• facebook
  • rss
  • Ewa nie chce być Adamem

    Agnieszka Napiórkowska

    |

    Gość Łowicki 11/2015

    dodane 12.03.2015 00:00

    II Diecezjalny Dzień Kobiet. – Dawniej w to święto dostawałam ręczniki i rajstopy. Później kwiatka i perfumy. Od dwóch lat, od kiedy uczestniczę w DDK, cały dzień świętuję. Do domu wracam obdarowana, wzruszona i szczęśliwa, co chwilę powtarzając: „Jestem kobietą – Lubię to!” – mówi Anna Kowalska.

    W ramach akcji ewangelizacyjnej „Rośnij z Gościem” łowiccy dziennikarze GN, we współpracy z siostrami apostolinkami, Gimnazjum nr 3 i parafią św. Jakuba w Skierniewicach 7 marca zorganizowali II Diecezjalny Dzień Kobiet pod hasłem: „Jestem kobietą – lubię to! – Miłość, która leczy”. Na zaproszenie odpowiedziało ponad 200 pań w wieku od kilkunastu do kilkudziesięciu lat. Przedsięwzięciu patronowali: biskup łowicki Andrzej F. Dziuba, Dariusz Seliga, poseł na Sejm RP, i Krzysztof Jażdżyk, prezydent Skierniewic.

    W zgodzie z sobą i naturą

    W czasie, gdy w stolicy kilkaset osób brało udział w manifie, domagając się legalnej aborcji, praw dla osób homoseksualnych i dostępu do edukacji „równościowej”, w Skierniewicach kobiety z diecezji łowickiej rozmawiały o swojej godności, geniuszu, zadaniach i... zranieniach. Oba wydarzenia, odbywające się w niedalekim sąsiedztwie terytorialnym i czasowym, nie miały wspólnego mianownika. W Skierniewicach nie było kobiet udających mężczyzn ani kogoś przebranego za biskupa, jak to miało miejsce w Warszawie. Nikt też nie domagał się wolnego seksu czy eliminacji Kościoła z życia publicznego. Skierniewickie spotkanie było z jednej strony znakiem sprzeciwu wobec lansowanego przez media obrazu kobiety, z drugiej – zaproszeniem do refleksji nad jej godnością wynikającą z faktu, że została stworzona na obraz i podobieństwo Boże. – Nigdy nie rozumiałam feministek – przyznaje Agnieszka Caban. – Nie wiem, jak można, będąc kobietą, chcieć być facetem. Takie pragnienia mogą się chyba rodzić tylko w sercach i głowach kobiet głęboko zranionych. Bycie kobietą, żoną, matką to najpiękniejsze, co mogło mnie spotkać. Każdego dnia dziękuję Bogu za to, że zaprosił mnie do tak wielkich rzeczy, jakimi są macierzyństwo, troska o innych. W życiu nie chciałabym z tego zrezygnować. Domaganie się, by inni traktowali mnie na równi z mężczyznami, to jakiś absurd. Ja tego nie chcę! Chcę być i czuć się kobietą. Chcę dostawać kwiaty. Chcę być otaczana opieką i czułością. Chcę dbać o dom i opiekować się dziećmi, które są dla mnie najcenniejszym darem. Uczestnicząc w II DDK, cieszyłam się, że byłam wśród kobiet, które myślą podobnie, które nie chcą poprawiać Pana Boga, i którym nie w głowie zaprzeczanie naturze – mówi pani Agnieszka. Daleka od poglądów feministek była także Dominika Rybak, która na II DDK przyjechała z Łodzi. – Słysząc o tej inicjatywie, zapragnęłam tu być. Cudownie było świętować ten dzień po Bożemu. Zawsze cieszyłam się ze swojej kobiecości. Duża w tym zasługa mojego taty, który mówił, że jest błogosławiony między niewiastami. Chętnie też dawał nam pieniądze na sukienki i spódnice. Teraz jego pałeczkę przejął mój mąż. Długo nie zapomnę momentu namaszczenia i słów o kobiecie cierpiącej na krwotok. Ona była moją bohaterką. W jej historii odnalazłam swoją chorobę, stratę dziecka i spojrzenie Jezusa – wyznała Dominika.

    Między dwiema siostrami

    W czasie II DDK przybyłe do Centrum Konferencyjno-Rozrywkowego „Maraton” panie wysłuchały wykładu ks. Tomasza Jaklewicza, zastępcy redaktora naczelnego GN, na temat kobiet kroczących za Jezusem. Ukazując biblijne niewiasty, którym Jezus nie tylko przywracał zdrowie, ale przede wszystkim utraconą godność, prelegent zachęcał, by w ich historiach panie odnajdowały siebie. Bohaterkami refleksji były: kobieta dręczona przez ducha niemocy, kobieta cudzołożna, Samarytanka, uboga wdowa, kobiety stojące pod krzyżem. – Być pochylonym to znaczy patrzeć w ziemię. Spotkanie z Jezusem pozwala się wyprostować i spojrzeć Mu w twarz. Jezus, widząc ból i cierpienie, chce, by każda z was odzyskała pion. On chce, byś spojrzała Mu w oczy. Dlatego doprowadza do spotkania sam na sam, dlatego wygasza reflektory świata. Chce, byś usłyszała swoje imię – przekonywał ks. Tomasz, który podczas wykładu najwięcej czasu poświęcił siostrom Łazarza. – Jezus był przyjacielem i Marii, i Marty. Siostry mają jednak różne wizje tego, czym powinno być spotkanie z Jezusem. Maria słucha, Marta organizuje przyjęcie, pracuje. Maria jest skupiona na Jezusie. Marta chce stanąć na wysokości zadania, ugościć znakomitego Gościa. Jest spięta, podenerwowana, pełna obaw, czy wszystko dobrze wypadnie. Zakłada, że Jezus tego oczekuje, że chce dobrze zjeść. Dlatego stara się spełnić przypisane Mu pragnienie. Marta niepostrzeżenie dla siebie wchodzi w stereotyp kobiety, której miejsce jest w kuchni, której jedynym zadaniem jest przygotowanie posiłku. Czy jednak Jezus naprawdę tego od niej oczekiwał? Czy nie jest tak, że nieraz wmawiamy innym pragnienia, których oni wcale nie mają? – pytał zebrane kobiety ks. Tomasz. – Przypomnienie, że w każdej kobiecie jest trochę z Marii i Marty i że należy je w sobie równoważyć, że trzeba znaleźć czas na zabieganie, poświęcenie, ale także na słuchanie i wpatrzenie w Jezusa, uporządkowało mi wiele rzeczy – przyznała Jolanta Świderek. – A ja najbardziej odnalazłam się w Samarytance. Słowa, jakie usłyszała od Jezusa, by dała Mu pić, zachęcają mnie do aktywności – wtrąca Urszula Pawlak. – Cieszę się, że tu byłam. To były moje rekolekcje. Przed przyjściem zadbałam też o ciało i zrobiłam sobie cytologię. Mimo że od lat tego święta nie obchodzę, bo chcę czuć się kobietą przez cały rok, tu się wybrałam. I nie żałuję.

    Dłonie pachnące nardem

    Nie bez wzruszeń, a nawet łez panie wysłuchały świadectw Pauliny Skrzyneckiej, dziewicy konsekrowanej opowiadającej o swoim nawróceniu i zachwycie Jezusem, oraz Moniki Kędzierskiej, która od dzieciństwa traciła osoby bardzo jej bliskie: ojca, mamę, wujka, babcię. W programie spotkania był również koncert w wykonaniu uczniów Państwowej Szkoły Muzycznej w Skierniewicach, czas na rozmowy przy cieście kawie i herbacie oraz warsztaty, które – podobnie, jak w roku ubiegłym – poprowadziła Maria Rogaczewska, członkini Komisji ds. Kobiet przy Episkopacie Polski, socjolog Uniwersytetu Warszawskiego. Panie otrzymały także List Apostolski Jana Pawła II „Mulieris dignitatem” oraz krem mający zachęcać do tego, by były balsamem miłosierdzia dla innych. Zachętą do takiej postawy był także gest namaszczenia kobiecych dłoni olejkiem nardowym. Tym, który Maria z Betanii wylała na Jezusa przed Jego męką. Jak przystało na święto kobiet, były też tulipany i życzenia. – Poza wspominanymi punktami programu dziś każda z nas wylała także swoje serce przed Jezusem w osobistym liście – mówi s. Anna Maria Pudełko, apostolinka. – Każda z nas napisała Jezusowi o swoich pragnieniach, tęsknotach i cierpieniach, zawierzając mu to, co trudne, prosząc, by On nas leczył i sprawiał, byśmy były jeszcze piękniejsze w naszym oddaniu Bogu i człowiekowi. Napisane listy zostały przyniesione do ołtarza podczas uroczystej Eucharystii w kościele św. Jakuba. Przewodniczył jej i słowo Boże wygłosił bp Andrzej F. Dziuba. Po Mszy św., podczas której kobiety odmówiły Litanię Chwały, dziękując Bogu za swoją kobiecość, i złożeniu u stóp Maryi kwiatów, listy zostały spalone, by wraz z wonią kadzidła zawarte w nich prośby zostały zaniesione do nieba. II Diecezjalny Dzień Kobiet wsparli: Jan Wach z Przedsiębiorstwa EL-IN, Edyta Sukiennik, właścicielka Aptek św. Stanisława, Leokadia Trębska z Kancelarii Brokerskiej „Modus”, Marek Pastusiak z firmy Wod-Kan, Henryk Sałkowski z firmy Skiergaz, Jacek Napiórkowski z NZOZ „Kopernik”, Fundacja Rozwoju Człowieka „Trood”, a także Paweł Sokołowski, Magdalena Nowak, Małgorzata Puchalska, Jolanta Kłoczkowska, Mateusz Gątkowski oraz Małgorzata i Dariusz Milczukowie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół