• facebook
  • rss
  • Patron z Niebiańskiej Bazyliki

    dodane 08.10.2015 00:00

    – Przedtem nie czułem zbytnio obecności archanioła przy sobie. Kiedy przyjechał, wszystko się zmieniło. Teraz wiem, że w walce ze złem, a także w walce o świętość parafian nie jestem sam – mówi ks. Andrzej Siejak, wikariusz.

    Na to spotkanie wierni z parafii pw. św. Michała Archanioła w Puszczy Mariańskiej czekali ponad dwa lata. Przygotowując się do peregrynacji, czuli, że będzie to niezwykłe spotkanie z patronem. Po trzech dniach, które spędził w parafii, nie tylko bliżej go poznali, ale także na własnej skórze doświadczyli jego mocy w walce przeciw niegodziwościom i zasadzkom złego ducha. Wiele osób postanowiło także przyjąć na siebie szkaplerz – zbroję, która ma ich skutecznie chronić przed atakami szatana.

    Duchowe security

    Wizyta figury św. Michała z cudownej groty objawień na włoskim półwyspie Gargano dla wiernych z mariańskiej parafii była wydarzeniem niezwykłym. Przez trzy dni, tuż przed odpustem w parafii, w obecności archanioła odprawiano Msze św. dla różnych stanów i Eucharystie z modlitwą o uzdrowienie. Adorowano Najświętszy Sakrament. Były też modlitwy do św. Michała Archanioła, celebracje słowa Bożego, akt oddania się archaniołowi. Wiele osób zdecydowało się także na przyjęcie szkaplerza św. Michała. Przed kratkami konfesjonału klękało wiele osób. Większość z nich ostatni raz u spowiedzi była kilka lat temu. Na tym jednak nie koniec. Wzruszeń, ożywienia wiary było znacznie więcej. Niezapomnianym wydarzeniem dla duszpasterzy i parafian było pójście z figurą na cmentarz.

    – Modliliśmy się tam za kapłanów, rodziny, dzieci, młodzież i osoby starsze, które przed nami odeszły już do Pana. Będąc tam ze św. Michałem, obwieszczaliśmy im Boże miłosierdzie i zmartwychwstanie. To były trzy bardzo intensywne dni. Dni mocy i łaski. Wszyscy zostaliśmy wyposażeni w niezwykłą broń, jaką są egzorcyzmy i szkaplerz – takie duchowe security. Większość z nas polubiła także zawołanie naszego patrona: „Któż jak Bóg?”, które nie tylko wielbi Boga, ale także krzepi i umacnia – podkreśla ks. Siejak.

    – Ten czas to niezwykła duchowa obecność przed tronem Boga ze wszystkimi zastępami serafinów, cherubinów, księstw, archaniołów i aniołów. To potrzebna pomoc na trudne czasy – mówi Katarzyna Frydrych. – Gdy uczestniczyłam w Eucharystiach i nabożeństwach, moje serce przepełniała radość. Cieszyłam się z obecności patrona parafii i tłumu wiernych, który go otaczał. Jednak w sercu pojawił się też ból. Uświadomiłam sobie, że w naszej parafii każdego dnia podczas Eucharystii przychodzi do nas ukrzyżowany i zmartwychwstały Jezus. Niestety, mało osób przychodzi na to spotkanie. Mam nadzieję, że teraz to się zmieni – dodaje pani Katarzyna.

    – Bez wątpienia peregrynacja figury jest szansą na odnowę i ożywienie życia duchowego – mówi ks. Zbigniew Borkowski, proboszcz. – Wszyscy mamy przecież świadomość, że figura to symbol, który ma nas prowadzić do prawdziwej osoby, do Michała Archanioła. Podczas tych niezwykłych dni radością było nawiązywanie relacji, a nie patrzenie na ładny posąg czy krzyż. Ja na archanioła czekałem jak na wyjątkowego gościa. I, co ważne, nie zawiodłem się. W czasie tej wizyty odebrałem od niego kilka lekcji, uwag i... zapewnień – wyznaje ks. proboszcz.

    Klęczący byk

    W Apulii, w południowo-wschodnim regionie Włoch, na półwyspie Gargano, w mieście Monte Sant’Angelo znajduje się jedno z najsłynniejszych sanktuariów ku czci świętego Michała Archanioła. Jego początki sięgają V wieku. Początek kultowi dały cudowne wydarzenia związane z objawieniami świętego w tym miejscu. Tradycja mówi o kilku cudach. Pierwszy zdarzył się w roku 490 i związany jest z historią zagubienia byka. Bogatemu włościaninowi z Siponto zaginął najpiękniejszy buhaj ze stada. Właściciel, po długich i wyczerpujących poszukiwaniach, znalazł go na samym szczycie góry, klęczącego u wejścia do groty. W złości napiął łuk i wypuścił strzałę, aby zabić nieposłuszne zwierzę. Ale strzała, zamiast ugodzić byka, w sposób niewytłumaczalny zawróciła i zraniła strzelającego.

    Wstrząśnięty tym wypadkiem udał się do biskupa, aby zapytać go o znaczenie tego niezwykłego wydarzenia. Biskup niezwłocznie zarządził trzy dni modlitw i pokuty. Kiedy kończył się ostatni dzień przebłagania, biskupowi ukazał się św. Michał Archanioł i przemówił do niego tymi słowami: „Ja jestem Archanioł Michał stojący przed obliczem Boga. Grota jest mnie poświęcona. Ja sam jestem jej strażnikiem... Tam, gdzie się otwiera skała, będą przebaczone grzechy ludzkie... Modlitwy, które będziecie tu zanosić do Boga, zostaną wysłuchane. Idź w góry i poświęć tę grotę dla kultu chrześcijańskiego”.

    Ponieważ góra była tajemnicza i niedostępna, biskup bał się tam pójść i długo zwlekał, zanim zdecydował się wypełnić polecenie archanioła. Po kolejnym objawieniu, dzięki któremu udało się mieszkańcom Siponto odnieść zwycięstwo nad Germanami, biskup postanowił wypełnić polecenie archanioła i poświecić grotę. Wówczas miał kolejne widzenie. Objawiający się archanioł powiedział: „Zaniechaj myśli o poświęceniu groty, ja wybrałem ją na swoją siedzibę i już poświęciłem razem z moimi aniołami. Znajdziesz w niej znaki na skale i mój wizerunek, ołtarz, paliusz i krzyż. Wy tylko wejdziecie do groty i odmówicie przy mnie modlitwy. Jutro odprawicie dla ludu Najświętszą Ofiarę i zobaczycie, jak sam poświęcam tę świątynię”. Stąd grota w Gargano nosi nazwę „Niebiańskiej Bazyliki”, bo nie została poświęcona ludzką ręką.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół