• facebook
  • rss
  • Dobry to o wiele za mało

    dodane 17.12.2015 00:15

    W salezjańskiej parafii świętych Cyryla i Metodego dominikanin odprawił Mszę św., poprowadził modlitwę i wygłosił konferencję. Jak zwykle było radośnie, dosadnie, a nawet szokująco.

    W czwartek 10 grudnia salezjańska parafia wypełniła się młodzieżą i sympatykami znanego kaznodziei o. Adama Szustaka, który do Żyrardowa przybył na zaproszenie wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym „Siloe”.

    Skandaliczne przypowieści

    W Mszy św. koncelebrowanej, której przewodniczył dominikanin, wierni usłyszeli komentarz do rodowodu Jezusa. O. Adam opowiadał o Rachab, która uważała się za najgorszą osobę na świecie. – Gdyby jej nie było, to i Jezus by się nie narodził. On, Bóg, staje przed nami i mówi: „Proszę państwa, oto moja rodzina: prostytutki, złodzieje, zdrajcy”. Mówiąc to, chce mam powiedzieć, że nas nie potępia, że się nas nie wstydzi i że jest spośród nas. Jeżeli mamy poplątane życie, to musimy uwierzyć, że On obejmuje je miłosierdziem – mówił o. Szustak.

    Tego dnia kaznodzieja jeszcze wiele razy przekonywał zebranych, że Bóg bez względu na ich historię, upadki, grzechy staje na głowie, by zapewnić ich o swojej miłości miłosiernej. Podczas konferencji zakonnik przeczytał trzy przypowieści: o zaginionej owcy, zgubionej drachmie i synu marnotrawnym. Komentując je, podkreślił, że są one niewiarygodnie skandaliczne, że mówią o pasterzu, gospodyni i ojcu, którzy po tej ziemi nie chodzili. Nie ma pasterza, który przyjmuje owce. Zagubionej, owszem, szuka, ale gdy znajdzie, zabija, by nie uciekała dalej i by stada nie odciągała. Żadna gospodyni z powodu zaginionej drachmy, wartej około 50 groszy, nie robi generalnych porządków, a po odnalezieniu nie urządza imprezy. Nie ma też ojca, który daje część majątku synowi mówiącemu: „Tato, dla mnie możesz nie żyć. Ja chcę żyć w świecie, w którym cię nie ma”. – Tak jak Bóg, nikt normalnie myślący się nie zachowuje. Tylko Bóg sieje łaskę nawet wtedy, gdy serca ludzi są twarde jak skała, gdy są zarośnięte krzakami. On znajduje nas, gdy sądzimy, że nie jesteśmy warci nawet tyle, co drachma. Te przypowieści nie mówią o Bogu, który jest dobry. Powiedzieć o Nim „dobry” to o wiele za mało. Rozpoczynając Rok Miłosierdzia, mamy się oczami wlepić w takiego Boga, który nikogo nie skreśla, nikim nie gardzi. I my mamy tak samo jak On patrzeć na naszych bliźnich – mówił o. Szustak. Kaznodzieja podzielił się z wiernymi także świadectwem odkrywania miłości Boga.

    Samo słuchanie nie wystarcza

    Spotkanie z dominikaninem co chwilę przerywały salwy śmiechu. Niezwykły przekaz o. Adama sprawiał, że obecni śmiali się nawet z dowcipów, które doskonale znali. – Ojca Szustaka słuchamy przez internet od dawna. Teraz każdego dnia rozpoczynamy dzień jego adwentowymi pięciominutówkami. Razem z nim przygotowujemy się do Bożego Narodzenia – mówi Katarzyna Widulińska. – Ja jego konferencji słucham przy gotowaniu. Dzięki nim myślę, że jestem trochę lepsza. Stałą formację daje nam Domowy Kościół. Konferencje internetowe potwierdzają, że jesteśmy na dobrej drodze – dodaje Kasia, z której zdaniem zgadza się Tomasz, jej mąż. – Dziś trzeba otwierać się na nowe kanały ewangelizacji. Ja wprawdzie jestem rozdarty, gdy widzę, jak o. Adam czyta Ewangelię ze smartfona. No, ale cóż, takie czasy – mówi z uśmiechem Tomasz. Zadowolone ze spotkania były także Natalia Woźniak i Klaudia Ogórek, które po raz pierwszy usłyszały sławnego dominikanina. Dziewczynom podobały się luz kaznodziei i jego niezwykły sposób narracji. Wychodząc z kościoła, zapewniały, że sięgną po jego konferencje i książki. Te można było kupić po spotkaniu. Wśród słuchających gros osób stanowiły osoby, którym język i treści przekazywane przez gościa były dobrze znane. – Razem z mamą i siostrą kiedyś słuchałyśmy wszystkiego, co pojawiało się w necie. Ja dużo słuchałam „Pomarańczarni” – konferencji mówiących o relacjach damsko-męskich – mówi Katarzyna Antosik. – Dzisiejsze spotkanie było sklejką różnych rekolekcji. Dla mnie nie było to coś nowego. Rozumiem, że to są dobre myśli, które trzeba powtarzać. To, co jest dla mnie trudne we wszystkich naukach o. Szustaka, to ogrom treści. Ja muszę się skupić na czymś jednym i to próbować wcielić w życie. Kiedyś mogłam go słuchać ciągle. Teraz robię to od czasu do czasu. Wiem bowiem, że słuchanie nie może zastąpić praktyk – Eucharystii, adoracji Najświętszego Sakramentu, spowiedzi. Samo słuchanie nie wystarcza – dodaje pani Katarzyna.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół