• facebook
  • rss
  • Dobry pasterz znał owce po imieniu

    dodane 11.02.2016 00:00

    – Ludzie go tutaj kochali. Był człowiekiem wielkiego serca i zawsze znajdował czas dla innych – mówi Stanisław Fabianowski.

    Minęła 20. rocznica śmierci ks. prał. Jana Świtkowskiego, zasłużonego dla Kutna kapłana. W parafii pw. św. Wawrzyńca, w której był wieloletnim proboszczem, uczczono go przez odsłonięcie pamiątkowej tablicy. To znak wdzięczności parafian i ks. Jerzego Swędrowskiego, obecnego proboszcza, a zarazem dziekana kutnowskiego.

    Brat łata

    Uroczystość odbyła się dokładnie w rocznicę śmierci, 31 stycznia. W parafialnym kościele sprawowana była Suma pod przewodnictwem ks. Adama Szkópa, niegdyś miejscowego wikariusza, obecnie proboszcza parafii pw. Nawrócenia św. Pawła w Warszawie. Mszę św. koncelebrowali ks. Swędrowski i dziekan senior ks. Stanisław Pisarek. Ks. Szkóp posługę kapłańską w Kutnie pełnił ponad 30 lat temu. W homilii podzielił się wspomnieniami o ks. Świtkowskim.

    – Przeżyliśmy tu razem stan wojenny. Przeżyliśmy wiele trudnych sytuacji, gdy odczuwało się strach, z powodu tych, którzy sprawowali władzę. Na tablicy pamiątkowej przy nazwisku śp. prałata napisane jest: „Ja jestem dobrym pasterzem...”. I rzeczywiście taki był. Księża z dekanatu lubili przyjeżdżać na plebanię do księdza Jana. Prałat był bardzo gościnny. Nikt z plebanii nie wyszedł głodny. Drugą ważną cechą śp. ks. Jana była troska o parafię. Mówili o nim brat łata. Do każdego zagadał, uśmiechnął się. Okazywał zainteresowanie. Był ludzki. Taki był wobec swoich parafian, których bardzo kochał. A jednocześnie dla nas, wikariuszy, był bardzo wymagający. Ciągle nas „gonił”. Mówił: „Księża, chodźcie w sutannach!”. Młodzi byliśmy wtedy. Chciało się nam wychodzić na spotkania z młodzieżą bez sutanny. A on na to: „Zakładajcie sutanny, bo to jest znak – świadectwo wiary i miłości do Kościoła” – mówił ks. Szkóp. Podczas Mszy św. poświęcił tablicę. Jeszcze tego samego dnia zawisła na frontonie kaplicy cmentarnej. Tam również był sprawowana Eucharystia w intencji śp. kapłana.

    Znak dla parafian

    Ks. Świtkowski przybył do Kutna w 1967 r. jako ponad 50-letni kapłan z dużym doświadczeniem w pracy duszpasterskiej. M.in. podczas II wojny światowej był kapelanem w sochaczewskim szpitalu. Prowadził wtedy tajne nauczanie. Proboszczem i dziekanem w Kutnie był do 1989 r. Przebywał tu jeszcze przez kilka lat jako rezydent. Schorowany, zmarł w 1996 r. w Domu Księży Emerytów im. kard. Kakowskiego w Warszawie. Został pochowany na cmentarzu w Dębem Wielkim. – Ks. Świtkowski to jest proboszcz mojego dzieciństwa. Za jego czasów zostałem ochrzczony i przystąpiłem do I Komunii św. Byłem na jego pogrzebie jako kleryk – mówi ks. Swędrowski. Przeglądając kroniki parafialne, odnalazł zapiski ks. Jana z lat 70. ub. wieku. Śp. prałat napisał: „Tam się życie ludzkie nigdy nie starzeje. Ono jest zawsze takie samo. Płynie czas, lecą lata, nowi ludzie się rodzą, starzy umierają. To się koncentruje w kościele przy utajonym Najświętszym Sakramencie w tabernakulum”. – W pamięci parafian pozostał jako dobry pasterz, który zna swoje owce. Faktycznie, wielu znał po imieniu. Pokazywał, że on jest z nimi. Dlatego wierni z entuzjazmem przyjęli moją propozycję, żeby ufundować tablicę pamiątkową. Zawisła na cmentarzu, także ze względu na sugestie parafian. Brakowało im takiego znaku w tym miejscu – dodaje dziekan Swędrowski. Stanisław Fabianowski doskonale pamięta ks. Świtkowskiego. – To był wspaniały, kochany człowiek. Myśmy go cenili i uwielbiali. Potrafił z każdym porozmawiać. Był przemiły. Czy to był prezydent miasta, czy ktoś inny, brał go pod rękę i rozmawiał. Często go było widać, jak z kimś spacerował po ul. Królewskiej. Ludzie go tutaj kochali. To był człowiek wielkiego serca i zawsze znajdował czas dla innych. Nie tylko w czasie Bożego Narodzenia, gdy chodził po kolędzie, ale przez cały rok. Choć parafia była wtedy o wiele większa niż teraz, doskonale sobie radził. Był bardzo pracowity i doceniał wysiłek innych. Pamiętam jego słowa, gdy odwiedził mnie w firmie, którą prowadziłem na przełomie lat 80. i 90. ub. wieku. Powiedział: „Zawsze podziwiam tych młodych ludzi, którzy potrafią coś zrobić w tych trudnych czasach” – wspomina pan Stanisław. Oprócz materialnej pamięci w postaci tablicy, darem od parafian są Msze św. gregoriańskie za śp. ks. Świtkowskiego. – Moją intencją jest łączenie pamięci o zmarłych z modlitwą. I to, aby wierni – tak, jak modlą się za bliskich w swoich rodzinach – modlili się za kapłanów – mówi ks. Swędrowski.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół