• facebook
  • rss
  • Wróble muszą ćwierkać

    Monika Augustyniak

    |

    Gość Łowicki 34/2014

    dodane 21.08.2014 00:00

    – Praca z młodymi w okresie dojrzewania, gdy się buntują i zadają pytania, jest dla mnie fascynująca
Zwłaszcza wtedy, gdy mogę „przemycić” do ich życia Ewangelię – mówi brat Sebastian Marcisz.

    Półkolonie u salezjanów to
już tradycja. Trudno zliczyć od ilu lat, zarówno w Żyrardowie, jak i w Woźniakowie koło Kutna, dzieci spędzają wakacje na grach, zabawach integracyjnych, a także na ćwiczeniach duchowych przygotowanych przez ojców i animatorów z oratorium. W tym roku nie było inaczej. W Woźniakowie do kilkuset roześmianych i rozbrykanych dzieci po raz pierwszy dołączyli gimnazjaliści.


    Coraz to więcej


    Ci, którzy choć raz uczestniczyli w zabawach organizowanych przez salezjanów i związaną z nimi młodzieżą, wiedzą, o co chodzi. Śmiech, zabawa, konkursy, wycieczki, film, a wszystko to przeplatane modlitwą, spotkaniami w małych grupach i rozmową o wartościach, wierze, godnych naśladowania postawach. W Woźniakowie w dwóch lipcowych turnusach uczestniczyło ponad 300 dzieci. W Żyrardowie było podobnie.
– Kiedy daliśmy ogłoszenie o półkoloniach, karty zgłoszeniowe rozeszły się w 4 dni – mówi Maciej Oswald, animator z Woźniakowa. – Z roku na rok przyjmujemy coraz więcej dzieci i staramy się podnosić poziom naszych spotkań. Oczywiście, w pracy z najmłodszymi stawiamy głównie na zabawę, bo w ten sposób najłatwiej o integrację między nimi.
Każdy dzień zaczyna się od spotkania w kościele. Następnie cała półkolonia udaje się na śniadanie, by po nim pojechać na basen, do parku „Safari” lub rozpocząć szaleństwo na miejscu. W tym roku animatorzy wystawiali też krótkie scenki z życia św. Jana Bosko. – W oratorium muszą być śpiew, śmiech, radość, bo taka jest filozofia salezjańska, by wróblom nie zabraniać ćwierkać. A w gry, zabawy i wycieczki wplatamy modlitwę w najprostszych gestach – tłumaczy ks. Henryk Chibowski SDB, opiekun oratorium. – Najfajniejsze są zabawy z chustą – krzyczy Szymon, zaś Kasia cieszy się z nowych przyjaźni. Zapewniają, że za rok też ich tu nie zabraknie.


    Przyjdź i zostań!


    Wakacje organizowane dla dzieci to już tradycja. Jednak w tym roku salezjanie i animatorzy z Woźniakowa postanowili rozpocząć pracę z gimnazjalistami. Podczas dwóch sierpniowych turnusów kilkudziesięciu młodych ludzi spędzało czas na grach i zabawach integracyjnych, a także na poznawaniu sylwetki Jana Pawła II.
– Program „Karol”, oparty na 2 częściach filmu o papieżu Polaku, napisany jest na potrzeby kolonii, ale wybieramy to, co ciekawsze – tłumaczy ks. Henryk. – Każdego dnia oglądamy fragment filmu, który następnie omawiamy w grupach. Dzięki temu poznajemy męskie przyjaźnie Karola Wojtyły, a później Jana Pawła II. Ojciec, brat, najbliżsi koledzy z gimnazjum, mistycy, księża, mentorzy, przyjaciele – wszystkim im poświęcimy chwilę uwagi. Oczywiście, celem nie są półkolonie same w sobie. Zależy nam na tym, by powstały choć 2 grupy gimnazjalistów, z którymi będziemy pracować w ciągu roku szkolnego. Tak to działa. Zapraszamy ich do siebie, pokazujemy, co robimy, jak przeżywamy pewne rzeczy, czego doświadczamy i zapraszamy, by zostali z nami – tłumaczy ks. Henryk.
Sami animatorzy przyznają, że praca z gimnazjalistami jest czymś zupełnie nowym i... fascynującym. – Widzę, że ci młodzi ludzie dużo lepiej czują się w zadaniach intelektualnych niż w zabawach i grach integracyjnych – mówi Ania Koralewska, animatorka. – Na początku miałam obawy, czy będą chcieli rozmawiać o wartościach, o wierze, ale jestem zaskoczona ich zaangażowaniem, głębokimi i szczerymi odpowiedziami.
Brat Sebastian zdaje sobie sprawę z tego, że aby dotrzeć do młodzieży gimnazjalnej, trzeba szukać odpowiednich form przekazu. – Myślę, że nasz program jest dość poważny, ale i interesujący. Chyba trochę zaskoczyliśmy nim uczestników. Ale patrzę z nadzieją na te kolejne wspólne dni i wierzę, że wiele się od siebie nauczymy. Bardzo się cieszę, że po dwuletniej przerwie znów mogę pracować z młodymi w tym najgorętszym dla nich okresie – mówi.
A co na to uczestnicy? – Jest naprawdę świetnie! Wspaniali animatorzy, dobrze wykorzystany czas – opowiada 13-letnia Julia Czekalska. – Od dawna moje plany wakacyjne związane były z półkoloniami u salezjanów. Rok temu uczestniczyłam w wakacjach dla dzieci, jednak tym razem jest zupełnie inaczej. Jest więcej spraw do przemyślenia, można zastanowić się nad tym i owym, „podsumować samego siebie”. Bardzo podoba mi się film i rozmowy po nim. Przyszłam tu, nie znając nikogo, ale mam nadzieję, że zakończę ten tydzień z nowymi przyjaźniami.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół