• facebook
  • rss
  • Misy i kufle, które grały w filmach

    Marcin Kowalik


    |

    Gość Łowicki 30/2015

    dodane 23.07.2015 00:00

    Ceramika Konopczyńskich. – Niektórym się wydaje, że wystarczy obejrzeć film na YouTubie i już będą umieć toczyć przedmioty z gliny. W rzeczywistości nie jest to takie proste – mówi Paweł Aftewicz.


    Kiedyś w Bolimowie było 20 warsztatów garncarskich. Dziś został tylko jeden, niedaleko kościoła św. Anny. Tam już od ponad 200 lat rodzina Konopczyńskich wytwarza naczynia i przedmioty z gliny. Ceramika z motywem ptaszka siedzącego na gałęzi to ich produkt firmowy. Obok wycinanki i stroju, uznawany jest za ważny element regionu łowickiego.


    Niesforny ptaszek


    W 2007 r. bolimowska pracownia zaczęła działać jako firma: Warsztat Garncarski Rodzina Konopczyńskich Dorota Konopczyńska-Aftewicz. Garncarzami są Jan Konopczyński i Paweł Aftewicz, czyli ojciec i mąż pani Doroty, która samodzielnie zdobi wszystkie wyroby. Poza zdolnościami plastycznymi ma dar ciekawego opowiadania o historii rodu i wytwarzania ceramiki. Zwiedzającym warsztat często przytacza legendę o ptaszku, który znajduje się na bolimowskich wyrobach.

    
– Kiedyś, w piękny słoneczny dzień, garncarz utoczył kilkanaście naczyń. Ponieważ zbliżało się południe, wyniósł je na dwór, aby przeschły, a sam poszedł na obiad. Kiedy wrócił, bardzo się zdenerwował, bo wszystkie naczynia były zniszczone. Miały odbite łapki bądź dziobek ptaszka. Garncarz stwierdził, że za karę będzie malował niesfornego ptaszka na swoich garnkach – mówi pani Dorota.


    Ten sposób zdobienia zapoczątkował jej pradziad Walenty Konopczyński. Garncarstwa nauczył się, pracując u boku swojego ojca Jana, któremu z kolei tajniki rzemiosła przekazywał jego ojciec Franciszek. W 1881 r. książę Michał Piotr Radziwiłł otworzył manufakturę majoliki w pobliskim Nieborowie i tam zatrudnił do toczenia naczyń garncarzy, m.in. Walentego. Po zakończeniu pracy w manufakturze Walenty wykorzystał nabyte doświadczenie i wypracował własny styl zdobienia. Na jasnym tle umieszczał kolorowe malunki wykonane tlenkami metali. Na ozdobione wyroby nakładał przezroczyste szkliwo, przez co powierzchnia po wypaleniu uzyskiwała połysk i gładkość. W zdobieniu początkowo wykorzystywał wzory roślinne stylizowane na hafcie i wycinance łowickiej. Z czasem wymyślił oryginalny motyw ptaka.


    Złote Krzyże Zasługi


    Tradycje garncarskie kontynuował Stefan Konopczyński, syn Walentego. W okresie międzywojennym Konopczyńscy z powodzeniem prezentowali swoje wyroby na różnych wystawach i targach. Zdobywali nagrody i uznanie. W 1926 r. Walenty został odznaczony przez prezydenta Rzeczypospolitej Ignacego Mościckiego Złotym Krzyżem Zasługi. W pracowni powstały naczynia na zmówienie do rezydencji Mościckiego w Spale.
Dwie wojny światowe wpłynęły mocno na życie Konopczyńskich i mieszkańców Bolimowa. Podczas pierwszej południowa część osady została kompletnie zniszczona. Z nowo wybudowanego budynku, przeznaczonego na dom i warsztat Konopczyńskich, pozostał jedynie komin z piecem garncarskim. Trzeba było wszystko zaczynać od nowa. W czasie drugiej Stefan został aresztowany. W więzieniu rozpoznał go pewien oficer niemiecki, który przed wojną kupował ceramikę u Konopczyńskich. Stefan odzyskał wolność. Rzemiosło garncarskie uratowało rodzinę i osoby pomagające w warsztacie przed wywiezieniem na przymusowe roboty. Niemcy tak zachwycili się ich wyrobami, że sprowadzali do Bolimowa szkliwa, glinkę saską i farby. Wszystko w beczkach z napisem „mąka” bądź „żywność”, bo było to nielegalne. Oczywiście za gotowe wyroby ceramiczne nie płacili.


    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół