• facebook
  • rss
  • Córka generała w zabytkowym pałacu

    mst, mk

    dodane 20.11.2016 15:30

    Prawie 70 osób przybyło do Walewic na spotkanie z Anną Marią Anders. Choć pełni ona funkcję senatora RP i ministra w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, tym razem przyjechała jako autorka książki.

    I to właśnie o przyczynach wydania publikacji noszącej tytuł "Córka generała i piosenkarki", o swoim domu rodzinnym, życiu na emigracji w Londynie i współczesnej swej działalności, podejmowanej jako kontynuacja myśli generała Władysława Andersa, opowiadała zebranej publiczności.

    Spotkanie odbyło się 19 listopada w zabytkowym pałacu w Walewicach. - To idealne miejsce na rozmowy o historii - mówiła na początku swego wystąpienia. Zapowiedziała także, że wróci tutaj, o innej porze roku, by móc w pełni poznać walory tego miejsca.

    Podczas wielu spotkań w kraju i za granicą pytano: "Jaki był jej ojciec w domu?".

    - Nie wiedziałam, że to takie ważne, czy nosił kapcie - żartowała autorka, ale te i inne pytania oraz wiele nieprawdziwych informacji publikowanych na temat jej rodziny, skłoniły ją do napisania książki.

    Gen. Anders na polu walki siał postrach wśród swoich wrogów. Jako mąż i ojciec był bardzo łagodny i rozpieszczał swą najmłodszą córkę.

    Mawiał, że „jest jego ostatnią i największą miłością życia". Może dlatego, kiedy wychodził z jej mamą na bal, Anna była o nią szalenie zazdrosna?

    Wśród obecnych na sali nie zabrakło przedstawicieli rodzin łowickich repatriantów, których los jest szczególnie bliski Annie Marii Anders, a także potomków żołnierzy walczących u boku jej ojca, gen. Andersa.

      Po autograf ustawiła się spora kolejka chętnych
    Archiwum Stadniny Koni w Walewicach

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół