• facebook
  • rss
  • Przejęty swoim kapłaństwem

    dodane 17.03.2016 00:00

    – Jako zakonnik nie miał nigdy wątpliwości co do drogi, którą obrał – mówił podczas Mszy św. żałobnej o. Tytus Fułat OFM.

    W wieku 82 lat odszedł do Pana o. Petroniusz Powęzka OFM, długoletni kapelan sióstr bernardynek w łowickim klasztorze oraz rektor tamtejszego kościoła pw. Niepokalanego Poczęcia NMP i św. Elżbiety. Do końca życia pełnił czynnie posługę kapłańską. Zmarł 4 marca. Trzy dni później w kościele ss. bernardynek sprawowana była Msza św. pogrzebowa, podczas której łowiczanie pożegnali bernardyna. Choć pochodził z południa Polski, wrósł w miasto i ziemię łowicką.

    Dobrze czuł się przy ołtarzu

    Mszy św. przewodniczył biskup pomocniczy diecezji łowickiej Wojciech Osial. Koncelebrowali ją biskupi seniorzy Alojzy Orszulik i Józef Zawitkowski, bernardyni z zarządu prowincji i z klasztorów, w których pracował o. Petroniusz, oraz liczni kapłani diecezjalni. Dzień wcześniej Eucharystię w tej samej świątyni w intencji zmarłego zakonnika odprawił ordynariusz łowicki bp Andrzej F. Dziuba. W homilii o. Tytus, asystent Federacji Sióstr Bernardynek w Polsce, przypomniał życiorys zmarłego. Ojciec Petroniusz urodził się 11 stycznia 1934 r. w Rokitowie (dziś diecezja zamojsko-lubaczowska). Jako młody chłopiec odkrył, że bardzo dobrze czuje się przy ołtarzu. Szybko został ministrantem, a ponieważ mieszkał blisko sanktuarium św. Antoniego w Radecznicy, gdzie bernardyni prowadzili dawniej gimnazjum, postanowił do tego gimnazjum wstąpić. Niestety, dane mu było uczyć się tam tylko dwa lata, gdyż w 1950 r. władze komunistyczne zlikwidowały szkołę. Nie zraził się przerwaną nauką. Przeciwnie – te wydarzenia utwierdziły go w tym, żeby pozostać na drodze wierności Chrystusowi. Wstąpił wkrótce do nowicjatu, złożył śluby zakonne, odbył formację filozoficzno-teologiczną w seminarium w Kalwarii Zebrzydowskiej. 3 maja w 1959 r., w uroczystość NMP Królowej Polski, otrzymał święcenia kapłańskie z rąk krakowskiego biskupa pomocniczego Karola Wojtyły. Pełnił urząd przełożonego w Alwerni, pracował w klasztorach w Skępem, Leżajsku, Piotrkowie Trybunalskim i Przeworsku. Katechizował dzieci i młodzież, był opiekunem ministrantów, przez pewien okres wicemagistrem nowicjatu, ale przede wszystkim jego posługa wiąże się z Łowiczem. W święto Matki Bożej Szkaplerznej w 1984 r. objął funkcję kapelana sióstr bernardynek i rektora klasztornego kościoła. Był kapelanem Zakładu Karnego, pełnił funkcję ojca duchownego łowickich dekanatów. Z jego posługi korzystało wielu księży, którzy przybywali skorzystać z sakramentu pokuty. Tą posługą służył również świeckim, pojawiając się nawet pół godziny przed nabożeństwem w konfesjonale. Na spowiedź można było umówić się też indywidualnie.

    Czciciel Miłosierdzia Bożego

    – Jako zakonnik nie miał nigdy wątpliwości co do drogi, którą obrał. Wiódł zwyczajne kapłańskie życie, ale tak jak powiedział Jan Paweł II: „Świętość jest wysoką miarą życia zwyczajnego” – mówił w homilii o. Tytus. O zmarłym bernardynie wypowiedział się również bp Osial. – Jedna z osób dowiedziawszy się o śmierci o. Petroniusza, powiedziała: „Odszedł Boży kapłan”. Myślę, że w tym stwierdzeniu jest dużo prawdy. Mogę potwierdzić, że o. Petroniusz to człowiek Boży. Cichy, skromny, sumiennie wypełniający swoje obowiązki – powiedział biskup. Przypomniał również, że o. Petroniusz odprawiał od 2009 r. w kościele ss. bernardynek Msze św. w rycie trydenckim w każdą trzecią niedzielę miesiąca. W tych Mszach uczestniczył Paweł Kwaśniak. Przyjeżdżał do Łowicza ze Skierniewic. – Po Eucharystii wychodził do nas przed kościół i jeszcze długo z nami rozmawiał. Poruszaliśmy różne tematy. To były bardzo sympatyczne spotkania. Czuliśmy z nim więź. Zapamiętam go jako księdza bardzo przejętego swoim kapłaństwem. Czuć było, że kocha liturgię. Celebrował Msze św. z głębokim przejęciem i namaszczeniem. Z rodziną przyjeżdżaliśmy nawet na Triduum Paschalne, które odprawiał – mówi P. Kwaśniak. Od lat na Msze św. i nabożeństwa do kościoła bernardynek uczęszcza łowiczanka Henryka Braszka. Ze wzruszeniem wspomina o. Petroniusza. Rozmawiała z nim jeszcze dwa dni przed jego śmiercią. To on wprowadził ją przed laty do Franciszkańskiego Zakonu Świeckich. Zakonnik odszedł w Roku Miłosierdzia. To szczególne, bo był wielkim orędownikiem Bożego miłosierdzia. – Pamiętam, że podarowałam mu obrazek Jezusa Miłosiernego, który otrzymałam od sióstr w Austrii, gdy wracałam z pielgrzymki do Rzymu. Wtedy kult Miłosierdzia Bożego nie był jeszcze rozpowszechniony. Bardzo się przejął tym podarunkiem. Od tego czasu codziennie o 15.00 w kościele ss. bernardynek jest odmawiana Koronka do Miłosierdzia Bożego. W rozmowie ze mną przyznał, że przez tyle lat tylko dwa razy nie pojawił się w świątyni, żeby ją odmówić razem z wiernymi – wspomina pani Henryka. Ciało zmarłego bernardyna zostało przewiezione do Radecznicy, gdzie w sanktuarium 8 marca sprawowane były Msza i ceremonie pogrzebowe. Zakonnik spoczął na miejscowym cmentarzu.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół