• facebook
  • rss
  • Twarz bernardynki

    Marcin Kowalik

    |

    Gość Łowicki 46/2016

    dodane 10.11.2016 00:00

    – Moja córka wkrótce będzie zdawać maturę. Modlę się za nią, żeby w dorosłym życiu nie utraciła wiary – mówi pani Anna. O wstawiennictwo prosiła patronkę diecezji łowickiej.

    Raz do roku jest taki czas, że zobaczyć z bliska, a nawet dotknąć relikwiarza św. Wiktorii mogą wszyscy mieszkańcy Łowicza. Przed uroczystością ku czci świętej, która przypada 11 listopada, jej relikwie peregrynują po łowickich świątyniach. To także patronka miasta. Pani Anna jest łowiczanką. Doskonale zdaje sobie sprawę, że jeżeli chodzi o kwestie wiary, to św. Wiktoria jest wielką orędowniczką w niebie. Jej narzeczonym był poganin Eugeniusz, który – tak jak ona – pochodził ze starożytnego rodu Sabinów.

    Kiedy Wiktoria przyjęła potajemnie wiarę chrześcijańską, narzeczony doniósł o tym kapitolińskiemu kapłanowi Juliuszowi, ten zaś nakłaniał ją do złożenia hołdu bogini Dianie. Wiktoria odmówiła, pozostając wierna Chrystusowi, za co została skazana na śmierć. Ponieważ była obywatelką Rzymu, ścięto ją mieczem. Działo się to w III wieku, gdy chrześcijanie byli prześladowani. To tyle, jeżeli chodzi o wiadomości o jej życiu. Dokumenty o niej zaginęły. Jednak jej wczesny kult świadczy o historycznym istnieniu świętej.

    Relikwiarz ze szczątkami św. Wiktorii nawiedził także kościół sióstr bernardynek. Mało kto zdaje sobie sprawę, że wizerunek świętej znajdujący się w łowickiej katedrze przedstawia... bernardynkę. Pierwotny XVII-wieczny obraz zaginął we wrześniu 1939 r., podczas bitwy nad Bzurą. Być może trafił do Niemiec jako zdobycz wojenna. Nowy obraz namalował Aleksander Krawczyk. Pozowała mu jego córka Zofia, która po wstąpieniu do łowickiego klasztoru bernardynek przybrała imię s. Maria.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół