• facebook
  • rss
  • Odruch to zbyt mało

    Agnieszka Napiórkowska

    |

    Gość Łowicki 29/2016

    dodane 14.07.2016 00:00

    – Bardzo się cieszę, że wziąłem udział w kursie. Nie tylko nauczyłem się, jak działać w niektórych sytuacjach zagrożenia życia, ale także nabrałem odwagi. Mam nadzieję, że kiedy zajdzie potrzeba, nie będę gapiem, tylko osobą ratującą życie – mówi Janek z I Drużyny Skierniewickiej.

    Skauci Europy z Rawy Mazowieckiej zorganizowali kurs pierwszej pomocy. Wzięli w nim udział skauci z I i II Drużyny Rawskiej, a także z I Drużyny Skierniewickiej. W sumie 30 osób. Siedmiogodzinny kurs poprowadziła Maltańska Służba Medyczna z Warszawy.

    Wzorem Samarytanin

    Od lat przed letnimi obozami skauci przechodzą tego typu kursy. Chodzi o to, by kolejne osoby mogły nauczyć się, jak prawidłowo udzielać pierwszej pomocy. Dla tych, którzy już takie szkolenia przeszli, jest to przypomnienie i utrwalenie zdobytej wcześniej wiedzy.

    – W tym roku poprosiliśmy o poprowadzenie kursu Maltańską Służbę Medyczną. Tego typu szkolenia to jedna z ich posług. Wybór nie był przypadkowy – mówi Robert Fedorowicz, zastępca naczelnika Stowarzyszenia Harcerstwa Katolickiego „Zawisza” FSE. – I oni, i my na swoim sztandarze mamy krzyż ośmioramienny św. Jana Jerozolimskiego. Nazywany też krzyżem ośmiu błogosławieństw, przypomina Chrystusa, który jest Drogą, Prawdą i Życiem. Osiem ramion symbolizuje właśnie osiem błogosławieństw. Nasi założyciele przyjęli ten krzyż razem z jego przesłaniem. Pierwsza pomoc wpisuje się w realizację Kazania na Górze. Na początku kursu przypomniałem o tym naszym skautom – mówi Robert. Uczenie się udzielania pierwszej pomocy dopełnia formację skautów. Każdego dnia każdy z nich obowiązany jest do dobrego uczynku i do służby bliźnim. – Wzorem jest dla nas miłosierny Samarytanin. Każdy z nas, widząc kogoś potrzebującego, ma się zatrzymać i w marę możliwości pomóc. Zatrzymanie to odruch ducha, ale – jak podpowiada przypowieść – sam odruch nie wystarcza. Potrzebna jest konkretna wiedza, co trzeba zrobić. Samarytanin obmył rany i zabezpieczył je, a potem oddał chorego pod opiekę innym osobom. To pokazuje, że obok odruchu musi być umiejętność. Chciałbym, by nasi skauci, pomagając, wiedzieli, jak to robić. By tak było, trzeba się tego nauczyć, wyćwiczyć, a także zobaczyć, jak inni to robią. Istotne jest też to, by wiedzieć, że w działaniach ratujących życie ważne jest współdziałanie – podkreśla R. Fedorowicz.

    Rzuciłbym się na pomoc

    Szkolenie, które odbywało się w Świetlicy Przymierza Rodzin, wysoko ocenili jego uczestnicy. Chwalili prowadzących za profesjonalizm, jasny przekaz i warsztaty. Furorę robiły różnego rodzaju fantomy. Maltańczycy do Rawy przywieźli nie tylko modele do ćwiczenia resuscytacji, ale także te, na których można było przećwiczyć ratowanie człowieka krztuszącego się. – Po raz pierwszy brałam udział w takim szkoleniu – mówi Jadzia Kalinowska z II Drużyny Rawskiej. – Zajęcia bardzo mi się podobały. Były wykłady, prezentacje i ćwiczenia. Opanowaliśmy m.in. masaż serca, ułożenie w pozycji bezpiecznej, usztywnianie kończyn i odkrztuszanie. Ćwiczyliśmy na fantomach. Nie wiem, czy dałabym radę w realu, bo wówczas dojdzie stres, ale jedno jest pewne – po kursie wiem znacznie więcej niż przed nim. W trakcie szkolenia zrodziła się we mnie chęć uzupełniania tej wiedzy – dodaje Jadzia. Zadowoleni z kursu byli także Wojtek Pawłowski i Paweł Guzik. – Ten kurs to ważne doświadczenie – mówi Wojtek. – Dużo się dowiedziałem, ale też utrwaliłem wcześniejsze wiadomości. W szkole kilka razy mieliśmy lekcje o udzielaniu pierwszej pomocy. Tu wiedza została uporządkowana i ugruntowana. Gdy patrzy się z boku, wydaje się, że te czynności są trudne. Kiedy pozna się zasady, jest dużo łatwiej. Pewnie gdyby coś się stało, byłoby trudno, ale jedno wiem na pewno – nie stałbym jak słup, tylko rzuciłbym się do pomocy. Teraz wiem, co trzeba po kolei robić. Gdy mam wiedzę, moja obecność w jakimś sensie jest darem i szansą dla innych. To bardzo fajne uczucie. Cieszę się, że w kursie brali udział także moi koledzy. Teraz wszyscy jesteśmy bardziej bezpieczni i skuteczni – dodaje Wojtek. Paweł zdobytą wiedzę postanowił nie tylko poszerzać, ale od razu nabytymi umiejętnościami podzielił się z rodziną. – Był bardzo zadowolony i podekscytowany. Dużo się od niego dowiedziałam. Długo opowiadał, co trzeba zrobić w sytuacji zagrożenia życia. Sama mam sporą wiedzę w tym obszarze, ale miło było słyszeć, jak moje dziecko z przejęciem mówi o możliwości pomocy – przyznaje Emilia Guzik, mama Pawła.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół