• facebook
  • rss
  • Który czeka na spóźnialskich

    Monika Augustyniak

    |

    Gość Łowicki 39/2014

    dodane 25.09.2014 00:00

    – Po 2 latach modlitwy do Michała Archanioła zrozumiałam, że to on wybrał nas, a nie my jego
 – mówi Grażyna Kowalska.

    Jego zastęp, mimo że najpotężniejszy na ziemi i w zaświatach, nie ma wielu rycerzy w terenie diecezji łowickiej. Na szczęście wiele parafii, a także niektóre szkoły wprowadziły codzienne odmawianie egzorcyzmu do niego. Św. Michał Archanioł, o którym mowa, niejednego uratował z otchłani grzechu i strzeże przed pokusami.


    Przyjaciel i obrońca


    Lucyna Szymkowska od 17 lat należy do Rycerstwa Świętego Michała Archanioła. I mimo że członkostwo w rycerstwie stawia przed nią niemałe wymagania, wiara w potęgę Wodza Zastępów nie pozwala jej zejść z wybranej drogi.


    – Kiedy zaczęłam poznawać Boga, czytałam wiele książek o Nim. Raz kupiłam pozycję „Królestwo Chrystusa i królestwo szatana” ks. Mariana Polaka, z której dowiedziałam się o walce aniołów. Tak bardzo mnie to poruszyło, że zaczęłam szukać czegoś więcej na ten temat, a kiedy znalazłam, zapragnęłam zostać rycerzem – wspomina pani Lucyna z Rawy Mazowieckiej.


    Przygoda, która zaczęła się w 1997 r., nieprzerwanie trwa do dziś i jest jedną z filarów wiary pani Lucyny. O Michale Archaniele opowiada jak o potężnym obrońcy i bliskim przyjacielu. Jak z rękawa sypie przykładami, kiedy ten anioł chronił ją przed złem i wysłuchiwał jej modlitw. Jednak to, co wydaje się najistotniejsze w Rycerstwie, to wynagradzanie Bogu za grzechy świata.


    – Nasz patron jest Aniołem Pokoju, który nieustannie adoruje Boga. Jest jednym z 7 aniołów stojących najbliżej Tronu. To właśnie on uczy nas modlitwy uwielbienia, wpatrywania się w Oblicze Przedwiecznego. Co więcej, on bardzo kocha ludzi i to podoba mi się w nim najbardziej – tłumaczy pani Lucyna, która raz w miesiącu prowadzi adorację Najświętszego Sakramentu.


    W najbliższej przyszłości, razem z ojcami pasjonistami, będzie zakładać nowy zastęp rycerzy,
a 5 października w parafii pasjonistów odbędzie się Dzień Anielski, podczas którego będzie można wysłuchać nauk michality, a może nawet przyjąć szkaplerz św. Michała Archanioła. – Szkaplerz jest zaproszeniem św. Michała do swojego życia, oddaniem się w pełni pod jego opiekę. Jestem pewna, że ja pamiętam o nim, a on o mnie – tłumaczy pani Lucyna.


    Przypadki kontrolowane


    Grażyna i Krzysztof Kowalscy, mimo że na co dzień doświadczają niezwykłej opieki św. Michała Archanioła, nie czują powołania do rycerstwa. – Szczerze mówiąc, na Michała Archanioła trafiłam jakby przypadkiem – śmieje się pani Grażyna. – Kiedy byliśmy z mężem na pielgrzymce w Częstochowie, zachwyciłam się godzinkami do tego stopnia, że po powrocie do domu bardzo mi ich brakowało. Więc kiedy „przypadkiem” wpadło mi w ręce nabożeństwo do św. Michała, szybko ominęłam strony z egzorcyzmami i znalazłam godzinki ku czci Wodza Zastępów. I mimo że nie znałam melodii, zaczęłam je śpiewać codziennie.


    I choć nie szukała informacji o tym wielkim patronie, on sam ją znalazł. – Pewnego dnia, znów jakby przypadkiem, natknęłam się na informację o figurze z Gargano peregrynującej po Polsce. Wiedziałam, że muszę tam być. Niestety, wszystko wskazywało na to, że mi się nie uda. Krzysztof był za granicą, koleżanki nie mogły pojechać, a kiedy ostatecznie mąż dojechał, utknęliśmy w takich korkach, że nie było szans, by zdążyć punktualnie na 18.00 – wspomina.


    Jakie było ich zdziwienie, gdy wchodząc do Kościoła o 18.20, zorientowali się, że uroczystość przesunęła się właśnie o te 20 minut... – Michał Archanioł na nas poczekał – śmieje się pani Grażyna.


    Kiedy po uroczystości oficjalnie przyjęli szkaplerz św. Michała Archanioła, zrozumieli, jak ważne w ich życiu jest wstawiennictwo tak mocnego opiekuna. – Zdaliśmy sobie sprawę, że to nie my mamy walczyć ze złem, bo zwyczajnie jesteśmy na to zbyt słabi – mówi pan Krzysztof. – Dlatego wzywamy pomocy Michała Archanioła, żeby to on walczył za nas. A my w tym czasie możemy skupiać się na czynieniu dobra. Nie mogę też oprzeć się wrażeniu, że właśnie ten święty pomaga mi rozpoznawać pokusy i zwalczać je wolą. Poza tym w posługach, które podejmujemy (prowadzenie wspólnoty, modlitwa wstawiennicza, praca z nowożeńcami i małżeństwami), potrzeba nam mocnego i skutecznego wsparcia. A kto lepiej obroni nas przed atakami Złego, jeśli nie ten, który strącił go w otchłań piekielną?

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół