• facebook
  • rss
  • Nepomucen w chaszczach

    dodane 21.05.2015 00:00

    – Chcę ją oddać w dobre ręce – mówi Józef Iwański, najstarszy mieszkaniec Karolewa, o starej figurce Maryi.

    Kapliczki i krzyże stojące przy wielu polskich drogach z upływem czasu znikałyby stopniowo z krajobrazu, gdyby nie osoby, które podjęły się ich odnowienia. Dzięki tym ludziom każdego roku w maju, zgodnie z tradycją, mieszkańcy wsi śpiewają przy wielu takich obiektach sakralnych Litanię Loretańską i pieśni maryjne. Przy innych nie spotyka się już grup modlitewnych, ale ciągle pozostają one znakiem zawierzenia Bogu.

    Na polu Radziwiłła

    Jednym z takich obiektów jest metalowy krzyż ustawiony na ziemi państwa Materków w Sypniu, w parafii MB Bolesnej w Nieborowie. Zastąpił on krzyż drewniany, który stał tu od ponad 100 lat. Nikt dziś nie pamięta, w którym roku i kto go tu umieścił. Kiedyś ziemie te należały do Radziwiłłów. Dziadek Danuty Materek ze swoją rodziną mieszkał wówczas w pobliskich Piaskach. Sprowadził się do Sypnia po tym, jak książę postanowił zamienić się z nim ziemią. Zabrał lasy, a w zamian dał ziemię rolną. Gdy tu zamieszkała rodzina Kozłów, bo tak brzmiało ich nazwisko, krzyż już stał. Było to w latach 20. XX wieku. – Tamten krzyż był już zbyt stary. Jego ramiona zgniły i opadły. Sam krzyż niegdyś był wyższy, ale drewno już dwa razy musiało być przycięte od ziemi – mówi pani Danuta. Nowy zaprojektowała sama, inspirację czerpała z innych przydrożnych krzyży. – Postanowiłam go odnowić, bo mam za co dziękować Bogu. Mam nadzieję, że będzie tu stał przynajmniej kolejne 150 lat – dodaje. Zaznacza jednak, że nie udałoby jej się tego zrobić bez pomocy najbliższych – syna i wnuka, z którymi mieszka. To oni ustawili krzyż na polu 5 lipca ubiegłego roku.

    Tuż przy drodze

    Kilkadziesiąt lat temu w Sypniu były cztery miejsca, gdzie ludzie przychodzili na majówkę. Dziś śpiewają Maryi już tylko przy kapliczce, która znajduje się mniej więcej w połowie wsi, około 300 m od tego krzyża, i zawsze jest zadbana. Podobnie kapliczka w Karolewie – wsi sąsiadującej z Sypniem. Została odnowiona w sierpniu 2006 r., a w następnym roku uroczyście odprawiono tam nabożeństwo majowe pod przewodnictwem ks. Huberta Wiśniewskiego, proboszcza nieborowskiej parafii. Od tamtej pory raz w miesiącu 15-osobowa grupa zbiera się przy niej, kiedy jest ciepło, i odmawia Różaniec. Gdy pogoda na to nie pozwala, ludzie spotykają się w świetlicy wiejskiej. Inicjatorami i fundatorami renowacji tego miejsca kultu są mieszkańcy wsi – Józef Iwański i Julian Moskalewicz. To pobożni ludzie, którzy nie mogli patrzeć, jak mieszkanie Maryi popada w ruinę. Nowe są nie tylko tynki, ale też figura NMP Niepokalanej, która – podobnie jak ta stara – została kupiona u franciszkanów w Niepokalanowie. W budowę kapliczki z 1952 r. zaangażowana była cała wioska. – Było bardzo uroczyście podczas jej poświęcenia – wspomina J. Iwański. Znajduje się ona tuż przy drodze gruntowej prowadzącej do Sypnia. Od najmłodszych lat rozmowa z Bogiem stanowiła dla J. Iwańskiego istotny element każdego dnia. Pan Józef nie rozumie, jak ludzie mogą żyć z dala od Boga i bez modlitwy. Bardzo boli go, kiedy słyszy, gdy osoby, które uczestniczą w niedzielnej Mszy św., są za to krytykowane, a zwłaszcza kiedy robią to ich współmałżonkowie. – Czuję wtedy, jakby mi ktoś wbijał nóż w serce. Jak można to krytykować lub tego zabraniać? Modlitwa to całe moje życie! – mówi ze łzami w oczach.

    W pobliżu mostu

    W trakcie remontu jest kapliczka w Otolicach w parafii Świętego Ducha w Łowiczu, która znajduje się na posesji Macieja Wojdy. – Ona należy do całej wsi, odkąd mój pradziadek użyczył pola na ten cel. Odtąd ta część ziemi nie jest moja, ale wszystkich mieszkańców – mówi M. Wojda. Jeszcze kilka lat temu wokół kapliczki rosły krzewy i chaszcze, które ją zasłaniały. Pan Maciej specjalnie ich nie wycinał, by nie było widać, co się za nimi kryje. Stan kapliczki był bowiem przerażający. Gdy wycinano krzewy, niektórzy z przejezdnych pytali, czy obiekt ten będzie burzony. – Broń Boże! Nie mógłbym jej zniszczyć. Ja kocham zabytki – mówi M. Wojda. Do końca nie wiadomo, komu była poświęcona ta kapliczka. Dziadek obecnego właściciela posesji, przy której ona stoi, mówił mu niegdyś, że św. Janowi. Pan Maciej skonstatował, że musi to być św. Jan Nepomucen. Otolice były niegdyś terenem zalewowym, często dotykała je także susza, zatem tego świętego mieszkańcy zapewne prosili o pomoc. Kapliczka ta stała na rozstaju dróg w pobliżu mostu. Przeprawa jest tu i dziś, ale skrzyżowanie dróg z upływem czasu zostało nieco przesunięte. Teraz w kapliczce już jest umieszczona nowa drewniana figurka świętego. Stara nie zachowała się. – Jeszcze zostaną ułożone na trawie wokół niej kamienie i będzie można ją poświęcić – mówi M. Wojda. Przez cały maj zbieramy zdjęcia kapliczek, pod którymi gromadzą się wierni na nabożeństwach ku czci Maryi. Galerię tworzymy na: lowicz.gosc.pl, a zdjęcia prosimy przysyłać na adres: lowicz@gosc.pl.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół