• facebook
  • rss
  • Dzieci lgną do cioci Kasi

    Monika Augustyniak

    |

    Gość Łowicki 41/2014

    dodane 09.10.2014 00:00

    – Emocjonalnie traktuję te maluszki tak samo poważnie jak dorosłych, bo wiem, że to, co robimy, to inwestycja w ich poczucie bezpieczeństwa, dojrzałość emocjonalną, przekonanie o własnej wartości, słowem – w ich przyszłość – mówi Katarzyna Zbrzeźna.

    Chyba każdy rodzic marzy o tym, by jego dziecko trafiło pod opiekę pedagoga z powołania. Takiego, który – poza dyplomem ukończenia odpowiednich studiów i kursów – ma pasję i wkłada serce w to, co robi. I choć reformy edukacyjne niemile zaskakują znawców tematu, wspaniałych wychowawców nie brakuje. Jednym z nich jest właśnie pani Katarzyna z Henryszewa pod Żyrardowem.

    Wymarzona praca

    Pracę z dziećmi kochała od zawsze. Mimo że wybrała się na studia na SGH, gdzie poznawała tajniki handlu, jej pasja pchała ją w kierunku tych najmłodszych i trochę starszych. Wychowując się w domu pedagogów i nauczycieli, na studiach zaczęła prowadzić zajęcia z języka angielskiego dla dzieci w różnym wieku, opiekować się najmłodszymi i aktywizować młodzież chrześcijańską przy Kościele. Dzięki temu z dnia na dzień coraz bardziej docierało do niej, że jej miejsce jest obok dorastających i wchodzących w życie młodych ludzi. Wkrótce sama została mamą i od tego czasu każdy dzień spędza z najmłodszymi. – Nasz pierwszy synek urodził się z poważną wadą serca – wspomina pani Katarzyna. – To był początek mojej przygody z byciem pedagogiem na 100 proc. Dziś mam czworo własnych dzieci i wiele innych, którym pomagałam poznawać świat i siebie samych – dodaje. Jako mama na pełnym etacie charytatywnie opiekowała się dziećmi znajomych, organizowała biwaki, pikniki, kilkudniowe wyjazdy poza miasto. Jednocześnie ukończyła pedagogikę, wertowała sterty książek i poznawała najnowsze badania i metody wychowawczo-terapeutyczne. Trzy lata temu, mając 40 lat, postanowiła związać pracę zawodową z marzeniami. Stała się dziennym opiekunem, a jej dom – domowym przedszkolem, gwarnym, radosnym i pełnym śmiechu dzieci.

    Bezpieczne i kochane

    – Kiedy patrzę na panią Kasię zajmującą się dziećmi, widzę, że jest szczęśliwa – mówi Katarzyna Tomporowska, mama małej Izy. – Nie mam wątpliwości, że robi to, co kocha, a moje dziecko jest dowodem na to, że robi to świetnie! Zresztą nie tylko moje, dzieci po prostu lgną do „cioci Kasi”. Obecnie w „Zielonym Ogródku” pani Katarzyna ma pod opieką 8 dzieci w wieku od 15 miesięcy do 4 lat. Od 8.00 do 16.00 najmłodsi uczestniczą w zajęciach muzycznych, rytmicznych, logopedycznych, j. angielskiego, przyrodniczych, komputerowych i wielu innych. W pokoju zabaw wiszą platformy do integracji sensorycznej, dzieci mogą korzystać z kącików edukacyjnych. Przed domem stoi kolorowy plac zabaw. Jednak to, co dla pani Katarzyny jest najważniejsze, to domowa atmosfera i zajęcia w małych grupach dostosowanych do potrzeb dzieci. – Żaden sprzęt i zabawki, choćby najlepsze, nie zastąpią poczucia bezpieczeństwa i bycia kochanym. To największa potrzeba dziecka. Dlatego zawsze powtarzam rodzicom, że ich pociechy schodzą z moich kolan dopiero wtedy, gdy same chcą. Czasem zdarza się, że większość dnia przytulam i noszę jakieś maluchy, ale jeśli tego teraz potrzebują, proszę bardzo. Rozwijamy się, poznajemy swoje emocje, uczymy wiary we własne możliwości. Trochę jak w rodzeństwie. Nie ukrywam, że trzeba być bardzo wszechstronnym i elastycznym, bo wszystkie te zajęcia wplatane są w zabawy i muszą być dostosowane do potrzeb i możliwości każdego dziecka. Ale właśnie dlatego, że są tak indywidualne, pozwalają dzieciom robić duże postępy. I muszę pochwalić rodziców, którzy chętnie ze mną współpracują. Wymieniamy się spostrzeżeniami, doradzamy sobie wzajemnie, po prostu gramy w jednej drużynie – tłumaczy. Czym jest dla niej praca pedagoga? – Misją. Bardzo się cieszę, że na przedszkolanki i opiekunki żłobkowe coraz częściej mówi się „wychowawcy”, bo przecież te pierwsze lata życia dziecka są takie ważne w procesie wychowania. Ja już dziś na moich podopiecznych patrzę jak na dorosłych, bo wiem, że to, co tu robimy, to inwestycja w ich przyszłość – zaznacza.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół