• facebook
  • rss
  • Jak to z Mieszkiem było

    Marcin Kowalik

    |

    Gość Łowicki 22/2016

    dodane 26.05.2016 00:00

    – My, Polacy, nie fałszujemy historii jak nasi sąsiedzi, ale mamy tendencje do przemilczania pewnych spraw – mówił ks. prof. dr hab. Józef Swastek.

    W Wyższym Seminarium Duchownym w Łowiczu odbyło się XII Sympozjum Naukowe pod hasłem: „Chrzest Polski – chrzest Polaków”. Jednym z prelegentów był ks. Swastek z Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu. Jego wystąpienie, a szczególnie hipoteza, że Mieszko I przyjął chrzest w Niemczech, wzbudziła największe zainteresowanie uczestników. Nie znaleziono dokumentów, które podają miejsce chrztu Mieszka. Według historyków mogą to być Ostrów Lednicki lub Poznań, gdzie odkryto misy chrzcielne z lat 60. X w., albo Gniezno. Mogło być to również któreś z miast cesarstwa niemieckiego, np. Ratyzbona.

    – Polska nie miała wtedy biskupa, więc prawdopodobnie ten chrzest odbył się za granicą. Tym bardziej, że stosunki polsko-niemieckie, wbrew temu co opisują podręczniki, były wtedy bardzo dobre, a Polska nie graniczyła z Niemcami, tylko ze Słowianami, więc o jakiejkolwiek wojnie między Polakami a Niemcami nie było mowy. To są tylko teorie, bo gdzie nie ma źródeł, tam nie ma historii. Nie upieram się przy tym, że chrzest Mieszka był w Niemczech, ale wszystko na to wskazuje, gdyż jego polityka była proniemiecka. Po śmierci Dobrawy ożenił się z Niemką – mówił ks. Swastek.

    Historyk, opierając się na kronikach Thietmara i Galla Anonima, podkreślił w swoim wykładzie, że przyjęcie chrztu przez Mieszka I nie było zabiegiem politycznym, a aktem wiary. Duża w tym zasługa jego żony Dobrawy, przy której się nawrócił. – Dla wielu współczesnych historyków książę Mieszko to gracz polityczny, bezwzględny władca, a w sprawach wiary – sceptyk, tak jak wielu współczesnych Europejczyków. Biskup Thietmar wskazał na doniosłość aktu Mieszka, dzięki któremu przetrwało nasze państwo. Faktem jest, że nie zrobili tego Wieleci i rozpłynęli się w masie państwa niemieckiego. Ale w kronice Thietmara jest także opis, w jaki sposób Dobrawa zabiegała o sprawy wiary małżonka. Gall Anonim podaje, że Mieszko nawet oddalił 7 żon, które poślubił jako poganin. W tajemnice wiary wprowadzali go, oprócz miłującej go Dobrawy, mnisi benedyktyńscy z opactwa św. Emmerama z Ratyzbony, nazywanej – ze względu na wysoki poziom kultury duchowej i materialnej – niemieckimi Atenami.

    Na czele tego opactwa stał opat Michał, który miał sakrę biskupią. Od tego imienia pochodzi słowiańskie Mieszko. Chrztu księciu nie udzielał zwykły ksiądz, tylko biskup, więc wielce prawdopodobne jest, że chrzest Mieszka odbył się w Niemczech – dowodził ksiądz profesor. Duże zainteresowanie wzbudziła postać św. Wojciecha i sprawa autentyczności jego relikwii przechowywanych w Gnieźnie. Głos w dyskusji zabrał bp prof. dr hab. Andrzej F. Dziuba, ordynariusz łowicki, który, co prawda, nie był prelegentem, ale związany przez długie lata z Gnieznem zdecydował się przedstawić historię relikwiarza, a w zasadzie dwóch. Na pewno autentyczne są szczątki kości przedramienia otrzymane z Rzymu w 1928 roku. Pochodzą z tych samych relikwii, które Bolesław Chrobry ofiarował Ottonowi III. Natomiast relikwie w sarkofagu mają liczne pieczęcie lakowe prymasów, ale ich pochodzenie budzi wątpliwości.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół