• facebook
  • rss
  • Sama chciała tu być


    dodane 07.01.2016 00:15

    W tym miejscu na cmentarzu tuż obok kościoła 
św. Stanisława ciągle gromadzą się wierni. wielu z nich po odejściu ma oczy pełne łez. Ci, których dzieci mieszkają już w niebie, zostawiają przy kapliczce płonące świece.

    Matka Boża z Guadalupe w skierniewickiej parafii jest czczona od kilku lat. Skąd w oddalonej o ponad 9300 km wspólnocie kult tamtejszej meksykańskiej Matki Boskiej Brzemiennej? Skąd przyjaźń między skierniewiczanami i meksykanami? Odpowiedź jest zaskakująco prosta. To wszystko zasługa Maryi, dla której kilometry i inna kultura nie stanowią żadnej przeszkody. Niemałą zasługę ma w tym także św. papież Jan Paweł II.


    Utorowała sobie drogę


    Parafia św. Stanisława, której patron jest strażnikiem ładu moralnego, jest sanktuarium życia. Meksykańska Matka Boża podczas swoich objawień zapewniała, że tam, gdzie będzie czczony Jej obraz, ustanie grzech aborcji. Nic więc dziwnego, że w parafii, w której zwłaszcza troska o życie jest ważna, czczona jest Ta, która złożyła taką obietnicę. Jak zapewnia proboszcz parafii ks. Grzegorz Gołąb, Matka Boża z Guadalupe sama dała znak, że chce tu być, jako broniąca życia, że chce być czczona w parafii, która wcześniej była pod wezwaniem Wniebowzięcia NMP.
– Pierwszy Jej obraz do parafii przyniósł Paweł Niedźwiedzki, autor książki „1800 mil z Jezusem”, który wędrował po polskich parafiach, zostawiając Jej podobiznę – wspomina ks. Grzegorz. – Dotarł też do naszej parafii. Kiedy dostałem obraz, nie szukałem dla niego miejsca w kościele, bo czułem, że ta Matka Boża powinna być w otwartej przestrzeni. Potem, ze względu na Nią, przyszedł pomysł zorganizowania sympozjum Dar Życia. Było to w 2005 roku. To sympozjum uświadomiło nam wiele faktów związanych z obroną życia, z obecnością Maryi nie tylko w naszej parafii, ale także ojczyźnie. Nie wszyscy wiedzą, że na prośbę prymasa Wyszyńskiego i polskich biskupów 3 maja 1959 roku przed cudownym obrazem Matki Bożej z Guadalupe w Meksyku Polska została Jej zawierzona specjalnym aktem oddania. Wszyscy bardzo szybko poczuliśmy się Jej dziećmi – opowiada ks. Gołąb.
W 2006 r. w parafii została wzniesiona kapliczka, którą projektował Daniel Cybula. Wykonał ją brat księdza proboszcza. Pan Daniel namalował też obraz Pani Meksykańskiej. – Od tamtego czasu kroczymy z Nią. Ona świetnie się dogaduje ze św. Stanisławem. Można powiedzieć, że połączyli dwa kontynenty, dwa narody. Tak też powstało to miejsce, które nazywamy miejscem życia. Od lat przy kapliczce spotykają się ludzie, którzy utracili swoje dzieci. Tam też przychodzą osoby, które nie pozwoliły swoim dzieciom żyć. Przychodzą, bo szukają z nimi pojednania i zadośćuczynienia. Przed Maryją modlitwy zanoszą także osoby posługujące duchową adopcją – wylicza ks. Grzegorz.


    Ta sama mama


    O kulcie i niezwykłej relacji z Maryją świadczy także wiele świadectw, które zostały zapisane podczas peregrynacji obrazu Matki Bożej z Guadalupe po parafii. Dla większości wiernych było to niezwykłe spotkanie. W 2014 r. 35-osobowa grupa parafian pielgrzymowała do Guadalupe. – Będąc tam, czuliśmy, że jesteśmy w domu Matki. Poruszyło nas przywiązanie tamtejszej ludności do Maryi i Jana Pawła II. Na wszystkich ogromne wrażenie zrobił jego pomnik wykonany z kluczy do mieszkań. Po tych wyjątkowych doświadczeniach wszystko, co związane 
z Panią z Guadalupe i cywilizacją życia, jest nam bliskie. Szczególnie dla mnie, człowieka, który był zagrożony aborcją – wyznaje ks. Grzegorz.
Kolejnym wydarzeniem wpisującym się w zacieśnianie więzów między wiernymi i Maryją był w koncert meksykańskiego zespółu Mariachi Los Amigos. Wizyta niezwykłych gości, którzy przybyli do parafii na zaproszenie ks. proboszcza i Ryszarda Jankiewicza, związana była z przypadającym wspomnieniem MB z Guadalupe. – 8 lat mieszkałem w Meksyku – mówi Ryszard Jankiewicz. – Moja małżonka jest Meksykanką. Matka Boża z Gwadalupe jest mi szczególnie bliska, bo tam moje serce się przemieniło, za co jestem Jej niezmiernie wdzięczny. Ona wyposażyła mnie w niezwykłą broń do walki duchowej, jaką jest Różaniec. Swoją wdzięczność chciałem okazać, organizując Jej święto – opowiada.
Radości ze spotkania nie kryli członkowie zespołu Mariachi Los Amigos, którzy w Polsce mieszkają od 15 lat. – My i Polacy mamy tę samą Mamę. A poza tym osobą, która nas zbliża, jest św. Jan Paweł II. On u nas był chyba tyle samo razy, co w Polsce – mówi Carlos Martinez Anaya. – Będąc tu, czujemy się jak u siebie. Grając w kościele, byliśmy trochę zmieszani, bo graliśmy nie tylko pobożne rytmy. Ale dla Maryi możemy śpiewać wszystko, patrząc Jej prosto w oczy – dodaje Jesus Estrada Guzman.


    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół