• facebook
  • rss
  • Kościół z dwoma płucami

    Monika Augustyniak


    |

    Gość Łowicki 39/2014

    dodane 25.09.2014 00:00

    – Jestem zbudowany wspólnotową atmosferą, katechezą poprzedzającą Mszę św., biegającymi dziećmi, a nawet tym spotkaniem po Eucharystii – mówi Jerzy Kępa.

    W Niedzielę Podwyższenia Krzyża Świętego razem z s. Alicją, apostolinką, księżmi z parafii i wiernymi modliliśmy się o wzrost powołań kapłańskich, zakonnych i małżeńskich w parafii Miłosierdzia Bożego na Zadębiu. I choć tym razem nie było z nami kleryka z WSD, który podzieliłby się świadectwem swojego powołania, o drodze z Jezusem i Jego krzyżem opowiedział wiernym ks. Piotr Skibniewski. Okazało się też, jak ogromnym skarbem są ci, którzy swoją postawą pomagają rozeznać drogę życia.


    Znaleźć drogę


    – Zawsze fascynowała mnie miłość ofiarna – mówiła do zebranych na niedzielnej Eucharystii s. Alicja. – Nosiłam w sobie obraz świeczki, która wypala się tak długo, aż zgaśnie. Chciałam wypalić się z miłości, poświęcić się komuś, a nie czemuś. Pracując w Wieliczce, często jeździłam do Łagiewnik w sprawach zawodowych i za każdym razem zachodziłam do sanktuarium, by oddać Jezusowi moje pytania, rozterki, niepewności. A On wszystkiego wysłuchał. Kiedy poznałam siostry apostolinki, zachwyciłam się nimi, ale ponieważ nie znałam żadnej zakonnicy i zwyczajnie nie miałam gotowego wzorca zachowań, modliłam się do Boga: „Pokaż mi, jaka mam być”. I każdego dnia stawiam Mu to samo pytanie. Dziś odczytuję, że moje powołanie to wspieranie tych, którzy wątpią, którzy nie mają siły podejmować swojej codzienności, którym się już nie chce starać. Dzięki pomaganiu innym spełniam się jako kobieta i czyni mnie to szczęśliwą. A tę miłość, której szukałam w człowieku, w pracy, przyjaźni, znalazłam w Bogu – tłumaczyła siostra.


    O swoich perypetiach w odnajdowaniu drogi życiowej pokrótce opowiedział ks. Piotr. – Już jako dziecko zapragnąłem pójść za Jezusem. Jednak minęło sporo czasu, zanim zdecydowałem się wstąpić do seminarium. Byłem sprzedawcą, listonoszem, pełniłem służbę w wojsku. I dopiero kiedy spotkałem na swojej drodze człowieka, który upewnił mnie w powołaniu, zdecydowałem się wstąpić do seminarium. Jako 33-letni mężczyzna przyjąłem święcenia kapłańskie i dziś, gdybym jeszcze raz musiał podjąć decyzję o wyborze drogi życia, podjąłbym taką samą – mówił.


    O tym, jak ważne jest wsparcie tych, którzy pomagają rozeznać powołanie, wesprą modlitwą, zachęcą dobrym słowem, doskonale wie Michał Murgrabia, który w tym roku rozpoczyna formację w WSD w Łowiczu. I choć nie należy do parafii Miłosierdzia Bożego, przyznaje, że zawdzięcza ks. proboszczowi wiele. – Ks. Jan Rawa jest jednym z tych kapłanów, którzy pomagają mi się formować. Posługa w jego parafii to z jednej strony wyzwanie, z drugiej – dobra szkoła. To m.in. dzięki niemu podjąłem decyzję o wstąpieniu do seminarium – opowiada.


    Jest z czego wybierać


    Na wsparcie w parafii może liczyć każdy. To dla szukających bliskiej relacji z Bogiem istnieją dwie wspólnoty charyzmatyczne. Tradycyjna Odnowa w Duchu Świętym i Wspólnota Uwielbienia przyciągają na swoje spotkania ponad setkę osób w różnym wieku. Miłośnicy Maryi gromadzą się wokół Różańca w 4 tradycyjnych kołach i 3 składających się z rodziców modlących się za swoje dzieci. Rodzina Szkaplerzna liczy dziś ok. 300 osób. Każde komunijne dziecko otrzymuje medalik szkaplerzny, a 16. dnia każdego miesiąca odbywa się Msza św. ku czci NMP z Góry Karmel. W salce parafialnej odbywają się mityngi grupy AA i Al-Anon, a najmłodsi codziennie mogą rozwijać swoje zainteresowania w świetlicy, która oferuje profesjonalne zajęcia taneczne, kulinarne i z języka angielskiego. A tym, czym cieszyć się może każdy, nawet „niezrzeszony” parafianin i gość, są piękny ogród wokół kościoła, plac zabaw dla dzieci i kawiarenka prowadzona przez członków parafialnej Caritas. Po każdej Mszy św. na wiernych czekają świeżo parzona kawa i smakowite wypieki, z których dochód przeznaczony jest na pomoc dla potrzebujących.


    – Organizujemy bale karnawałowe i festyny dla dzieci, wigilię dla ubogich, paczki na święta oraz pomoc spożywczą i odzieżową wtedy, gdy potrzeba – mówi Krystyna Broniarek. – Bardzo lubimy pomagać i dziękujemy ks. proboszczowi, że nie tylko daje nam taką możliwość, ale i dopinguje nas w pracy. Ksiądz Jan bardzo lubi, gdy dużo się dzieje – śmieje się parafianka.


    Rzeczywiście, sam ks. proboszcz przyznaje, że świetnie odnajduje się w roli organizatora. Jest też wspaniałym gospodarzem, o czym świadczą nie tylko imponujący ogród, ale też niezwykły wystrój kościoła, który ks. Jan sam zaprojektował. Poruszyły go słowa Jana Pawła II: „Kościół, aby był Chrystusowy, musi oddychać »dwoma płucami«, którymi są duchowość chrześcijańskiego Wschodu i Zachodu”, więc zapragnął tak zbudować świątynię, by po wejściu do niej zgięły się kolana i oczy zachwyciły obrazem. A do tego najbardziej nadaje się ikona. I tak cały kościół wypełniony jest ikonami i witrażami, które łączą w sobie tradycję wschodnią i zachodnią, głęboką treść i symbolikę. Sam przyznaje, że to Biblia dla niepiśmiennych i śmieje się, że niejednokrotnie odpytuje z niej swoich wiernych. Dla chętnych do zwiedzenia świątyni i poznania symboli w niej ukrytych powstał album z okazji 10-lecia parafii, który wciąż można kupić w zakrystii.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół