• facebook
  • rss
  • Opłacalne ryzyko

    Marcin Kowalik

    dodane 14.03.2015 23:54

    Nowa ewangelizacja dotarła pod strzechy. Już nie tylko w dużych parafiach, ale i tych mniejszych, położonych daleko od ośrodków duszpasterskich świeccy głoszą: "Uwierzcie w Jezusa".

    Robią to w sposób niekonwencjonalny. Wykorzystują filmy, muzykę, gesty. To coś, co działa na zmysły. Z zewsząd jesteśmy bombardowani przez reklamy. Dlaczego by nie zareklamować Ewangelii? Owszem, istnieje ryzyko, bo ktoś może czuć się zgorszony takim podejściem do wiary.

    Ale jest jeszcze wymiar psychologiczny. Skoro ktoś jest w stanie zostawić dom, rodzinę, pracę i poświęcić mi swój wolny czas, to zrobię podobnie. Rzucę wszystko, choć na godzinę lub dwie i przyjdę do kościoła.

    Może tak pomyślał pewien parafianin z Łaniąt, niewielkiej miejscowości na krańcach diecezji łowickiej. Do świątyni dawno nie zaglądał. Przyciągnęły go rekolekcje prowadzone przez członków Szkoły Ewangelizacji Cyryl i Metody. Gdy zadaniem wiernych było przybicie do krzyża gwoździa z napisem: "Jestem grzesznikiem", zrobił to pierwszy.

    Czyż nie warto było zaryzykować?

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół