• facebook
  • rss
  • Refleksje w sercu Kościoła

    dodane 06.11.2014 00:00

    – Muszę przyznać, że dla mnie był to jeden z najlepszych wyjazdów, w jakich uczestniczyłem. Jego streszczeniem mógłby być tytuł książki Jana Pawła II „Jestem bardzo w rękach Bożych” – przyznał ks. Piotr Karpiński, dyrektor skierniewickiego Klasyka.

    Uczniowie klas trzecich Klasycznego Liceum Ogólnokształcącego im. ks. Stanisława Konarskiego wraz z wychowawcami i dyrektorem szkoły w październiku pielgrzymowali do Włoch. Sercem programu było nawiedzenie grobu św. Jana Pawła II, a także udział w beatyfikacji papieża Pawła VI. Podczas 7-dniowej pielgrzymki maturzyści modlili się m.in. w Manoppello, San Giovanni Rotondo, Rzymie i Asyżu, a także nawiedzili dwa największe cmentarze, na których spoczywają polscy żołnierze. Nie ominęli również zabytków starożytności: Forum Romanum i Koloseum, a także chętnie odwiedzanego Panteonu, Kapitolu czy zatłoczonych Schodów Hiszpańskich.

    Strzał w dziesiątkę

    Jak zgodnie podkreślają maturzyści, pielgrzymka do Włoch, tuż przed zdawaniem egzaminu dojrzałości, była niezwykłymi rekolekcjami w drodze, pogłębiającymi wiarę i uczącymi odpowiedzialności za Kościół i jego dziedzictwo. – Tradycją naszej szkoły były wyjazdy maturzystów do Częstochowy – wyjaśnia Piotr Szwed z III a. – W zeszłym roku podczas lekcji religii ks. Piotr Karpiński opowiadał nam o kanonizacji Jana Pawła II. Dzieląc się swoim doświadczeniem, przyznał, że dobrze by było móc być tam razem z nami. Słysząc te słowa, wyraziliśmy chęć zorganizowania pielgrzymki. Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę. Tydzień spędzony we Włoszech był dla nas wielkim przeżyciem duchowym, które uświadomiło nam, że odpowiedzialność za wiarę i Kościół jest teraz naszym zadaniem – wyznał Piotr, na którym wielkie wrażenie wywarła osobista modlitwa przy cudownej chuście ze Świętym Obliczem Chrystusa w Manoppello i odprawiona tam Eucharystia, podczas której większość uczniów przystąpiła do sakramentu pokuty. – Długo nie zapomnę też Mszy św. beatyfikacyjnej, podczas której byłem bardzo blisko dwóch papieży: Franciszka i Benedykta XVI. Widziałem, jak się witali i modlili. Nigdy wcześniej nie miałem możliwości widzieć z tak bliska ojca świętego. Cieszę się, że mogłem także nawiedzić grób św. Jana Pawła II. Widząc, jak wiele osób oddaje mu cześć, cieszyłem się, że jestem Polakiem, i że pamięć o Karolu Wojtyle jest tu tak żywa – podkreśla Piotr. Pielgrzymując do Włoch, licealiści odebrali solidną lekcję o Kościele. Podczas długich przejazdów ks. Piotr Karpiński przybliżył im także sylwetkę beatyfikowanego papieża oraz wyjaśnił, czym jest synod, sobór i jakie są ich zadania. – Bardzo się cieszę, że ten wyjazd stał się solidnymi rekolekcjami w drodze. Jak już wspomniałem, przez cały czas czułem, że Bóg czuwał nad naszym wyjazdem, że byliśmy w Jego rękach. Patrząc na naszą młodzież, która w skupieniu nawiedzała świątynie i czynnie uczestniczyła w modlitwach i Mszach świętych, byłem zbudowany. Najgorliwsi w nagrodę mieli możliwość czytania podczas liturgii słowa i śpiewania psalmów. Wspólnie spędzony czas pozwolił nam lepiej się poznać i zbliżyć do siebie. Po powrocie do szkoły łatwiej jest pracować, bo jak wiadomo bliskość i szacunek są warunkiem ewangelizacji – podkreślił ks. Piotr Karpiński.

    Czapki i wzruszenie zakonnic

    Po powrocie do szkoły uczniowie przygotowali wystawę zdjęć i chętnie dzielili się swoim przeżyciami. – Trzeba przyznać, że był to bardzo ekscytujący i wyczerpujący wyjazd – mówi Bartosz Koźbiał. – Mimo że niewiele mieliśmy czasu na sen, żadnego z punktów pielgrzymki bym nie usunął. Wręcz przeciwnie. W niektórych miejscach bardzo chciałbym być dłużej. Tak było choćby w Rzymie i na Monte Cassino, które było lekcją historii i patriotyzmu. Modlitwa za poległych żołnierzy i odśpiewanie „Czerwonych maków” skłaniały do refleksji i zadumy – wyznaje Bartosz, który chętnie opowiadał także o kuchni włoskiej i pobeatyfikacyjnym obiedzie w restauracji, podczas którego kelnerzy swoim spokojem uczyli celebracji posiłków. – Koniecznie trzeba dodać, że podczas pielgrzymki byliśmy nie tylko odbiorcami. Przed Mszą św. beatyfikacyjną zrobiliśmy sobie z gazetek papierowe czapki na głowę chroniące nas przed słońcem. Po krótkiej chwili ludzie siedzący obok prosili, byśmy i dla nich zrobili podobne – dodaje Bartosz. Swoimi doświadczeniami chętnie dzieliła się także Agata Samołówka, którą poza Rzymem i Monte Cassino urzekł Asyż. – Śmiało mogę powiedzieć, że zakochałam się w tym mieście. Przemierzając jego uliczki, czułam, że jest to miejsce niezwykłe, w którym niemal namacalnie czuje się obecność Ducha Bożego. Podobne doświadczenia miałam także w Rzymie podczas beatyfikacji. Bliskie spotkanie z papieżem i modlitwa w języku łacińskim z ludźmi z całego świata pozwoliły mi doświadczyć powszechności Kościoła. Odmawiając „Zdrowaś Maryjo” po łacinie, cieszyłam się, że znając ten język, mogę aktywnie uczestniczyć w modlitwach i liturgii. No i że wraz z moimi koleżankami i kolegami wprawiam w zachwyt sąsiadów, a zwłaszcza siostry zakonne, które z podziwem słuchały, jak bez zająknięcia mówimy: „Ave, Maria, gratia plena, Dominus Tecum…” – wspomina Agata. Wyjazd maturzystów do Włoch, o którym można by jeszcze wiele pisać, jak zapewnia ks. Karpiński, najprawdopodobniej na stałe zostanie wpisany w tradycję szkoły.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół