• facebook
  • rss
  • Spojrzał na niego z miłością...

    Marcin Kowalik

    |

    Gość Łowicki 13/2015

    dodane 26.03.2015 00:00

    – Gdy Pan Jezus wyciąga dłoń, nie można stchórzyć – uważa Mateusz Giszczak.

    Po zeszłorocznych dniach otwartych w Wyższym Seminarium Duchownym w Łowiczu jego progi zdecydowało się przekroczyć kilku kandydatów do kapłaństwa. Za wcześnie jeszcze na stwierdzenie, czy druga edycja przyniesie podobny efekt. Tego nie wiedzą jeszcze sami uczestnicy trzydniowego pobytu.

    Seminarium od środka

    Przyjechali do Łowicza w piątek 20 marca. Po powitaniu zjedli razem z klerykami i moderatorami seminarium obiad w refektarzu. Dalsze godziny wyznaczały typowe zajęcia, jakie wykonują na co dzień alumni. Były więc modlitwa, ale i nauka oraz rekreacja. Był też czas na rozmowę. Spotkał się z nimi także bp Andrzej F. Dziuba. Hubert Culepa przyjechał z Warszawy. O dniach otwartych dowiedział się podczas ogłoszeń na Mszy św. w swojej parafii.

    – Przez ostatnie kilka lat nie miałem wiele wspólnego z Kościołem. Byłem daleko od Boga – mówi Hubert. – Na razie przygotowuję się do przyjęcia sakramentu bierzmowania. Jestem tutaj, bo chciałem głębiej poznać Kościół. Trudno mi teraz stwierdzić, że pobyt tutaj jest początkiem mojej drogi w kapłaństwie. Z rozmów, które tu przeprowadziłem, wynika, że wstąpienie do seminarium wymaga dużej odwagi i odpowiedzialności. Trzeba być przygotowanym na pewne wyrzeczenia i na sytuacje, które po ludzku mogą nas przerastać.

    Najstarszym z piątki uczestników był Artur Kosiorek z Łowicza. 32-latek chciał się upewnić, czy kapłaństwo to jest jego droga życia. – Spodziewałem się zupełnie czegoś innego – dużego rygoru. Owszem, każdy tutaj ma obowiązki, ale podobają mi się relacje między klerykami i kadrą seminarium. Po tych kilku dniach nie jest łatwo stwierdzić, co byłoby dla mnie trudne w codziennym życiu w seminarium. Może na początek ranne wstawanie – mówi Artur. – Okazało się, że taki dzień kleryka jest bardzo napięty. Wstaje się bardzo wcześnie, jest dużo modlitwy, nauki i pracy – mówi najmłodszy, bo 16-letni Tomasz Chałuś z Mszczonowa. – Mam jeszcze trochę czasu na podjęcie decyzji, co będę robił w dorosłym życiu. Chodzę do pierwszej klasy liceum, więc na razie skoncentrowałem się na maturze. Powoli zaczynam jednak rozważać, czy założyć katolicką rodzinę, czy wybrać drogę kapłaństwa lub życia zakonnego. Chciałem poznać życie seminaryjne od środka. Ucieszyło mnie, że zostaliśmy włączeni w typowe zajęcia.

    Niewiele starszy od Tomka jest Piotr Mordzak z Witoni. W kwietniu skończy 18 lat. – Już od kilku lat odczuwam wewnętrzne pragnienie życia w celibacie – kapłańskim lub zakonnym. Nie jest to jednak mój definitywny wybór. Jestem tutaj, żeby zobaczyć, jak wygląda życie wewnątrz seminarium. Dało się zauważyć, że mimo różnych charakterów panują tutaj jedność i pokój. Dla mnie to zadziwiające – mówi Piotr, który ceni sobie możliwość modlitw i kontemplacji w murach łowickiego seminarium.

    Z parafii Niepokalanego Poczęcia NMP w Rawie Mazowieckiej przyjechał M. Giszczak. – Nie wiem jeszcze, czy wstąpię do seminarium, ale wiem, z czego bym zrezygnował, wybierając drogę kapłaństwa. Jestem po studiach, pracowałem. To sprawia, że mój wybór będzie bardziej świadomy. Zdaję sobie sprawę, że gdybym zdecydował się zostać księdzem, nabyte doświadczenie pomogłoby mi zrozumieć problemy innych osób. O kapłaństwie myślałem, odkąd zostałem ministrantem. To już 15 lat. Kiedyś rozmawiałem z pewnym klerykiem. Zapytał mnie, czy czuję się godny zostać kapłanem. Odpowiedziałem, że nie. Zapytał też, dlaczego tak długo o tym myślałem. Bo czuję się niegodny. Zrozumiałem, że miłość Boga jest tak ogromna, że mimo ludzkiej grzeszności On i tak powołuje człowieka – mówi Mateusz.

    Wspólna adoracja

    Elementem dni otwartych była adoracja Najświętszego Sakramentu w kaplicy seminaryjnej. Prowadził ją ojciec duchowny ks. Zbigniew Przerwa. Oprawę muzyczną oraz dekorację i specjalne oświetlenie przygotowali klerycy. Adoracja nawiązywała do hasła: „Spojrzał na niego z miłością”. Zaproszeni byli na nią wszyscy, bez względu na płeć i wiek. Razem z kapłanami, siostrami zakonnymi, alumnami i wiernymi świeckimi modlił się także ordynariusz łowicki. – Uwielbiam śpiew. Przyszedłem więc nie tylko się pomodlić, ale i posłuchać pieśni w wykonaniu kleryków. W dzisiejszych czasach, kiedy wszyscy są zabiegani i dzielą czas między pracą czy nauką a rodziną, takie spotkanie z Panem Jezusem jest bardzo ważne. W tym zabieganiu nie ma praktycznie chwili, żeby zastanowić się nad swoim życiem. A tu, przed ołtarzem, w spokoju i ciszy można było przedstawić swoje intencje Bogu – mówi Zbigniew Gozdowski, który przyszedł na adorację ze znajomymi. – Przygotowanie półtoragodzinnej adoracji to był dla nas spory wysiłek. Wiadomo, nie ma nas wielu w seminarium. Być może w przyszłym roku uda się wprowadzić nowe elementy – mówi kl. Adrian Czerwiński.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół