• facebook
  • rss
  • 500 córek Miriam

    Agnieszka Napiórkowska

    |

    Gość Łowicki 21/2016

    dodane 19.05.2016 00:00

    – Pamiętajcie, że rzeczy najcenniejsze czyści się przy pomocy ognia, bo woda dotyka tylko powierzchni, a ogień wchodzi w środek. Wszystko to, co oddaję Panu w konfesjonale, zostaje oczyszczone i Pan Bóg już nigdy do tego nie wróci. Takie jest Boże miłosierdzie – tłumaczył pątniczkom ks. Robert Wielądek.

    Już po raz trzeci redakcja „Gościa Łowickiego” wraz z siostrami apostolinkami przygotowała Diecezjalną Pielgrzymkę Kobiet. Co roku modlimy się w innym sanktuarium diecezji. W 2016 r. zaprosił nas do siebie ks. Krzysztof Przybysz, kustosz sanktuarium MB Fatimskiej w Mąkolicach. Pielgrzymka odbyła się pod hasłem: „Miriam wie najlepiej”. Delegacje ze wszystkich zakątków diecezji przywiozły ze sobą relikwie swoich świętych i błogosławionych kobiet. Były z nami: św. Faustyna, św. Joanna Beretta-Mola, bł. Bolesława Lament, bł. Marcelina Darowska, bł. Franciszka Siedliska oraz 11 Męczennic z Nowogródka. – Jedenaście męczennic i matka założycielka. W aucie miałyśmy ciasno – żartuje s. Bożena Stankiewicz, nazaretanka. – My jesteśmy we cztery, tym razem górą były męczenniczki. Ale one po raz pierwszy wyszły z parafii, wsiadły do auta i myślę, że było im z kobietami bardzo dobrze.

    Zdolny do wszystkiego

    Na początek swoją konferencję – świadectwo wygłosił Marcin Jakimowicz, dziennikarz „Gościa Niedzielnego”. – Bardzo się cieszę, że mogę mówić o Maryi. Bo nikt tak, jak Ona, nie zna naszego Boga – mówił Marcin. – Wiecie przecież, że Jezus uczynił pierwszy cud, bo… Mama Mu kazała. Pod koniec wesela podarował ludziom 600 litrów wina! Przecież tego nie da się wypić! Co nam Bóg chce przez to powiedzieć? „Ja nie chcę, żebyście się modlili o to, żeby wam starczyło do pierwszego” – to nam chce powiedzieć. Musicie się przyzwyczaić nie do zabiegania o podstawowe potrzeby, ale do hojności Boga! Twoje podstawowe potrzeby może zapewnić pracownik MOPS-u, a Bóg to nie jest pracownik MOPS-u. On daje zawsze ponad miarę. Marcin opowiadał o wielopłaszczyznowym kryzysie, który przeżywał dwa lata temu. Miał ogromne trudności z pracą, modlitwą we wspólnocie i w relacji rodzinnej. – I w tym strasznym kryzysie, kiedy Bóg pokazał mi, że jestem „zdolny do wszystkiego” – do porzucenia pracy, wspólnoty, rodziny – napisałem swój najważniejszy w życiu tekst „Pan Bóg – uwielbiam”. Dotarło do mnie, że życie Maryi to pasmo „kryzysów”, zranień, a Ona ciągle śpiewała „Magnificat” – opowiadał Marcin. – Uderzyły mnie mocno słowa: „Co siejesz, to będziesz zbierał”. Jeśli siejesz narzekanie, obgadywanie, złość, to to będziesz zbierał. A ja tak nie chcę. Tymczasem błogosławieństwo to jest język królestwa Bożego – tłumaczył. Mszę św. w południe odprawił bp Andrzej F. Dziuba, ordynariusz łowicki. – Jakże to wymowne jest, że tu, w Mąkolicach, spotyka się starożytna historia drewnianego kościoła oraz tego młodego sanktuarium. Ale my kierujemy się ku przyszłości. Dziękujemy Maryi, że wybrała to miejsce i że gromadzi tu pielgrzymów. Dziękujemy za „Miriam, która wie najlepiej”, że możemy z Nią odczytywać nasze powołanie i widzieć w Niej niedościgniony wzór podążania za wolą Bożą – mówił w homilii.

    Serca jak gniazda

    Po Mszy św. dziewczynki i kobiety wszystkich stanów po kolei zawierzyły się Matce Bożej. Następnie każda z pań mogła sobie wybrać różaniec w ulubionym kolorze. Dopiero potem okazało się, że wybrany kolor zobowiązuje do modlitwy za określoną grupę wiernych. Następnie hojni parafianie z Mąkolic zaprosili uczestniczki pielgrzymki na pyszny poczęstunek na łące za plebanią. Były kotlety, bigos, kanapki, przeróżne ciasta oraz kawa i herbata. Po posiłku panie wróciły do kościoła, gdzie rozpoczęła się modlitwa różańcowa, do której rozważania – pod hasłem pielgrzymki: „Miriam wie najlepiej” – przygotowała s. Anna Maria Pudełko AP. „Macierzyńskie serce i ręce nie tylko przygarniają i przytulają, one także wypuszczają i wypychają do świata! I to chyba jest najtrudniejsze doświadczenie dla każdej kobiety – pozwolić odejść tym, których kochamy, którym służymy! Nasze serca są jak gniazda: w pewnym momencie muszą stać się puste, aby synowie i córki Boga mogli wzlatywać ku niebu!” – rozważały między innymi te słowa pątniczki podczas Różańca. Przedostatnim punktem pielgrzymki było świadectwo ks. Roberta Wielądka, misjonarza miłosierdzia z Warszawy. – To jest fantastyczna intuicja papieża Franciszka. Rok Miłosierdzia to jest szczególny czas dany nam, byśmy zastanowili się nad swoim życiem. Jesteśmy tu dzisiaj Wieczernikiem. Gromadzimy się w wigilię Zesłania Ducha Świętego. On przychodzi z ogromną mocą jako wiatr i mówi: „Jeśli otworzysz się na Moje działanie, to ta moc jest w stanie przemienić twoje życie”. Ale wiatr oznacza też wolność, bo wiatr to powietrze. A bez powietrza nie ma życia. Dziś mamy odkryć, że gdy wdychamy to powietrze, to ono wnika w nasz organizm. Bóg wchodzi w nasze życie i nas przenika! – tłumaczył. Ks. Wielądek zaznaczył jednak, że Duch przyjdzie także w formie ognia, który oznacza oczyszczenie, stanięcie w prawdzie. – Ale tak właśnie trzeba, bo to wtedy Bóg może działać swoim miłosierdziem – tłumaczył. – Pamiętajcie, że rzeczy najcenniejsze czyści się przy pomocy ognia, bo woda dotyka tylko powierzchni, a ogień wchodzi w środek. Wszystko to, co oddaję Panu w konfesjonale, zostaje oczyszczone i Pan Bóg już nigdy do tego nie wróci. Takie jest Boże miłosierdzie. Na koniec misjonarz miłosierdzia poprowadził krótką, ale głęboką modlitwę do Ducha Świętego. Niektóre pątniczki ocierały łzy. – Ta modlitwa mocno mnie poruszyła. Odmawiałam ją z zamkniętymi oczami – mówi Sylwia Maliszewska z Międzyborowa. – A jak wszyscy wyszli z kościoła, przytuliłam do serca relikwie św. Faustyny. To było wielkie przeżycie. – Mam niedosyt. Mogłabym tu być nawet trzy dni – mówiła Elżbieta Miedzianowska z Łowicza. – Wiele doświadczyłam. Mocno dotarło do mnie, że Bóg mnie kocha taką, jaka jestem. – Po świadectwach będę wielbić i dziękować. Dość z narzekaniem – zapowiada Barbara Plichta, też z Łowicza.

    Świadectwo gościnności

    Później przed kościołem rozpoczęły się występy folklorystyczne uczniów miejscowej szkoły. Parafianie zaprosili swoich gości na kolejny posiłek – grochówkę z wojskowego kotła, kanapki i ciasta. – Wzruszyło mnie przyjęcie, jakie zgotowali nam mieszkańcy – mówi B. Plichta. – To było wielkie świadectwo gościnności. Nie można było obronić się przed obżarstwem – śmieje się. – Trochę się natrudziliśmy, ale to nie problem. Cieszymy się, że wszystkim smakowało. Same też skorzystałyśmy – byłyśmy na Mszy, na Różańcu – zapewnia Maria Dałek, jedna z gospodyń. – Osiem osób było odpowiedzialnych, pół wsi się składało – dorzuca Stefania Dałek. – Lubimy świętować. Teraz na wsi nie ma dużo pracy. Uczestniczki zapewniały, że za rok znów będą z nami. Dziś już wiemy, że Matka Boża, tym razem Jazłowiecka, zaprasza nas do siebie na IV Diecezjalną Pielgrzymkę Kobiet do Szymanowa. Niech wszystkie panie już dziś czują się zaproszone. Naszymi partnerami i sponsorami byli: sanktuarium MB Fatimskiej w Mąkolicach, gmina Głowno, firma Alles, wyrób wędlin Krzysztof i Krystyna Gudej, wyrób wędlin Krzysztof i Renata Szcześniak, skup i ubój zwierząt rzeźnych, Jan i Marianna Dałek oraz NZOZ Kopernik w Skierniewicach.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół