• facebook
  • rss
  • W nowy rok z „Iskierką”

    dodane 07.01.2016 00:15

    – Niech żłobek, tak jak żłóbek stanie się miejscem, gdzie narodzi się prawdziwa wspólnota – mówi bp Andrzej F. Dziuba, ordynariusz łowicki.


    Dzięki współpracy matek, władz miasta i rządu, w Skierniewicach przy ul. Rawskiej powstała integracyjna placówka opiekuńcza dla 160 dzieci do 3. roku życia. Jej budowa trwała niecałe pół roku i wraz z kupnem wyposażenia pochłonęła ponad 13 mln zł. Maluchy bez opieki rodziców pozostają w niej od 4 stycznia. 
„Iskierka” w niczym nie przypomina „klasycznego” żłobka. To parterowy, nowoczesny, bezpieczny i funkcjonalny gmach o powierzchni użytkowej 2377 mkw.

    Ma przestronne pomieszczenia z dużymi oknami, kolorowy wystrój, mnóstwo sprzętów i zabawek przystosowanych do potrzeb najmłodszych. Otoczony jest placami zabaw. Powstał dzięki zaangażowaniu polityków i samorządowców, m.in. Władysława Kosiniaka-Kamysza, ministra pracy i polityki społecznej poprzedniego rządu, oraz Krzysztofa Jażdżyka, prezydenta Skierniewic. Budowę żłobka wspierało także Stowarzyszenie „Razem dla Skierniewic”.
– Mówię to bez skrępowania. „Iskierka” to najlepszy, najnowocześniejszy, najbezpieczniejszy i najpiękniejszy żłobek w Polsce – mówił podczas otwarcia prezydent Jażdżyk. Placówkę poświęcił bp Dziuba.
Iskrą, która doprowadziła do powstania żłobka, był upór skierniewickich mam, skupionych w Klubie Mamy, a w szczególności Moniki Bursztynowicz, pomysłodawczyni założenia klubu, Ireny Reszki oraz Ewy Głowackiej. – Oficjalnie działamy od stycznia 2014 roku. Idea, jaka nam przyświecała od początku, to integracja środowiska mam oraz dzielenie się doświadczeniami. Dlatego prowadzimy też blog. Na forum klubu zrodził się pomysł powstania nowego pięknego i dużego żłobka, by wreszcie zakończyć to kuriozum, którym bez wątpienia było zapisywanie dzieci do już istniejącej placówki. Lista rezerwowa, na której były nazwiska 30 dzieci nie pokazywała skali problemu. Trzeba było stać nocą w kolejce, by zapisać dziecko, a już kilka minut po godz. 7 nie było wolnych miejsc. Dlatego wielu rodziców nawet nie próbowało tego robić – wspomina M. Bursztynowicz. Sama jest już aktywna zawodowo, ale cieszy się, że jej koleżanki po urodzeniu dziecka będą mogły spokojnie myśleć o szybkim powrocie do pracy. Pani Monika podkreśla, że od początku istnienia klubu bardzo mocno jego działalność wspierał K. Jażdżyk, wówczas miejski radny. Wszystko wskazuje na to, że problem z opieką dla dzieci do 3. roku życia w Skierniewicach został rozwiązany.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół