• facebook
  • rss
  • Zabawa, która uczy i umoralnia

    dodane 19.11.2015 00:00

    – Dla uczniów to oczywiste, że spektakl jest czymś naturalnym dla naszej szkoły – mówi Ewa Komuńska.

    Najpierw powstała podstawówka, potem gimnazjum i liceum. Pijarską placówkę w Łowiczu tworzono od podstaw. Stopniowo przybywało pomieszczeń lekcyjnych. Zbudowano również salę gimnastyczną, a w niej scenę teatralną. Nie był to jednak kaprys projektanta, a celowe działanie.

    Przede wszystkim zabawa

    Pijarzy propagują wychowanie dzieci i młodzieży przez wiarę, sport i kulturę. Nawiązują do starożytnej greckiej triady, gdzie rozwój człowieka skupiony był wokół świątyni, stadionu i teatru. Widocznym efektem ich działań jest listopadowy Ogólnopolski Przegląd Teatrów Pijarskich, gdy grupy sceniczne z pijarskich ośrodków prezentują swój dorobek. Po raz piąty gospodarzem imprezy były Pijarskie Szkoły Królowej Pokoju w Łowiczu. Nie oznacza to, że miejscowa scena przez pozostałą część roku szkolnego jest niewykorzystywana.

    – Jest wiele wydarzeń w życiu szkoły, podczas których wystawiamy przedstawienia teatralne. Młodzież, która bierze w nich udział, nie traktuje tego jako obowiązku. Owszem, proponujemy im role, ale muszą wyrazić na to zgodę. Kiedy się w to zaangażują, widać, że granie sprawia im przyjemność – mówi E. Komuńska, nauczyciel języka polskiego w pijarskim liceum. Razem z Magdaleną Latoszewską, również polonistką, wyreżyserowały sztukę „Żeglarz” Jerzego Szaniawskiego. Jedną z głównych ról w tej sztuce grał licealista Rafał Wolski.

    – Dla mnie teatr to przede wszystkim zabawa. Czerpię satysfakcję, wcielając się w różne postacie. Wymaga to jednak wielu poświęceń. Musimy zostawać po lekcjach. Na czas prób rezygnujemy ze swojego hobby, ale warto to zrobić – mówi R. Wolski. – Teatr przede wszystkim uczy i umoralnia – dodaje jego koleżanka Anna Kapusta. – Dowiadujemy się dużo o ludziach, bo przecież nie gramy siebie, tylko inne postacie. Musimy poznać ich zachowania, przemyśleć to. Dzięki temu mamy szersze spojrzenie na świat.

    Łowickie wesele

    Społeczność pijarska propaguje teatr także wśród mieszkańców Łowicza. Przykładem było „Wesele” Stanisława Wyspiańskiego, wystawione w Narodowe Święto Niepodległości. Sztuka cieszyła się dużym zainteresowaniem. – Zrobiliśmy łowickie wesele z przesłaniem patriotycznym – mówi Karolina Małecka. Polonistka współreżyserowała przedstawienie razem z Joanną Kucharek, także nauczycielem pijarskiej szkoły. Obie panie zdecydowały, by osadzić sztukę w łowickich realiach. Wprowadziły też elementy współczesne. Tylko uważny widz mógł się zorientować, że oryginalna treść została zmodyfikowana. Zadowoleni byli nie tylko odbiorcy, ale i uczniowie występujący na scenie.

    – Było trochę problemów organizacyjnych, ale jedna uczennica powiedziała mi: „Proszę się nie przejmować. Podołamy.” Tak też sie stało. Jestem pod ogromnym wrażeniem i jestem z nich bardzo dumna. Widziałam na próbach, że sprawia im to radość. Mówili spontaniczne słowa, których nie było w scenariuszu. Więc to poczuli. Przede wszystkim chcieli występować. Musiałam podzielić tak tekst, żeby dla każdego starczyło kwestii – mówi K. Małecka.

    Dla gimnazjalisty Rafała Kozioła występ w tak poważnym przedstawieniu był debiutem scenicznym. Dodatkowo kilka dni przed premierą musiał nauczyć się nowej roli, gdy ze składu wypadł jeden z aktorów. – To było niesamowite przeżycie. Na szczęście, kiedy wszedłem na scenę, stres opadł. Mam ochotę zagrać w kolejnym przedstawieniu. Tym bardziej że mój występ został dobrze oceniony. Czuję, że w środku mam coś z aktora, choć zaprzeczają temu moje zainteresowania przedmiotami ścisłymi – mówi gimnazjalista.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół