• facebook
  • rss
  • Manufaktura pana Miecia

    Marcin Kowalik

    dodane 20.01.2015 09:53

    Niebawem minie rok od zdobycia przez Zbigniewa Bródkę złotego medalu olimpijskiego. Obietnice zbudowania lodowiska z prawdziwego zdarzenia dla jego następców można włożyć między bajki.

    A miało być im lżej. Szumne zapowiedzi polityków przed kamerami okazały się czczą gadką. Lodowiska do trenowania w Domaniewicach jak nie było, tak nie ma.

    Na razie Mieczysław Szymajda i jego podopieczni z UKS Błyskawica radzą sobie jak mogą. Jeżdżą do Łowicza i trenują na tzw. białym orliku, ale to lodowisko jest małe. Trudno jest się tam odpowiednio rozpędzić. Gdy był mróz, pan Miecio wylewał wodę i szkolne boisko w Domaniewicach pokrywała tafla lodu.

    W innych klubach, w których trenują łyżwiarze, o lodowisko nie muszą się martwić. Klub, który stworzył M. Szymajda, wygląda przy nich jak manufaktura przy ogromnej fabryce. Ale to w tej manufakturze wychował mistrza olimpijskiego. Szkoda, że nawet lokalni włodarze tego nie doceniają. Zamiast mu pomagać, rzucają kłody pod nogi. Nie rozumieją, że nie robi tego dla siebie, a dla młodzieży. I o to zrozumienie, a nie uznanie mu chodzi. W swoim domu wciąż trzyma kwiaty, które mu wręczano przy okazji sukcesu Z. Bródki. Ich uroda przeminęła - uschły tak, jak obietnice rządzących.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół