• facebook
  • rss
  • Gdy idę, tańczę Matce Bożej

    Marcin Kowalik

    |

    Gość Łowicki 36/2016

    dodane 01.09.2016 00:00

    – W noc przed pielgrzymką prawie nie śpię. Wszystko aż pulsuje we mnie. Gdy rano wejdę do kościoła i klęknę, już jest dobrze. Nie boję się, że będzie ból i nie dam rady. Co mi, Panie Boże, dasz, to będzie! – mówi Jadwiga Adamczewska.

    Pątnicy z Głowna są ostatnią zorganizowaną grupą z diecezji łowickiej, która zmierza na Jasną Górę w sezonie pielgrzymkowym. Jak wszyscy pielgrzymi, mają swoje zwyczaje. Utarły się przez lata. W tym roku wyruszyli po raz 30. Nie było specjalnego świętowania jubileuszu, bo każda pielgrzymka to dla nich święto. Przed jasnogórskim szczytem 240 pątników wypuściło w górę czerwone balony. Symbolicznie wysłali do nieba intencje, z którymi przyszli. Swój trud i kwiaty ofiarowali Czarnej Madonnie.

    Święte rzeczy

    Wędrowanie zajęło im 5 dni. Wyruszyli 20 sierpnia po porannej Mszy św. w kościele św. Jakuba w Głownie. Eucharystii przewodniczył bp Andrzej F. Dziuba. Ordynariusz odprowadził pątników do rogatek miasta. Prosił ich, żeby modlili się o powołania kapłańskie, bo jest ich coraz mniej. Na efekt modlitwy trzeba jeszcze poczekać. Być może stanie się tak, jak w przypadku ks. Romana Wawrzyniaka, który na głowieńskiej pielgrzymce podjął ostateczną decyzję i wstąpił do seminarium. Dziś jest proboszczem parafii w Baranowie. Obowiązki nie pozwalają mu już pielgrzymować, ale stara się przynajmniej uczestniczyć w wyjściu pątników z Głowna. Pamięta, jak nosił tuby, wraz z bratem kierował ruchem, a potem dołączył do scholi. Wspomina też spanie na sianie w stodołach, ale najbardziej wejścia na Jasną Górę i oczekiwanie na pielgrzymkę. – O następnej myślało się przez cały rok. Gdy rozpoczynały się wakacje, wiadomo było, że już trzeba się szykować – mówi ks. Wawrzyniak. Jadwiga Adamczewska pielgrzymuje na Jasną Górę od 20 lat. W plecaku wciąż ma tę samą żółtą kurtkę z kreszu, którą miała na pierwszej pielgrzymce. – To moje piąte adidasy – mówi, wskazując na swoje pielgrzymkowe buty. – Nie wyrzucę ich. Tak, jak poprzednich. Trzymam je w piwnicy. Również plecaki i inne rzeczy z pielgrzymki. To dla mnie święte rzeczy – mówi pani Jadwiga. W tym roku, ze względów rodzinnych, nie mogła uczestniczyć w całej trasie. – Duchowo byłam z pielgrzymami. W myślach miałam każdy kilometr, wspominałam o nich przy każdej modlitwie. Nie wyobrażam sobie życia bez pielgrzymowania. A 20 lat temu to miała być moja pierwsza i jedyna pielgrzymka. Teraz będą prosiła Boga, żeby pomógł mi się rozstać, bo czeka mnie operacja stopy – dodaje. Jak pokonuje ból? Ma na to swój sposób. – Gdy idę, tańczę Matce Bożej, nie myślę wtedy, że mnie boli – mówi.

    Prośba przewodnika

    Tańczyć na chwałę Boga i Maryi jest łatwiej, gdy grają i śpiewają głowieńskie schole. Archeo, Iskierki Wiary oraz duet Bożena i Sylwek uczestniczą w pielgrzymce bez taryfy ulgowej. Ci, którzy nie mogą iść, a czują się związani z pielgrzymami, wspierają ich duchowo i materialnie. Dowożą obiady na szlak. Specyfiką głowieńskiej pielgrzymki jest też świecki przewodnik. Tę funkcję po raz 4. pełnił Mateusz Głazna. Młody głownianin przyznaję, że jest z tym sporo pracy, ale podjął się tej roli na życzenie poprzedniego przewodnika Wojciecha Piestrzeniewicza. – Pełnił tę funkcję przez 18 lat. Gdy zachorował i poprosił mnie o to, nie mogłem odmówić – mówi M. Głazna. Grupę tworzą głównie mieszkańcy Głowna i dekanatu głowieńskiego. – Szedłem już 7. raz. Przyznaję, było ciężko, ale dzięki wsparciu kolegów udało się pokonać przeciwności – mówi Paweł Ludwikowski. Jak co roku, widoczne były rodziny z dziećmi. Najmłodszy pątnik ma 5 lat. Najstarsze – Marianna Długołęcka i Irena Jankowska – mają po 81 lat. 24 sierpnia przed wejściem na szczyt witał ich metropolita łódzki abp Marek Jędraszewski (tego dnia na Jasną Górę przybywały liczne grupy pielgrzymkowe z archidiecezji łódzkiej). Już z góry, z murów klasztoru, dziękował pątnikom za trud ks. Stanisław Banach, proboszcz parafii św. Jakuba w Głownie i dziekan głowieński. Dawniej cała grupa wracała z Jasnej Góry pociągiem 27 sierpnia, po uroczystości Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej. Na dworcu w Głownie na powitanie wychodzili mieszkańcy z kwiatami. Zwyczaj pozostał, choć powrót odbywa się autobusem. Po przejściu przez miasto razem układają krzyż na stopniach kościoła św. Jakuba.•

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół