• facebook
  • rss
  • Bez granic i limitów

    dodane 14.04.2016 00:00

    – Ufamy wszyscy, że Jezus Miłosierny wybrał to miejsce, że On tutaj dopisuje swoją Ewangelię miłosierdzia – mówił w Rybnie podczas święta Bożego Miłosierdzia bp Andrzej F. Dziuba.

    Do Rybna, niewielkiej miejscowości niedaleko Sochaczewa, od lat przyjeżdża rzesza wiernych nie tylko z diecezji, ale i z Polski, a nawet świata całego. Tłumy ciągną do małego klasztoru, w którym bez przerwy w Jezusa obecnego w Najświętszym Sakramencie wpatruje się Wspólnota Sióstr Służebnic Bożego Miłosierdzia. 12 mniszek w białych habitach, czerwonych płaszczach i welonach każdego dnia, a nawet w nocy prosi o miłosierdzie dla świata. Miejsce to, sposób życia, stroje opisała sama św. s. Faustyna w „Dzienniczku”. Dom, który 15 lat temu był ruiną bez okien i drzwi, w ostatnich miesiącach przeszedł remont kapitalny. Każda cegła, deska, ściana to prezent od Jezusa Miłosiernego, który – posługując się różnymi ludźmi – po raz kolejny pokazał swoją moc, miłość i troskę.

    Prezenty od Jezusa

    – Przyjeżdżający, którzy znali ten dom wcześniej, widząc go teraz, myśleli, że został postawiony od początku – śmieje się s. Gertruda, przełożona. – Iluż ofiarnych ludzi Jezus tu przyprowadził, trudno zliczyć. Jedni przekazywali pieniądze, inni sprzęt, materiały budowlane. W ciągu pół roku z rudery powstał wygodny klasztor. Wyremontowany budynek został poświęcony podczas uroczystej Mszy św. odprawionej w święto Bożego Miłosierdzia przez bp. Andrzeja F. Dziubę. W uroczystości uczestniczyły tłumy. Eucharystia została poprzedzona Koronką do Bożego Miłosierdzia. Modlitwę w części odmawiały siostry, a w część śpiewał Krzysztof Antkowiak. O jej oprawę zadbał zaprzyjaźniony z siostrami zespół z parafii św. Anny w Warszawie. – Bóg chciał, abyśmy lepiej Go zrozumieli przez poznanie daru miłosierdzia. I w tym dziele posłużył się skromną zakonnicą, która często była nierozumiana w swojej wspólnocie zakonnej. Którą lepiej rozumiał Chrystus niż te, z którymi żyła na co dzień – mówił w homilii biskup Dziuba. Kaznodzieja zauważył także, że my dar miłosierdzia na sposób ludzki chcielibyśmy ciągle ograniczać. Chcielibyśmy, by miał pewne limity. Tymczasem Jezus uświadamiał s. Faustynę, że miłosierdzie nie ma granic, nie ma limitów. Po prostu Bóg jest miłosierny. Mówiąc o miłosierdziu, biskup nie pominął św. Jana Pawła II, który – jak mówił – stał się w Kościele narzędziem do rozszerzenia tego daru. Ordynariusz przekonywał, że wszyscy mamy być apostołami Bożego miłosierdzia. Mamy przestać się lękać. – Dziś często boimy się. Nasze świadectwo jest mało czytelne. Wiemy, że zło jest krzykliwe, ma opanowane różne narzędzia, jest atrakcyjne, łatwe, proste i niewymagające. Tymczasem orędzie Jezusa jest „kochające człowieka”. Na zakończenie Eucharystii ordynariusz odmówił specjalną modlitwę nad siostrami o ich uświęcenie. Dziękując za obecność, a także za okazaną podczas remontu pomoc, s. Gertruda zapewniła wszystkich o nieustannej pamięci modlitewnej. Księdzu biskupowi wręczyła kwiaty i figurę Matki Bożej. Wszyscy uczestnicy celebry zostali obdarowani drobnym prezentem – małym różańcem i zachętą do codziennego odmawiana Koronki do Bożego Miłosierdzia oraz korzystania z roku łaski.

    Nie dzień, a rok

    – Ten rok to niezwykły dar dany całemu Kościołowi – mówi s. Gertruda. – Jezus dał św. s. Faustynie dar nad darami, czyli święto Miłosierdzia Bożego, z którym związał specjalne obietnice. Jest to dzień nadzwyczajnych łask. Przyjmujący tego dnia Komunię św. uzyskują darowanie wszystkich kar i win. Mogą też wyprosić dla innych zbawienie. Ludzie nie doceniają tego daru. Papież Franciszek, ogłaszając Rok Miłosierdzia, wspomniane święto rozciągnął na całe 12 miesięcy. To rok łaski. Dlatego nie mamy się ograniczać do uczynków miłosierdzia i przyjmowania sakramentów. W tym czasie możliwe jest zbawienie każdego człowieka, mamy więc przyprowadzać do Boga wszystkich grzeszników. Mamy za nich nieustanne odmawiać koronkę, mamy także wpatrywać się w Jego obraz, który opisuje teologię miłosierdzia. Jezus chce nam wszystkim błogosławić. Jedyną rzeczą, którą my musimy zrobić, to przyjść, skruszyć serce i prosić o miłosierdzie – przekonuje siostra przełożona. O cudach, uzdrowieniach, zarówno tych fizycznych, jak i duchowych, godzinami mogą świadczyć i siostry, i ich goście. Z roku na rok powiększa się też Krąg Miłosierdzia. Tworzą go osoby świeckie, kapłani i siostry zakonne. Jednym słowem – wszyscy, którzy słowa Pana Jezusa wypowiedziane do św. s. Faustyny wzięli sobie do serca. Należący do kręgu każdego dnia odmawiają za grzeszników Koronkę do Bożego Miłosierdzia, ufając, że dzięki tej modlitwie i obietnicy Jezusa zapewniają zbawienie kolejnym osobom. – Mamy tak wchodzić w relację z Jezusem, by te osoby przez nasze ręce, oczy, gesty poczuły miłość Boga, by stawały się Jego uobecnieniem – zachęca s. Gertruda.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół