• facebook
  • rss
  • Król ludzkich serc

    ks. Robert Awerjanow, duszpasterz małżeństw i rodzin w diecezji łowickiej

    dodane 20.11.2016 08:50

    Myślenie, że wystarczy tylko obwołać Chrystusa Królem Polski a wszystko zmieni się na lepsze, trzeba uznać za myślenie magiczne i szkodliwe dla rozumienia i urzeczywistniania Chrystusowego zbawienia w świecie.

    Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza ŁK 23, 35-43

    Gdy ukrzyżowano Jezusa, lud stał i patrzył. A członkowie Sanhedrynu szydzili: "Innych wybawiał, niechże teraz siebie wybawi, jeśli jest Mesjaszem, Bożym Wybrańcem". Szydzili z Niego i żołnierze; podchodzili do Niego i podawali Mu ocet, mówiąc: "Jeśli Ty jesteś Królem żydowskim, wybaw sam siebie". Był także nad Nim napis w języku greckim, łacińskim i hebrajskim: "To jest Król żydowski". Jeden ze złoczyńców, których tam powieszono, urągał Mu: "Czyż Ty nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas". Lecz drugi, karcąc go, rzekł: "Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż tę samą karę ponosisz? My przecież – sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił". I dodał: "Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa". Jezus mu odpowiedział: "Zaprawdę, powiadam ci: Dziś będziesz ze mną w raju".

    Dzisiejsza uroczystość Chrystusa Króla kieruje nasz wzrok ku zwycięskiemu Chrystusowi. Ku temu, który pokonał szatana, zło, śmierć. Czcząc Jezusa jako zwycięskiego Króla wierzymy, że jest o­n królem ludzkich serc, narodów, królem nad innymi królami, królem całego Wszechświata.

    Jeżeli Chrystus jest dla mnie Królem, to znaczy, że o­n jest dla mnie najważniejszy, że w swoim życiu stawiam Go na najważniejszym  miejscu. Mówi o tym I przykazanie Boże: "Nie będziesz miał Bogów cudzych przede mną". Czyli, że nic na świecie nie będzie dla mnie ważniejsze od Boga, mimo tak wielu codziennych ważnych spraw. Jeżeli stawiam coś, kogoś lub samego siebie wyżej, niż Boga, to może jestem dobrym i porządnym człowiekiem, może nawet jestem żyjącym tradycjami chrześcijańskimi, ale trudno nazywać mnie Chrystusowym człowiekiem.

     Co to znaczy, że jestem uczniem Chrystusa, że o­n jest moim Panem?  To znaczy, że mam odwagę się do Niego przyznać wszędzie tam, gdzie się znajdę, także wśród ludzi niewierzących, wątpiących, także wśród tych, którzy śmieją się ze mnie i z mojej wiary. To znaczy, że potrafię znaleźć czas na niedzielną Mszę Świętą, że mam czas na chwilę codziennej modlitwy, bo nie wyobrażam sobie dnia bez rozmowy z Tym, który dla mnie jest najważniejszy. To znaczy, że potrafię uszanować piątek - dzień Męki i śmierci Chrystusa. To znaczy, że w swoich kłopotach i trudnościach staram się oprzeć na Bogu, na wierze, a nie tylko na swojej ludzkiej mądrości i roztropności.

     Bóg nie może pozostawać gdzieś na marginesie mojego życia. o­n nie może być tym, do którego zwracam się dopiero wtedy, kiedy nie mam już żadnej ludzkiej nadziei i żadnej ludzkiej pomocy. Nie może być tym, który ma się dostosować do moich planów i zamierzeń. Codziennie w modlitwie "Ojcze nasz" mówimy: "Przyjdź Królestwo Twoje". A co robimy, żeby to Królestwo Boże przyszło?. Nie kiedyś przy końcu świata, ale tu i teraz, dzisiaj!

    Jeżeli wybierasz Chrystusa, jeżeli na serio próbujesz żyć Jego Ewangelią, to Królestwo Boga jest w Tobie i rodzi się wokół Ciebie.

    Każdy z nas może coś zrobić, żeby Chrystus coraz bardziej królował. Może najpierw powinien zakrólować w naszych sercach., w rodzinie, w małżeństwie, w moim domu, w miejscu pracy, nauki, tam gdzie żyję i gdzie spotykam się z ludźmi.  Jeżeli ty będziesz dobry, to więcej będzie dobra w świecie i więcej będzie Boga i Jego miłości w świecie,  a ten świat coraz bardziej będzie prawdziwym Królestwem Chrystusa.

    Budowanie dobrych, trwałych, kochających się małżeństw i rodzin to budowanie już tutaj na ziemi Królestwa Chrystusa. Niech więc dzisiejsza uroczystość poruszy nasze sumienia. Niech uwrażliwi nas najpierw na potrzeby najbliższych, w rodzinie, bo najpierw tam trzeba dać jeść, dać pić, przyodziać, dać dobre słowo, przebaczyć, okazać trochę czułej miłości, podarować codziennie kilka zwykłych gestów dobroci. Niech też dzisiejsze święto przypomni nam o tych, którzy żyją samotnie, którzy są chorzy i że trzeba ich odwiedzić, pocieszyć, porozmawiać. Pamiętajmy też o tym, że każda praca wykonywana uczciwie, solidnie, z oddaniem, jest służbą drugiemu człowiekowi. Z owoców naszej pracy korzystają inni ludzie, których często nie znamy. Nie zamykajmy się też tylko w swoich sprawach, ale bądźmy otwarci, zauważajmy innych, może trzeba im pomóc, wesprzeć, potowarzyszyć. Bądźmy po prostu ludzcy. Tego właśnie oczekuje od nas Chrystus.

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół