• facebook
  • rss
  • Co w Ostrej świecisz Bramie...

    Agnieszka Napiórkowska

    |

    Gość Łowicki 23/2015

    dodane 03.06.2015 00:00

    – Od dawna Matka Boża Ostrobramska była mi jakoś bliska. Teraz, gdy odeszła moja ziemska mama, postanowiłam pojechać do Wilna. Wpatrując się w Maryję, łez nie dało się powstrzymać – mówi Antonina Karwat.

    Każdego roku niemal we wszystkich parafiach organizowane są różnego rodzaju pielgrzymki. Każda z nich podąża do miejsc świętych, miejsc objawień maryjnych czy związanych z życiem ludzi świętych.

    Opowiedz, coś przeżył

    Zbliżający się wielkimi krokami czas wakacji to okres wzmożonych wyjazdów pielgrzymkowych. Wiele parafii organizuje wówczas wyjazdy do Włoch, Ziemi Świętej czy Fatimy. Nie brakuje też zorganizowanych pielgrzymek do Sokółki, Lichenia czy Wadowic. Wiedząc o tym, zachęcamy naszych Czytelników, by zechcieli dzielić się z nami swoimi przeżyciami związanymi z pielgrzymowaniem.

    Zależy nam, by relacje zawierały nie tylko krótki opis odwiedzanych miejsc, ale także duchowe refleksje pielgrzymów. Każda nadesłana relacja wraz ze zdjęciami (najlepiej w formie cyfrowej), o które też prosimy, będzie umieszczana na naszej stronie internetowej. Najciekawsze wspomnienia i przeżycia będziemy publikować także w papierowym wydaniu „Gościa Łowickiego”. Mamy nadzieję, że dzięki temu wiele osób zapragnie wyruszyć w drogę, by tam, podczas trudu, spotkać się z samym sobą, z Bogiem i drugim człowiekiem. Jeśli podczas jakiejś pielgrzymki przeżyliście coś niezwykłego, o czym warto opowiedzieć innym, koniecznie podzielcie się tym z nami.

    Zrealizowane obietnice

    W tym roku w maju na pielgrzymi szlak wyruszyli wierni wraz z proboszczem ks. Henrykiem Linarcikiem z parafii św. Katarzyny w Rzeczycy. Celem podróży była Litwa. 48-osobowa grupa pierwszego dnia podróży uczestniczyła w Eucharystii w Sokółce, miejscu, w którym najprawdopodobniej miał miejsce cud eucharystyczny. Nie mniej przeżyć czekało na pielgrzymów po przekroczeniu granicy. Drugiego dnia zwiedzono m.in. cmentarz na Rossie, gdzie w jednym z grobowców spoczywa serce Józefa Piłsudskiego, Górę Trzykrzyską, kościół Świętych Piotra i Pawła z niezwykłymi rzeźbami, cerkiew prawosławną Ducha Świętego, archikatedrę wileńską, a także miejsca związane z Adamem Mickiewiczem i Juliuszem Słowackim. Pielgrzymi z Rzeczycy mogli też uczestniczyć w Eucharystii w kaplicy Bożego Miłosierdzia, gdzie znajduje się obraz Jezusa Miłosiernego, namalowany w 1934 r. przez Eugeniusza Kazimirowskiego dokładnie według wskazówek św. s. Faustyny Kowalskiej.

    – Możliwość uczestniczenia tu w Eucharystii to wielka sprawa – mówi Paweł Karwowski. – Choć jestem pilotem, właścicielem biura pielgrzymkowego i od wielu lat organizuję takie wyjazdy, nigdy wcześniej nie udało mi się zorganizować Mszy św. w tym sanktuarium. Było to dla mnie, czciciela Bożego Miłosierdzia, niezwykłe przeżycie. Niezapomnianym momentem dla pielgrzymów była Msza św. w Ostrej Bramie, w kaplicy Matki Bożej Miłosierdzia. Miejsce to szczególnie ważne było dla Mieczysława Starucha. – Moje pielgrzymowanie związane jest z moim ojcem, który już dawno nie żyje. Mając 20 lat, w 1918 r., kiedy dowiedział się, że Józef Piłsudski wrócił do Polski i wezwał wszystkich do walki przeciwko bolszewikom, na ochotnika zgłosił się do wojska. Po złożeniu przysięgi został skierowany do Wilna. Tam się dowiedział, że za dwa tygodnie zostanie wraz z innymi żołnierzami odwieziony na front. Martwił się, że może zginąć. Wtedy ktoś mu podpowiedział, żeby udał się do MB Ostrobramskiej i Ją prosił o pomoc. Tak zrobił. Chodził do niej każdego dnia. Ponadto modlił się też do Matki Bożej Szkaplerznej, którą miał na szkaplerzu otrzymanym od matki. Dwa lata był na wojnie. Przeszedł przez Mińsk, Smoleńsk, Brześć, Lwów i Kijów, skąd po rozbiciu oddziału wrócił pod Warszawę. Później wiele razy opowiadał mi o tym, co przeżył i Komu zawdzięcza ocalenie. Kiedyś obiecałem mu, że pojadę do Ostrej Bramy i jeszcze raz podziękuję Matce Bożej za jego życie i ocalenie. Ta podróż to wypełnienie złożonej ojcu obietnicy – wyznał ze wzruszeniem pan Mieczysław.

    Podczas drogi pielgrzymi na chwilę zatrzymali się także w Trokach. Nauki rekolekcyjne głosił ks. Paweł Śmigiel z Konina, dzieląc się swoimi refleksjami związanymi z odwiedzanymi miejscami i rodzącymi się w nich emocjami. Zachęcał do podróży w głąb siebie.

    Więcej o rzeczyckiej pielgrzymce na Litwę na: lowicz.gosc.pl.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół