• facebook
  • rss
  • W szkole o nich ani słowa

    dodane 05.03.2015 00:00

    – Co roku ludzie przychodzą na nasze spotkania, więc warto to robić – mówi Jakub Wojewoda, adiunkt sochaczewskiego muzeum.

    Ich nazwisk nie wspominano przez kilkadziesiąt lat. Obecnie, gdy Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych obchodzimy po raz piąty, wiedza o partyzantach walczących o wolną Polskę stale wzrasta. I, co ciekawe, jak magnes działa na młodych. W miastach w naszym regionie zorganizowano obchody ku czci niezłomnych bohaterów polskiego podziemia antykomunistycznego i antysowieckiego. Szczególnie uroczyście wyglądało to w Sochaczewie i Żyrardowie.

    Nie tylko wykład

    Zanim ustanowiono święto ku czci żołnierzy niezłomnych, w Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy nad Bzurą w Sochaczewie realizowano projekt „Wyklęci znad Bzury”. – W naszym rejonie po 1945 r. nie istniały oddziały konspiracyjne walczące przeciwko władzy komunistycznej. My, jako muzeum, staraliśmy się połączyć fakty, że w bitwie nad Bzurą w 1939 r. walczyli żołnierze, którzy później stawiali opór sowieckiemu terrorowi – mówił J. Wojewoda podczas VII Muzealnych Spotkań z Żołnierzami Wyklętymi.

    Jedną z takich postaci był płk Łukasz Ciepliński ps. „Pług”, który wykazał się męstwem w walkach pod pobliskimi Witkowicami. 1 marca 1951 r. wykonano na nim i 6 innych członkach WiN wyrok śmierci. Ta data stała się przyczynkiem do ustanowienia narodowego święta, upamiętniającego żołnierzy podziemia niepodległościowego. W tym roku we współpracy z IPN w Lublinie podczas wykładu J. Wojewoda odkrył trzy kolejne sylwetki bohaterów tamtych czasów – płk. Władysława Liniarskiego ps. „Mścisław”, ppłk. Wacława Rejmaka ps. „Ostoja” i kpt. Stanisława Łukasika ps. „Ryś”.

    Kulminacyjnym punktem programu była projekcja najnowszego dokumentalnego filmu o wyklętych „Wolność i Niezawisłość. Ostatnia nadzieja” w reżyserii Sławomira Górskiego. Na zakończenie spotkania Daniel Bogucki i Arkadiusz Okurowski, członkowie Muzealnej Grupy Historycznej i instruktorzy strzelectwa, zaprezentowali pochodzące ze zbiorów muzeum unikatowe egzemplarze broni, której używali do walki żołnierze powojennej konspiracji.

    Wieczorem w kościele parafii św. Wawrzyńca odprawiono Mszę św. w intencji żołnierzy wyklętych. Przewodniczył jej proboszcz ks. Piotr Żądło. Uczestniczyli w niej przedstawiciele władz samorządowych, kombatanci, poczty sztandarowe i żołnierze z podsochaczewskiej jednostki w Bielicach. Po Eucharystii w Ostoi św. Dominika w podziemiach kościoła aktorzy tarnowskiego Teatru „Nie Teraz” wystawili spektakl „Wyklęci”. Przez cały dzień w hali sportowej przy ul. Kusocińskiego odbywały się Zawody Pamięci Żołnierzy Wyklętych o Puchar Polski Centralnej w MMA.

    Historia odkrywana na nowo

    W Żyrardowie uroczystość upamiętniająca żołnierzy walczących z komuną w latach 1944–1963 odbyła się po raz drugi. Przez weekend 28 lutego i 1 marca mieszkańcy wraz z władzami miasta, weteranami, pocztami sztandarowymi, pododdziałami Państwowej Straży Pożarnej, Związku Harcerstwa Polskiego, Stowarzyszeniem Szwadron Kawalerii 27. Pułku Ułanów spotykali się, by uroczyście upamiętnić ofiary systemu komunistycznego. Odsłonięcie i poświęcenie tablicy, przemówienia, programy artystyczne, w tym rekonstrukcja przysięgi składanej przez członków WiN – wszystko to przyciągnęło zarówno starszych, jak i bardzo młodych mieszkańców. Głównymi punktami programu były uroczysty apel, na którym odczytano rozkaz rozwiązania AK, a także Msza św. w intencji poległych żołnierzy wyklętych. – W szkole nie usłyszałem ani słowa o rotmistrzu Pileckim, generale „Nilu”, „Ince”, „Lalku” i innych – przyznaje Sebastian Rylski, drużynowy ZHP w Żyrardowie. – Wstyd powiedzieć, ale nie dowiedzieliśmy się prawie nic nawet o powstaniach. To dzięki miejskim obchodom zacząłem interesować się historią wyklętych. Dziś myślę, że jestem im winny to, by uczyć o nich moich harcerzy. To przecież nasi bohaterowie, wielcy patrioci i wzór do naśladowania. I cieszę się, że mówi się o nich coraz głośniej.

    Marta Domańska, członek Szwadronu Kawalerii 27. Pułku Ułanów, mówi, że niezwykle cieszą ją prace ekshumacyjne, które dzieją się na powązkowskiej „Łączce”. – Kiedy tylko mogę, przelewam jakieś pieniądze na ten cel, by mogły być kontynuowane. W domu rodzice od zawsze wpajali mi postawę patriotyczną, więc zaangażowanie w takie uroczystości jest dla mnie naturalne – tłumaczy. Na zakończenie uroczystego weekendu odbył się bieg „Tropem wilczym”.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół