• facebook
  • rss
  • Ekspert od miechunki, obozów i Morse’a

    Agnieszka Napiórkowska

    |

    Gość Łowicki 28/2015

    dodane 09.07.2015 00:00

    Są ludzie, których okrągłe jubileusze można świętować nawet kilka miesięcy. Tak jest w przypadku profesora, dla którego choć 90 lat skończył w maju, przez kolejne tygodnie, a nawet miesiące w różnych kręgach wciąż rozbrzmiewa radosne „Plurimos annos”.

    Opisanie na jednej stronie życiorysu prof. Leszka Jankiewicza, jego naukowych dokonań, patriotycznych postaw, a także pracy wychowawczej z młodzieżą z góry skazane jest na niepowodzenie. O takich ludziach można pisać książki. Z okazji 90. urodzin warto jednak choć w telegraficznym skrócie ukazać jego osiągnięcia, osobowość, prawość i nadzwyczajną życzliwość, która mogłaby być jego drugim imieniem.

    Gratulacje od kolegów

    W połowie maja urodziny profesora hucznie odchodzono w Instytucie Ogrodnictwa w Skierniewicach. Jak przystało na jubileusz pracownika naukowego, były wykłady, prezentacja dorobku naukowego, a także wspomnienia i gratulacje od zaprzyjaźnionych uczelni i ośrodków naukowo-badawczych. Prelegenci i współpracownicy chętnie opowiadali o największych osiągnięciach profesora, którymi niewątpliwie są m.in.: rozpowszechnienie stosowania regulatorów wzrostu do ukorzeniania sadzonek, opatentowanie środka do ukorzeniania, wyjaśnienie mechanizmu formowania się kątów rozwidleń u jabłoni, topoli i sosny, badania nad korelacjami wzrostowymi i wpływem grawitacji na nie u jabłoni i topoli, a także badania nad pobudzaniem jesiennego zrzucania liści w szkółkach drzew owocowych i ozdobnych oraz badania nad anatomią, fizjologią i biologią miechunki pomidorowej. Koledzy po fachu doceniali także udział w planowaniu i nadzór nad budową dwóch fitotronów (pomieszczenie do uprawy roślin z regulowaną temperaturą, wilgotnością i oświetleniem). Mówiąc o dorobku naukowym, który znany jest nie tylko w kraju, ale i za granicą, koniecznie trzeba dodać, że profesor Jankiewicz jest promotorem prac doktorskich, członkiem rad i komitetów naukowych PAN oraz członkiem towarzystw naukowych. Jest też autorem książek i prac naukowych. Co warto podkreślić – w dorobku jubilata są publikacje w języku polskim, angielskim i hiszpańskim, którego nauczył się, mając 56 lat. Przybliżający działalność naukową profesora zgodnie podkreślali, że jest on nie tylko naukowcem o bardzo szerokich horyzontach myślowych, ale także człowiekiem pokazującym, jak godnie żyć.

    Kury i żaby z gara

    Zarówno podczas jubileuszu, jak i później wiele osób dziękowało profesorowi nie tylko za pracę naukową, ale także za poświęcanie swojego czasu dzieciom i młodzieży. Leszek Jankiewicz był bowiem organizatorem ponad 30 obozów letnich i zimowych, niezliczonych rajdów i eskapad przyrodniczych, podczas których wygłaszał wiele pogadanek na tematy związane z przyrodą, historią, religią i kulturą. Dla rzeszy młodych ludzi szybko stawał się kimś w rodzaju mentora i mistrza. Jego rady, wskazówki, a także ciepło, humor i niezwykła życzliwość sprawiały, że z roku na rok rosła liczba osób chcących brać udział w obozy wzorowanych na tradycjach harcerskich. Mówiąc o pasji pracy z młodzieżą, profesor chętnie odwoływał się do swoich doświadczeń.

    – W 1934 r., mając 9 lat, pojechałem na kolonie zorganizowane przez harcerki. Do dziś pamiętam nasze mundurki, ogniska, nocne alarmy i wieczorne apele, na których – trzymając się za ręce – śpiewaliśmy „Idzie noc... Bóg jest tuż”. Wtedy rzeczywiście czułem, że Pan jest blisko. Tamten wyjazd, a także przykład mojego brata Adama, podharcmistrza i entuzjasty harcerstwa, oraz moje późniejsze związanie się z Armią Krajową odcisnęły swój wyraźny ślad. I to one sprawiły, że organizując obozy, robiłem je na wzór harcerski – przyznaje L. Jankiewicz.

    Pierwszy obóz, zorganizowany w 1967 r. w środowisku pracowników instytutu, obrósł legendą. Sam profesor, mówiąc o nim, z trudem kryje wzruszenie. – Brało w nim udział 20 uczestników. Zaopatrzeniowcem był mój laborant Kazimierz Muszyński. Tuż przed wyjazdem powiedział mi, że organizując taki wyjazd, ze względu na odpowiedzialność pakuję się do więzienia i że samego mnie nie puści. Towarzyszył mi przez kilka lat. Potrzebne produkty przywoził... na rowerze. Sami kucharzyliśmy. Pamiętam, że jednego dnia kupiliśmy zabite kury i w obozie przy latarkach je patroszyliśmy, przy okazji odbywając lekcję anatomii. Innym razem niezapomnianą potrawę zrobiły dziewczęta. Wróciliśmy z wycieczki, a one przekonywały nas, że ugotowały jakiś specjał. Kiedy otworzyliśmy kocioł, z gara wyskoczyło kilkanaście żab. Podobnych żartów było więcej. W mojej pamięci obóz ten zapisał się jako bajkowy. Następne były jakby jego kontynuacją – wyznaje jubilat.

    Zdaniem uczestników, wszystkie były szkołą życia i nauką radzenia sobie w trudnych, często prymitywnych warunkach. Zdobyte wiedza, hart ducha i samodzielność dawały wiele radości. Za swoją działalność na rzecz dzieci prof. Jankiewicz został odznaczony Orderem Uśmiechu. – Organizując odpoczynek, stawiałem na naukę zaradności, lekcje patriotyzmu, opowiadanie gawęd, poznawanie różnych dzielnic Polski i naukę alfabetu Morse’a, którym rozmawialiśmy latarkami w czasie wart. Zwracałem też uwagę na przyrodę i wzajemną życzliwość. Nie zapominaliśmy o modlitwie, a w niedzielę o Mszy św. W pracy z młodzieżą bliskie mi było hasło: „Bóg, Honor, Ojczyzna” – przyznał profesor, który planuje w tym roku zorganizować wspólny wyjazd dla wszystkich absolwentów dawnych obozów. Podczas biwaku, poza wspomnieniami, będzie także czas na gratulacje i życzenia z okazji 90. urodzin. I pewnie, jak zawsze, otrzymane kwiaty profesor przekaże swojej żonie Adeli, która wychowując czwórkę dzieci, zawsze wspierała jego naukową i społeczną pracę. Nic więc dziwnego, że podczas jubileuszu sąsiedzi państwa Jankiewiczów postulowali, by z aureoli profesora odkroić kawałek świętości na rzecz jego żony, bez której wiele dzieł by nie powstało.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół