• facebook
  • rss
  • Jezus dał się dotknąć


    dodane 03.12.2015 00:00

    Ok. 130 dzieci z 8 parafii diecezji uczestniczyło w Oazie Modlitwy w ramach formacji Ruchu Światło–Życie. Do domów wróciły szczęśliwe, z postanowieniem bycia lepszymi.

    Od 27 do 29 listopada już po raz trzeci w Nowym Mieście nad Pilicą odbywała się Diecezjalna Oaza Modlitwy Dzieci Bożych Ruchu Światło–Życie. Część osób uczestniczyła w niej kolejny raz. Na dom rekolekcyjny dla oazowiczów zamieniono Podstawową Szkołę Publiczną im. kard. Stefana Wyszyńskiego, w której sale lekcyjne stały się sypialniami, miejscami spotkań, odpoczynku i modlitwy. Głównym organizatorem i pierwszym opiekunem był ks. Sylwester Bernat, wikariusz nowomiejski. W opiekę nad dziećmi włączyła się młodzież. Z pomocą przyszli także mieszkańcy i dyrektor szkoły Janina Wyszkowska, która nie tylko udostępniła placówkę, ale także zaangażowała się w organizację. Pani dyrektor włączyła się również w modlitwę dzieci.


    Duchowy most


    – Oaza, którą organizujemy na jesieni, ma odnowić rekolekcje wakacyjne, umocnić w formacji i zachęcić do wakacyjnych wyjazdów. Na progu Adwentu ma także pomóc w przygotowaniu się do głębokiego przeżycia Bożego Narodzenia – mówi ks. Bernat.
Uczestnicy, poza programowymi rozważaniami dotyczącymi kolejnych zdań z modlitwy „Ojcze nasz”, podczas OM włączyli się także w przygotowania do Światowych Dni Młodzieży.
– Myśląc o programie, przypomniałem sobie pewne zdarzenie ze swojego życia. Kiedy w 1991 r. w Częstochowie odbywały się ŚDM, byłem za mały, by na nie pojechać. Pamiętam, jak bardzo żałowałem, że nie mogłem tam być. To niespełnione pragnienie sprawiło, że w przygotowania do ŚDM, które obecnie trwają, postanowiłem włączyć różne grupy ludzi: rodziny, dorosłych i dzieci, by i oni doświadczyli radości młodych gromadzących się wokół papieża. Te dzieci, które tu dziś są, w większości nie pojadą do Krakowa. Dlatego postanowiłem dać im jakąś namiastkę tego, co się tam będzie działo. Podczas oazy opowiedzieliśmy o peregrynacji symboli i nauczyliśmy ich modlić się hymnem ŚDM. Kiedy w Krakowie będziemy go śpiewać, one będą mogły się w ten śpiew i modlitwę włączyć. Będą mogły też powiedzieć, że modliły się za uczestników tego wydarzenia. To stworzy pewien duchowy most – mówi ks. Sylwester.
„Duchowy most” to także animatorzy, z których wielu jest także ambasadorami i wolontariuszami ŚDM. Ich świadectwo życia, odwaga wyznawania wiary, dojrzałość i zaangażowanie robiły wrażenie nie tylko na uczestnikach, ale także na rodzicach i dyrektor szkoły.
– Miło jest patrzeć na młodych, odpowiedzialnych ludzi, którzy garną się do wiary i swój czas oddają na służbę innym – mówi dyrektor Wyszkowska. – Mam nadzieję, że w ich ślady pójdą także ich młodsze koleżanki i koledzy, dla których zorganizowano tę oazę. Trzeba przyznać, że to przedsięwzięcie przywraca wiarę w dobro człowieka. W jego organizację zaangażowało się wiele osób. Wszyscy robili to z chęcią i bezinteresownie. Z doświadczenia wiem, że po oazie nasza szkoła jest inna, lepsza. Mnie to nie dziwi. To chyba nawet normalne, skoro przez trzy dni mieszkał tu sam Jezus. Przyjęcie Go dla mnie osobiście jest bardzo ważne, bo mam Mu za co dziękować. W ostatnim czasie przeszłam bardzo poważną operację usunięcia tętniaka w głowie. Od zabiegu minęły niespełna 4 miesiące. Dla mnie to ewidentny cud. Dostałam nowe życie. Szybki powrót do zdrowia odczytuję jako wezwanie do dalszej służby. Dlatego też tu jestem i razem z dziećmi się modlę, dziękuję i zawierzam to miejsce Bożej Opatrzności – wyznaje dyrektor Wyszkowska.


    Jezus ma uczucia


    Podobnie, jak w latach ubiegłych, czas w Nowym Mieście upłynął na modlitwach, zarówno tych w sali gimnastycznej, jak i kościołach, w których odprawiane były Eucharystie. W programie znalazły się także grupki dzielenia, podczas których dzieci rozważały zdanie z modlitwy „Ojcze nasz”: „Przyjdź królestwo Twoje”, a także zwiedzanie Nowego Miasta czy tzw. pogodne wieczory. Dla wielu uczestników niezwykłym czasem była adoracja Najświętszego Sakramentu. Wpatrujące się w Jezusa Eucharystycznego dzieci nie tylko Go adorowały i prosiły o pomoc w różnych sprawach. By poczuć Jego bliskość, dotykały monstrancji. Po tym geście w wielu oczach pojawiły się wielkie łzy wzruszenia.
– W tym roku w wakacje byłem na Oazie Dzieci Bożych. Teraz przyjechałem tutaj, żeby pogłębiać swoją wiarę – mówi Jakub Tkacz ze Zawad. – Jest tu naprawdę świetnie. Podobają mi się zabawy, które wymyślają animatorzy. Ważne są też spotkania z Panem Jezusem. Chętnie z Nim przebywam, bo jest On moim przyjacielem. Poznałem Go dzięki mamie, z którą wiele rozmawiam o wierze, i z którą się modlę. Bardzo staram się unikać grzechów. Pamiętam też, że Pan Jezus ma uczucia. Nie jest robotem – zaznacza Kuba.
Ola Kret z Domaniewic chwali organizatorów za świetnie zorganizowany czas, pyszne posiłki. Mimo nieprzespanych nocy z powodu prowadzonych w sali konwersacji, niczego nie żałuje. – Odeśpię w domu. Tutaj chcę jak najwięcej się nagadać i nacieszyć koleżankami. Fajnie być w grupie z osobami, które – tak, jak ja – kochają Jezusa i Matkę Bożą – tłumaczy.
Zadowolone z czasu spędzonego w Nowym Mieście były także Gabrysia Połecz i Magdalena Zygmunciak, które zgodnie przyznały, że dzięki oazie łatwiej jest im być dobrymi. Na dziewczynach wielkie wrażenie zrobiła radosna sobotnia Eucharystia, której w kościele oo. kapucynów przewodniczył ks. Grzegorz Gołąb, moderator Ruchu Światło–Życie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół