• facebook
  • rss
  • (Nie) św. Mikołaj

    Agnieszka Napiórkowska

    dodane 07.12.2014 01:06

    Od początku grudnia nie ma dnia, bym na ulicach miast, a nawet wiosek nie była świadkiem nalotu świeckich następców św. Mikołaja.

    Są wszędzie. Rozdają ulotki reklamowe telefonów, telewizorów i sprzętu AGD. Co ciekawe, ich obecność nie powoduje nawet najmniejszego poruszenia wśród dzieci.

    Trzydzieści kilka lat temu, czyli w czasach, w których czekałam z nosem przy szybie na pierwszą gwiazdkę, widok świętego Mikołaja wywoływał powszechne poruszenie. Dziś dzieci oswoiły się z nim. Widzą go w sklepie, w reklamie banku, w supermarkecie. Nieobcy jest im też widok Mikołaja z czerwonym nosem, żebrzącego o parę groszy. Kiedyś nie było złego Mikołaja. Był tylko ten jeden. Święty, który przynosił prezenty tylko grzecznym dzieciom. Pojawiając się w domu, przedszkolu czy szkole pytał o oceny, zachowanie i talenty. Miał dużo czasu. Każdy mógł mu zaśpiewać piosenkę, powiedzieć wierszyk i usiąść na kolanach. Dziś Mikołaj mitrę zamienił na czapkę z pomponem, czarne skórzane buty na adidasy i worek z prezentami na ulotki. Nic więc dziwnego, że jego widok nie wywołuje radości i euforii u maluchów.

    Najsmutniejsze jest jednak to, że tak jak dzieci oswoiły się ze świętym Mikołajem, tak dorośli oswoili się ze świętami Bożego Narodzenia. Od początku listopada w kółko powtarzane są słowa: prezenty, choinka, Mikołaj, sylwester. O Jezusie, czyli głównym bohaterze, mówi się tylko w kościele. Coraz trudniej Go spotkać w szkołach, przedszkolach, szpitalach. Może pora uświadomić sobie, że święta bez Jezusa są szopką, w której ani Anieli nie grają, ani bydlęta nie klękają, ani nikt o cudach nie rozmawia.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół