• facebook
  • rss
  • Cud to żaden problem

    dodane 07.05.2015 00:00

    – Nie znam bardziej skutecznej świętej, gdy chodzi o interwencje w niebie. Kiedy dzieje się coś złego, gdy ktoś choruje, a nawet gdy dopada człowieka jakaś chandra, wystarczy do niej się zwrócić. Sąsiadom nigdy nie odmawia pomocy – zapewnia pani Maria ze Żdżar.

    Aż dziwne, że bł. Franciszka Siedliska do tej pory nie została ogłoszona świętą. Nie trudno bowiem znaleźć osoby, które każdego roku dzięki jej wstawiennictwu odzyskują zdrowie, zostają szczęśliwymi rodzicami czy po latach zakopują wojenny topór. Dlaczego więc nie została jeszcze wpisana w poczet świętych? Trudno powiedzieć. Może dlatego, że dla tych, którym pomaga, od dawna już tam jest. A może dlatego, że cuda, które wyprasza, traktowane są jak pomoc sąsiedzka, za którą wystarczy podziękować?

    Zdrowe serduszko

    W piątek 1 maja w kaplicy w Roszkowej Woli, miejscu urodzenia bł. Franciszki, a później w Żdżarach, gdzie wiele lat mieszkała, odbyły się uroczystości związane z 26. rocznicą beatyfikacji założycielki sióstr nazaretanek. Obchody rozpoczęła godzina modlitw i świadectw. O interwencji świętej opowiadały siostry nazaretanki, a także osoby świeckie. – Rok temu dowiedziałam się o pielgrzymce do Roszkowej Woli. Na prośbę mojej córki szłam w intencji jej syna Frania, którego nosiła pod sercem – mówiła Janina Szwarc. – Franio miał zdiagnozowaną poważną wadę serca. Przyjechałam tu i uczestniczyłam w Eucharystii oraz pielgrzymce. Ufałam Bogu i wszystko oddawałam za wstawiennictwem bł. Franciszki. Franio, który urodził się za kilka dni, ku zdziwieniu lekarzy był zdrowy. Jedyną pamiątką, jaka mu pozostała po poważnej chorobie serca, jest lekko zwężona aorta. O tym, że był to cud, mówili wszyscy. Dziś przyjechałam tu, by dziękować Franciszce za pomoc i prosić o dalszą opiekę nad nim. Nieśmiało powiedziałam jej, że wolałabym, aby to ona, a nie lekarze, zajęła się tą jego tętnicą – opowiadała ze wzruszeniem pani Janina. Po świadectwach i śpiewie w kaplicy została odprawiona uroczysta Msza św. Niestety z powodu choroby w modlitwie nie uczestniczył bp Józef Zawitkowski, syn żdżarskiej ziemi, który każdego roku razem z pielgrzymami dziękował Bogu za swoją niezwykłą sąsiadkę. Mszy św. koncelebrowanej w jego zastępstwie przewodniczyli ks. Jerzy Bors i ks. Roch Walczak. Licznie zgromadzeni wierni, wśród których gros stanowiły siostry Najświętszej Rodziny z Nazaretu z trzech prowincji, w swoich modlitwach nie zapomnieli o chorym biskupie, a także o panu Robercie z Warszawy, który – pielgrzymując rowerem do Roszkowej Woli – zmarł w drodze.

    Bez znajomości jednej nutki

    Wszystkie intencje powierzano Bogu za wstawiennictwem Marii od Pana Jezusa Dobrego Pasterza (Franciszki Siedliskiej), którą 23 kwietnia 1989 r. do grona błogosławionych wyniósł papież Jan Paweł II. Od tamtego czasu utrwalił się zwyczaj pielgrzymowania z Roszkowej Woli do Żdżar. Nie inaczej było i tym razem. Pątnicy pokonujący trasę około 8 km w słońcu i deszczu przez całą drogę na ramionach nieśli relikwie swojej patronki. Pielgrzymujący sąsiedzi i pielgrzymi z całej Polski jedni przez drugich opowiadają wydarzenia z jej życia, pokazują obrazki i kopie zdjęć, których w wielu domach jest przynajmniej kilkanaście. Błogosławiona ze Żdżar – jak twierdzą jej sąsiedzi – nie tylko godzi rodziny, wyprasza poczęcia i pomaga w chorobach, ale także pomaga w pogodzeniu się z wolą Bożą. Wszędzie tam, gdzie łzy nie są w stanie zmniejszyć bólu, ulgę przynosi rozmowa z Franciszką. – To jest naprawdę niezwykła święta – mówi Jolanta Kucińska. – Ona posadziła mnie za organami w żdżarskim kościele. Dzięki niej zdałam na studia muzyczne, nie znając ani jednej nuty. Potem niektórzy wykładowcy denerwowali się na mnie, mówiąc, że zachowuję się jak chirurg, który, nie kończąc medycyny, chce operować. No, ale któż może się przeciwstawić błogosławionej? Przed zdawaniem na akademię odmówiłam do niej nowennę. Później, dzięki jej wstawiennictwu i kolejnym nowennom, skończyłam studia. Kiedy wróciłam do domu, siostra zakonna poprosiła, bym została organistką. Czy w takiej sytuacji mogłam odmówić? Ona ciągle mi pomaga – wyznaje pani Jolanta. Zakończenie obchodów jubileuszu beatyfikacji odbyło się w Żdżarach, gdzie odmówiono Litanię do bł. Franciszki, po której pielgrzymi oddali hołd jej relikwiom. Ostatnim punktem programu była agapa połączona z uwielbieniem.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół