• facebook
  • rss
  • Wiedzieli, że na nich czekamy

    Agnieszka Napiórkowska


    |

    Gość Łowicki 35/2016

    dodane 25.08.2016 00:00

    – Całkowicie zgadzam się z bp. Wojciechem, że w życiu nie ma przypadków, są tylko znaki. Mocno doświadczyłem tego zarówno przy staraniu się o relikwie papieża, jak i dzieci z Fatimy. Oni chcieli tu być. Gdy o tym myślę, nadal mam ciarki na plecach – mówi ks. Konrad Świstak.

    Do rawskiej parafii w sobotę 13 sierpnia wprowadzono relikwie św. Jana Pawła II i błogosławionych dzieci z Fatimy – Hiacynty i Franciszka. Uroczystej instalacji, która miała miejsce podczas Eucharystii, przewodniczył i słowo Boże wygłosił bp Wojciech Osial. Do specjalnie przygotowanego ołtarza relikwie św. Jana Pawła II wniosły siostry misjonarki Krwi Chrystusa, a Hiacynty i Franciszka – dzieci w strojach pastuszków. Wszyscy podczas nabożeństwa fatimskiego ze świecami w rękach wpatrywali się w piękną figurę Matki Bożej Fatimskiej i świętych. Niektórzy z obecnych jeszcze przed oficjalnym wprowadzeniem gościli już relikwie w swoich domach.


    Zakochany lektor


    Od początku istnienia parafii na wiernych wrażenie robiła cześć, jaką ks. proboszcz Świstak darzy Matkę Bożą Fatimską. – Nabożeństwo do Niej miałem od 1996 lub 1997 roku, kiedy po dekanacie rawskim peregrynowała Jej figura – wyjaśnia ks. Konrad. – Byłem wtedy lektorem i myślałem o wstąpieniu do seminarium. Na zakończenie nabożeństwa bp Józef Zawitkowski poprosił wszystkich księży, by pobłogosławili ludzi tą figurą. Na koniec poprosił także i mnie, bym to zrobił. Spojrzenie na tę Matkę Bożą sprawiło, że się popłakałem. Miała takie piękne oczy... Od tamtego momentu stała mi się bliska. Zakochałem się w Niej. Przez lata marzyłem o pielgrzymce do Fatimy. Kiedy tam pojechałem, za pożyczone pieniądze kupiłem Jej figurę z myślą, że gdy kiedyś zostanę gdzieś proboszczem, Ona będzie tam ze mną. Przez jakiś czas mieszkała w moim pokoju. Bardzo lubiłem na Nią patrzeć i z Nią rozmawiać – wyznaje ks. proboszcz.


    Po otrzymaniu zadania budowy kościoła w Rawie Mazowieckiej w pierwszy Adwent ks. Świstak wprowadził do kaplicy swoją Panią Fatimską. Co środę w parafii zaczęto odprawiać do Niej nowennę. Potem, po beatyfikacji Jana Pawła II, wierni wraz z proboszczem zaczęli przyzywać także wstawiennictwa papieża i dzieci fatimskich.


    W parafii powstały też dwa koła różańcowe. Patronem pierwszego zostały MB Fatimska i błogosławione dzieci, drugiego – polski papież. Po jakimś czasie zrodziła się myśl sprowadzenia do wspólnoty relikwii świętych orędowników. – Jesteśmy jedną z najmłodszych parafii w diecezji. Chcieliśmy, by wiary, zaufania Bogu uczyły nas błogosławione dzieci. Ich wstawiennictwu postanowiliśmy powierzyć budowę kościoła. Za orędownika i nauczyciela wiary chcieliśmy mieć też naszego papieża – tłumaczy ks. Konrad.


    Cud za cudem


    By pragnieniom stało się zadość, przy aprobacie biskupa ordynariusza ks. Świstak napisał list do Fatimy z prośbą o relikwie. Z otrzymanej e-mailem odpowiedzi wynikało, że – niestety – relikwii rawska parafia nie otrzyma. Znany z upartości duszpasterz nie poddawał się. Szturmując niebo, zaczął myśleć o wyjeździe do Fatimy, by na miejscu dowiedzieć się, jakich formalności musi dopełnić, by otrzymać relikwie.

    
– W międzyczasie przygotowałem pismo do kard. Stanisława 
Dziwisza z prośbą o relikwie św. Jana Pawła II. Z ministrantem Kacprem zawiozłem je do Krakowa. Wiedziałem, że na relikwie trzeba czekać kilka miesięcy. W sekretariacie przekazałem prośbę jednej z sióstr. Po przeczytaniu pisma między siostrami w sekretariacie wywiązała się rozmowa, po której zapytano mnie, kiedy chciałbym otrzymać relikwie. Zmieszany odpowiedziałem, że pokornie proszę, nie narzucając daty. Wtedy zaproszono mnie, bym poszedł do kaplicy kardynała na modlitwę i bym był dobrej nadziei. Modląc się, nie wierzyłem, że mogę relikwie dostać od ręki. Po krótkiej chwili poproszono mnie, bym w sekretariacie pokwitował ich odbiór. Myślałem, że to żart. Za chwilę przyszedł kardynał i wręczył mi pudełeczko z kroplą krwi św. papieża. To, co czułem, trudno opisać. Przez dłuższą chwilę nie mogłem się pozbierać. Miałem ciarki na plecach. Pobiegłem do bankomatu. Kupiłem relikwiarz i złożyłem ofiarę – relacjonuje wzruszony proboszcz.


    Na drugi cud długo nie trzeba było czekać. Za kilka dni do Gimnazjum nr 2, znajdującego się obok kaplicy, przyszła przesyłka zaadresowana na ks. Świstaka. Odebrała ją dyrektor szkoły Irena Wiśniewska. – Ksiądz skończył już lekcje – wspomina. – Przywołałam go, mówiąc o przesyłce. Kiedy wziął do ręki kopertę, potrząsnął nią i zrobił się blady jak ściana. Szybko otworzyłam okno, bojąc się, że zemdleje. Za chwilę wszystko stało się jasne. Z Fatimy przysłano relikwie błogosławionych Hiacynty i Franciszka. Wszystkich nas zdziwił fakt, że relikwie przyszły do szkoły, a nie do parafii. Trafnie ten znak odczytał bp Osial, który w kazaniu podczas instalacji relikwii powiedział, że „błogosławione dzieci chciały do dzieci”. Dla nas było to wielkie przeżycie. Od lat myślę, że Opatrzność jest z nami i z naszą młodzieżą. Czujemy tę opiekę. Nasze gimnazjum jest szkołą otwartą, w której dziecko jest najważniejsze. Tak sobie myślę, że Hiacynta i Franciszek przyszli do nas, bo wiedzieli, że czekamy na nich, tak jak na wszystkich naszych uczniów. Tu jest ich dom – w szkole i we wspólnocie parafii – mówi dyrektor Wiśniewska.


    Dom 
skrawkiem nieba


    Sprowadzając relikwie, ks. Konrad nie chce, by były one obiektami muzealnymi. – Papieża i dzieci traktuję jak mieszkańców, jak nowych świętych parafian. Dlatego też chcę, by odwiedzali domy wiernych. Są osoby, które przez całe życie marzyły, by się spotkać z Karolem Wojtyłą i im się to nie udało. Dziś mają szansę zaprosić go do swojego domu i razem z nim się modlić. Wiem, że dla ludzi jest to bardzo ważne – przekonuje proboszcz.


    Deklaracje ks. Świstaka zostały już wcielone w życie. Jeszcze zanim nastąpiło uroczyste wprowadzenie relikwii, św. Jan Paweł II gościł już w domach członkiń koła różańcowego noszącego jego imię. Tak samo było z dziećmi fatimskimi. Dla róż różańcowych spotkanie to było niezwykłym wydarzeniem. Przez dobę ich domy stały się skrawkiem nieba, w którym przebywali święci.

    
– Należę do Koła św. Jana Pawła II – mówi Teodozja Tomczyk. – Ojciec Święty jest mi bardzo bliski. Gdy żył, bardzo przeżywałam i śledziłam jego wizyty do Polski. Byłam w Łowiczu i kilku innych miejscowościach. Kiedy ks. proboszcz zapytał, czy przyjmę do domu relikwie, byłam bardzo szczęśliwa. Sprzątałam jak na święta. Na spotkanie z relikwiami zaprosiłam kilka osób, w tym teściową, która podczas jednej z pielgrzymek niosła do ołtarza dary dla Ojca Świętego, oraz siostrę męża, która jest nazaretanką. Dla wszystkich był to niezwykły czas i zaszczyt. Było to święto całej rodziny. Muszę przyznać, że dobrze było go gościć u siebie – opowiada pani Teodozja.


    Zelatorka Koła im. św. Jana Pawła II mocno przeżyła także uroczyste wprowadzenie relikwii do parafii. Wśród trójki dzieci, które niosły relikwie błogosławionych Hiacynty i Franciszka, był jej wnuk Szymon, specjalnie na uroczystość ubrany w stój pastuszka.


    O swoim wzruszeniu i spotkaniu z dziećmi fatimskimi chętnie opowiada także Lucyna Szymkowska, zlelatorka Koła im. MB Fatimskiej i Dzieci Fatimskich. – Przed laty miałam wielkie nabożeństwo do Pani Fatimskiej – mówi pani Lucyna. – Potem nieco osłabło. Teraz znów ta miłość się odnowiła. Na pewno ma na to wpływ postawa naszego proboszcza. Spotkania w domu z błogosławionymi dziećmi długo nie zapomnę. Czułam ich obecność. Gdy odchodziły, w sercu pojawił się wielki żal i tęsknota, mimo że cały czas spędzałam z nimi. Wpatrując się w nie, myślałam o ich rozkochaniu w Matce Bożej i Różańcu. Po ich wizycie zamierzam często prosić je o pomoc i wstawiennictwo. Bardzo chciałabym także do swojego domu zaprosić papieża. Od tych wizyt nic nie jest już takie samo – zapewnia.


    Mali błogosławieni przygotują wspólnotę do obchodów 100. rocznicy objawień Matki Bożej w Fatimie, która przypadnie 13 maja 2017 roku. Wówczas w parafii zostanie poświęcony 500-kilogramowy dzwon im. Matki Bożej Fatimskiej i Błogosławionych Dzieci Hiacynty i Franciszka. Jest już kupiony jako wotum dziękczynne za beatyfikację dzwon 
im. Jana Pawła II, który poświęcił śp. ks. Mieczysław Iwanicki.
 •

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół