 1952 r., doświadczając niezwykłej opieki Maryi, mimo prześladowań władz komunistycznych, ponowili swoje ślubowanie.
– Bardzo zależało mi na tym, by koronacja obrazu nastąpiła dokładnie 15 sierpnia, w rocznicę pamiętnych ślubów, w dniu, w którym już po raz 162. do Matki Bożej Suserskiej przybywają pielgrzymi. Moim pragnieniem było podziękowanie tym wszystkim pokoleniom, które – mimo przeciwności – wiernie wypełniały i wciąż wypełniają ślub, dając wyraz swojego zawierzenia – tłumaczy ks. Czarnota.


    Lekarka w koronie


    Uroczystość koronacji poprzedził wykład dr. Waldemara Smaszcza o pobożności maryjnej Polaków. Eucharystii przewodniczył abp Gądecki. Mszę św. koncelebrowali metropolita łódzki abp Marek Jędraszewski, ordynariusz łowicki bp Andrzej F. Dziuba, biskupi seniorzy diecezji łowickiej Alojzy Orszulik 
i Józef Zawitkowski, arcybiskup senior archidiecezji łódzkiej Władysław Ziółek, ordynariusz włocławski bp Wiesław Alojzy Mering, który wygłosił homilię, ordynariusz radomski bp Henryk Tomasik, biskup pomocniczy płocki Roman Marcinkowski, biskup senior diecezji drohiczyńskiej Antoni Pacyfik Dydycz oraz liczni prezbiterzy.
– Czujemy doskonale, że to nie Matce Najświętszej są potrzebne te – nawet najpiękniejsze – korony, bo tak naprawdę my ich potrzebujemy, żeby wyrazić naszą miłość do Matki Odkupiciela. Chcemy w ten sposób podziękować Jej za stałą opiekę nad nami – mówił w homilii bp Mering.
Po homilii nastąpił obrzęd koronacji. Korony – najpierw na wizerunku Dzieciątka Jezus – założyli bp Dziuba, abp Gądecki i abp Jędraszewski. Po czym bp Dziuba odmówił akt zawierzenia. Każde wezwanie zgromadzeni na placu celebry potwierdzali słowami: „Tobie, Maryjo, zawierzamy”. Pod koniec Eucharystii ks. Czarnota ślubował dalszy rozwój kultu cudownego obrazu oraz wierność Bogu. – Ślubujemy, Maryjo, wsłuchiwać się w głos Twojego Syna i wypełniać wszystko, co „On nam powie”, spełniając Jego wolę. Od Ciebie, Uzdrowienie Chorych, pragniemy uczyć się wiary i bezgranicznego zawierzenia Bogu – mówił suserski proboszcz.
Za koronację obrazu dziękowali Jerzy Kazimierz Sochacki, wójt gminy Szczawin Kościelny, na której terenie leży Suserz, oraz Grzegorz Ambroziak, burmistrz Żychlina. Ten, niczym król Jan Kazimierz podczas potopu szwedzkiego, zawierzył swój urząd i mieszkańców gminy Maryi. – Ja, burmistrz gminy Żychlin, świadomy wielkiego wydarzenia, staję przed Tobą, ukoronowana Matko Suserska, aby od ludzi Żychlina i samorządu gminy podziękować Ci, Wszechmożna Lekarko, za uratowanie naszych ojców przed 160 laty od epidemii cholery. Składam u Twych stóp, Królowo, i dziękczynienie, i coroczne pielgrzymki żychlińskie, moją i urzędu mego posługę, i prośbę, abyś nas zawsze miała w swej opiece. Błogosław polom, łąkom i sadom, szkołom urzędom, nam i sąsiadom. O, Wniebowzięta Suserska Pani! – mówił G. Ambroziak.
Słowo do wiernych skierował również bp Dziuba. – Dzięki wspólnemu zaangażowaniu mogliśmy przygotować dzisiejszą uroczystość i razem nią się cieszyć. To piękny znak wiary, który wybrzmiewa z tego miejsca, to piękny znak wdzięczności, ale także zobowiązanie, abyśmy wytrwali w dziedzictwie naszych przodków. A umocnieni dzisiejszą uroczystością, jeszcze odważniej i bardziej świadomi byli ludźmi wiary, nadziei i miłości – mówił ordynariusz łowicki.•

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół