• facebook
  • rss
  • Wieża z zapałek

    dodane 17.03.2016 00:00

    W umysłach młodych ludzi rodzi się wiele pytań. Odpowiedź dorosłego czasem im nie wystarcza. Doskonale wiedzą o tym katecheci.

    Piotr Sumiński uczy religii w ZSP nr 2 Rolniczym Centrum Kształcenia Ustawicznego i Praktycznego w Łowiczu. Próbuje dotrzeć do młodzieży ponadgimnazjalnej na różne sposoby. Niektóre niekonwencjonalne. Jak choćby budowanie wieży z... zapałek. Czy zawód Jezusa był łatwy? Czy praca, którą wykonywali Zbawiciel wraz z Józefem, była lekka? Czy podtrzymywanie relacji z drugim człowiekiem jest proste? Czy w życiu wszystko przychodzi bez trudu, bólu i wysiłku? To jedne z wielu pytań, na które odpowiedzi szukają jego uczniowie. W Wielkim Poście są one szczególnie aktualne.

    Katecheta podzielił oddziały klasowe na dwuosobowe zespoły. Każdy z nich otrzymał kilka paczek zapałek, z których miał wznieść minibudowlę. Podczas tej krótkiej pracy młodzież przekonała się, że nie jest to proste zadanie. Stworzenie konstrukcji z pięciu paczek zapałek okazało się zadaniem wymagającym mnóstwa cierpliwości, spokoju i walki z nerwami. Przyszłych mechanizatorów rolnictwa, logistyków czy informatyków zabolały nawet ręce. – Wielu dziwiło się, że odczuwało przy tym ból. W rozmowach między nimi dało się słyszeć: „Zapałki przecież są takie lekkie, a nas bolą ręce”. „Jak bardzo musiały one boleć Jezusa, któremu nieobca była praca fizyczna”. „Drzewo krzyża było o wiele cięższe niż te cieniutkie zapałki, a Jezus je niósł. Te drobne zapałki przy nim wyglądają jak drzazgi” – przytacza P. Sumiński.

    Uczniowie po wykonaniu zadania stwierdzili niemal jednogłośnie, że do osiągnięcia celu potrzeba wytrwałości, nie należy się spieszyć, wiele zadań trzeba przemyśleć, zanim się je podejmie. Życie jest w pewnym sensie placem budowy. Zbudować coś – to jedno, dbać o to, co już zostało stworzone – to drugie. Mowa tu zarówno o tym, co materialne, jak również o więzach międzyludzkich, stosunku do siebie samego, sprawach duchowych, relacji do Boga, drodze poszczególnych ludzi do świętości. Zadanie okazało się tylko pozornie proste. W jego zrealizowanie trzeba było włożyć sporo cierpliwości, wykazać się chęcią współpracy, kompromisem. Uczniowie musieli nieźle pogłówkować, żeby wieże nie przewróciły się, a przy tym ładnie się prezentowały.

    – Ten pomysł dojrzewał we mnie już od jakiegoś czasu. Uznałem, że w Wielkim Poście będzie najlepszy moment, żeby go zrealizować. Niektóre konstrukcje były wykonane naprawdę starannie. To zadanie podobne do zabawy z dzieciństwa, kiedy maluchy małymi rączkami budowały z klocków różnorakie twory. I dziś układanie zapałek działało na wyobraźnię. Jedyna różnica to ta, że starszą młodzież pobudziło ono do refleksji. Uczniowie formułowali bardzo trafne wnioski. Budowle tworzone w pośpiechu i w nerwach, bez przemyślenia, bez wzajemnej współpracy osób z zespołu, z nastawieniem na jak najszybsze zakończenie zadania, nie zaś na jego efekt, bez wiary w sukces – po prostu się porozpadały. Czy nie odnajdujemy w tym prostym zadaniu analogii do naszego życia? – mówi katecheta.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół