• facebook
  • rss
  • Jeszcze mało odkryty

    Agnieszka Napiórkowska

    |

    Gość Łowicki 39/2016

    dodane 22.09.2016 00:00

    Po Górze Kalwarii i Licheniu przyszedł czas na Puszczę Mariańską. Po ogłoszeniu o. Stanisława Papczyńskiego świętym w miejscach z nim związanych odbywały się uroczystości dziękczynne. Już niebawem radosne dziękczynienie zabrzmi w kolebce księży marianów.

    W niedzielę 5 czerwca w Rzymie w poczet świętych został wpisany założyciel Zgromadzenia Księży Marianów o. Stanisław od Jezusa i Maryi Papczyński. W uroczystościach kanonizacyjnych uczestniczyła spora grupa wiernych, m.in. z Puszczy Mariańskiej, Rzeczycy, Luboczy, Skierniewic i Łowicza. W sobotę 24 września o godz. 12.30 w Puszczy Mariańskiej zaplanowano ogólnodiecezjalne dziękczynienie za kanonizację tego świętego. – Mamy już za sobą ogólnopolskie dziękczynienie, które odbywało się w Górze Kalwarii tydzień po kanonizacji – mówi ks. Zbigniew Borkowski, proboszcz parafii św. Michała Archanioła w Puszczy Mariańskiej.

    – Za świętość naszego ojca dziękowano już także w Podegrodziu, gdzie się urodził. Radosne „Te Deum” rozbrzmiewało też w Licheniu. Tam modlitwie przewodniczył kard. Stanisław Ryłko. Była tam 50-osobowa grupa wiernych z naszej parafii, którzy w darach ołtarza nieśli lilię. Po powrocie moi parafianie – uczestnicy tamtego wydarzenia – ufundowali maryjny kielich, który po raz pierwszy będzie w użyciu 24 września – wyjaśnia ks. Borkowski.

    Dziękczynnej Eucharystii w Puszczy Mariańskiej będzie przewodniczył bp Andrzej F. Dziuba. Swoją obecność zapowiedział także bp Wojciech Osial. Nie zabraknie wiernych, którzy dzięki wstawiennictwu świętego wyprosili łaskę poczęcia dziecka czy odzyskania zdrowia.

    Uroczystości dziękczynne zostały połączone z doroczną pielgrzymką katechetów. – Wpisanie naszego założyciela w poczet świętych jest dla nas wielką radością, tym bardziej że ciągle docierają do nas informacje o większych i mniejszych cudach, jakich doświadczają jego czciciele. Dzięki jego wstawiennictwu rodzą się dzieci, ludzie się nawracają, ale też przy jego pomocy radzą sobie z żałobą i stratą. To niezwykły i mimo wszystko jeszcze mało odkryty święty, który zwłaszcza dla osób chcących pogłębić swoją wiarę może być przyjacielem i przewodnikiem. Bliżej będzie można go poznać choćby w ostatnią sobotę września w naszej parafii – zapewnia ks. proboszcz.

    Osoby, które przybędą na uroczystości dziękczynne, będą mogły oddać cześć relikwiom świętego. Księża marianie pomyśleli także o ciepłym posiłku, dobrej muzyce i niespodziankach. Jedną z nich będzie... sam o. Papczyński, który zebranym rozda słodkości ze swoim słowem.

    Stanisław Papczyński, zwany później Apostołem Mazowsza, urodził się w chłopsko-rzemieślniczej rodzinie w Podegrodziu 18 maja 1631 roku. W młodości kilka razy otarł się o śmierć. Często zmieniał szkoły, najpierw z powodu trudności w nauce, a później przez wojny i epidemie. Gdy miał 23 lata, wstąpił do zakonu pijarów, przyjął święcenia kapłańskie i od 1661 roku był duszpasterzem i wychowawcą, a także kaznodzieją ówczesnych elit intelektualnych w Warszawie. Próbował reformować zakon pijarów. Idąc jednak za głosem powołania, opuścił zakon i osiadł jako kapelan w dobrach Karskich w Luboczy, gdzie napisał „Regułę życia” zawierającą podstawy przyszłego zakonu i „Mistyczną świątynię Bożą” – jeden z ważniejszych traktatów moralnych i ascetycznych w polskiej literaturze kościelnej XVII wieku. Z Luboczy wyruszył do pustelni w Puszczy Mariańskiej. Zabrał ze sobą podarowany przez Karskich cudowny obraz Niepokalanie Poczętej Dziewicy Maryi. W 1673 r. w Puszczy Mariańskiej bp Stanisław Święcicki zaaprobował oficjalnie wspólnotę. Przeżywszy 70 lat, o. Papczyński umarł w opinii świętości w Górze Kalwarii i tam został pochowany.

    Od wielu lat o. Stanisław zachwyca i pociąga rzesze wiernych. Wielu swoich czcicieli, którzy przyzywają jego wstawiennictwa, ma wśród wiernych diecezji łowickiej. – W wieku 10 lat zastałam sierotą. Gdy dorosłam, moją matką stała się Maryja. Później szukałam świętych, którzy tak jak ja kochaliby Ją jak matkę – mówi Stefania Szymańska. – I tak moją rodziną stali się św. Jan Paweł II, św. o. Stanisław Papczyński i kard. Stefan Wyszyński. Wszystkich traktuję jak braci, którzy na różny sposób opowiadają mi o Mamie. Słuchając ich rad, nieraz uniknęłam błędów i grzechów. Dziękczynienie, które ma się odbyć w Puszczy Mariańskiej, traktuję jak uroczystość rodzinną. Jadę tam, by podziękować św. Stasiowi za codzienną pomoc i troskę. Mam nadzieję, że Maryja pomoże mi tam być, tak jak pomogła mi być na kanonizacji w Rzymie – dodaje pani Stefania.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół