• facebook
  • rss
  • Zdolni do służby, bo umiłowani

    S. Anna Maria Pudełko AP

    dodane 20.09.2015 09:37

    Kto odkrył, że jest kochany nie potrzebuje już rywalizować

    Dziś rozważamy Ewangelię wg św. Marka 9, 30-37:

    Jezus i Jego uczniowie podróżowali przez Galileę, On jednak nie chciał, żeby kto wiedział o tym. Pouczał bowiem swoich uczniów i mówił im: „Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi. Ci Go zabiją, lecz zabity po trzech dniach zmartwychwstanie”. 

    Oni jednak nie rozumieli tych słów, a bali się Go pytać. Tak przyszli do Kafarnaum. Gdy był w domu, zapytał ich: „O czym to rozmawialiście w drodze?” Lecz oni milczeli, w drodze bowiem posprzeczali się między sobą o to, kto z nich jest największy. On usiadł, przywołał Dwunastu i rzekł do nich: „Jeśli kto chce być pierwszym, niech będzie ostatnim ze wszystkich i sługą wszystkich”. Potem wziął dziecko; postawił je przed nimi i objąwszy je ramionami, rzekł do nich: „Kto przyjmuje jedno z tych dzieci w imię moje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, nie przyjmuje Mnie, lecz Tego, który Mnie posłał”.

    Jak wielka różnica jest pomiędzy Jezusem i jego uczniami. On całym sobą pragnie wypełnić wolę Ojca poprzez pełną miłości służbę aż po oddanie życia. Uczniowie szukają na razie potwierdzenia własnej wartości i ważności… Sprzeczają się i rywalizują pomiędzy sobą, a słowa Jezusa w ogóle do nich nie docierają! 

    Czy i my nie jesteśmy często podobni do uczniów Jezusa? O ile rzeczy sprzeczamy się i rywalizujemy pomiędzy sobą mniej lub bardziej świadomie, mniej lub bardziej otwarcie? Skąd ten brak otwartości w uczniach i w nas? Ewangelista Marek, mówi nam, że uczniowie nie rozumieli, lecz „bali się Go pytać”? Może także często przydarza się to i nam?

    Tam gdzie jest lęk, brakuje zaufania i głębokiej relacji miłości. Tam druga osoba jest szukana dla własnego „zysku” a nie dlatego, że jest darem. Jezus daje odpowiedź swoim uczniom i nam – przepiękną, trudną i wymajającą! Dopóki nie pozwolimy, aby On objął nas swoimi ramionami, jak to dziecko, dopóki nie poczujemy się w pełni przyjęci i umiłowani przez naszego Przyjaciela i Mistrza, nie będziemy umieli kochać, służyć, szanować się nawzajem. Jedynie ten, kto odkrył, że jest umiłowany bezwarunkowo nie potrzebuje już niczego sobie ani innym udowadniać, nie potrzebuje rywalizować czy wręcz poniżać innych, aby poczuć się kimś. Jezus tak właśnie pragnie nas przyjmować!

    Potrzebujemy jednak stać się na nowo „jak dzieci” (lecz nie zdziecinniali): prości, ufni, szczerzy, wdzięczni! Przyjęci przez Jezusa, pewni Jego wybrania i miłości już nie będziemy szukać dla nas pochwał czy pierwszych miejsc, lecz razem z Nim będziemy wspierać, pocieszać, służyć, wyzwalać, nieść nadzieję i przebaczenie! Będziemy też potrafili o wszystkim z Nim rozmawiać i o wszystko Go pytać. A On będzie nam mówił o tym, co powierza Mu Ojciec: „Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego” (J 15, 15).

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł
    Komentowanie dostępne jest tylko dla .
    przewiń w dół