• facebook
  • rss
  • Tańcz, nie myśl o maturze

    Agnieszka Napiórkowska

    |

    Gość Łowicki 04/2017

    dodane 26.01.2017 00:00

    Kosmetyczka, fryzjer, a nawet stylistka. Do tego wyszukana sukienka lub elegancki garnitur, wygodne i modne buty, dodatki. Maturzyści organizują studniówki z coraz większym rozmachem, a dorośli z nostalgią wspominają swoje bale sprzed 20, 30, a nawet i więcej lat temu...

    Większość szkół zabawę studniówkową ma już za sobą. Profile facebookowe zasypywane są zdjęciami i filmikami, które chętnie „lajkuje” nie tylko młodzież. W większości placówek bale już od dawna nie są organizowane w szkolnych murach. Sale gimnastyczne, które niegdyś maturzyści zdobili przemyślanymi, tematycznymi dekoracjami, to przeszłość. Dziś młodzież woli przestronne, eleganckie sale bankietowo-weselne, wyposażone w klimatyzację i dobre nagłośnienie.

    Polonez na placu i bal bez nadzoru

    Wszystkie katolickie placówki, zaczynając od Publicznego Katolickiego Liceum Ogólnokształcącego im. Jana Pawła II w Głownie, przez Pijarskie LO im. Królowej Pokoju w Łowiczu, Klasyczne LO im. ks. St. Konarskiego w Skierniewicach, a kończąc na Liceum Sióstr Niepokalanek w Szymanowie, studniówkowe bale mają już za sobą. Tegoroczni maturzyści, zgodnie z tradycją, przygotowali wyszukane programy artystyczne. Podczas części oficjalnej dziękowali swoim nauczycielom, wychowawcom, dyrektorom i rodzicom. Ze wzruszeniem przyjmowali także życzenia. Wyczekiwanym punktem był polonez, który zarówno dziewczyny, jak i chłopcy wykonali po mistrzowsku. W Głownie maturzyści zatańczyli go na pl. Wolności. I, trzeba przyznać, zrobili to brawurowo. Ich występ w centrum miasta oglądała nie tylko społeczność szkolna, ale także mieszkańcy. – Patrząc na piękne maturzystki, tańczące z różami w dłoniach, trudno powstrzymać wzruszenie. Serce się raduje. W pamięci powracają obrazy z własnego balu – przyznaje ks. Stanisław Banach, proboszcz parafii św. Jakuba w Głownie. Dopytywany o szczegóły, daje się namówić na zwierzenia. – Był to 1972 rok w Zespole Szkół Ekonomicznych na Księżym Młynie. Studniówki właściwie nie było w szkole. Była to dotkliwa represja dyrekcji wobec grupy chłopców, którzy urwali kaloryfer w szkole i nikt nie chciał przyznać się do tej „zbrodni” – śmieje się ks. Banach. – Poszczególne klasy same sobie urządzały bale, bez nadzoru nauczycieli i rodziców. My także znaleźliśmy remizę strażacką na obrzeżach Łodzi i tam zorganizowaliśmy całonocną zabawę klasową. Bawiliśmy się w swoim gronie, bez zaproszonych osób towarzyszących. Tańczyliśmy przy muzyce Czerwonych Gitar i Trubadurów, puszczanej z czarnych krążków lub pocztówek. O poranku chłopcy odprowadzili dziewczyny do domów. A potem... była matura. Język polski lubiłem, więc nie było problemu. A matematyka... Pani Anna Kosińska, która dziś ma prawie 100 lat, przyniosła mi końcowe rozwiązanie zadania, napisane... na dłoni. Pokazując wynik, zapytała, czy też mam takie rozwiązanie – opowiada ks. Banach.

    W szkole, nie w lokalu

    Zgodnie z tradycją, abiturienci z pijarskiego LO, a także uczennice z Prywatnego LO w Szymanowie, jako nieliczni bawią się w murach szkoły. Chociaż bale studniówkowe są w salach, w których na co dzień odbywają się lekcje, nie można im odmówić uroku i klimatu. Oszałamiający efekt jest wynikiem nie tylko pracy uczniów, ale także kadry pedagogicznej i rodziców. I tak w tym roku w liceum pijarskim sala balowa przypominała pałac Królowej Lodu. Wykonana została według projektu mamy jednego z maturzystów, profesjonalnej dekoratorki. Równie pięknie było w Szymanowie. Oba bale miały zdecydowanie więcej wspólnego z tymi organizowanymi kilka i kilkanaście lat temu, o których chętnie opowiadają włodarze miast. Na zwierzenia dał się namówić m.in. burmistrz Rawy Mazowieckiej Dariusz Misztal. – To był 1987 rok. Kończyłem Technikum Mechaniczne w Rawie. Byliśmy jedyną klasą, która miała wówczas studniówkę, i która pisała maturę. Klasa liczyła 30 mężczyzn. Każdy zaprosił jakąś koleżankę. Poza tym było bardzo wielu gości, w sumie około 250 osób. Salą balową była sala gimnastyczna. Mieliśmy superwychowawcę Tadeusza Grochalę, który trzymał nas krótko, dzięki czemu zabawa była bardzo dobrze zorganizowana – wspomina burmistrz. Włodarz Rawy Mazowieckiej zdradza, że jego klasa pieniądze na studniówkę zbierała przez 5 lat, co roku jeżdżąc na zbieranie kamieni, ziemniaków. – To była niesamowita impreza. Pamiętam, że zaprosiłem koleżankę z Warszawy, ale moją żoną nie została. Z zabawy pamiętam każdą chwilę. Mam z niej masę zdjęć. Byliśmy bardzo zgrani. A matura? Dużo się uczyłem, korzystałem z korepetycji, bo chciałem iść na politechnikę. Maturę z przedmiotów ścisłych zdałem na bardzo dobrze, bez problemu dostałem się też na studia. Polski też jakoś poszedł, nie pamiętam, o czym pisałem, ale chyba temat dotyczył „Pana Tadeusza”. Dzisiejszym maturzystom życzyłbym, by ten bal był dla nich niezapomniany, jedyny i niepowtarzalny – mówi Dariusz Misztal. Z sentymentem o swoim balu mówi także prezydent Żyrardowa Wojciech Jasiński. – Wspominam ten czas bardzo przyjemnie. Bawiłem się z gronem podobnych mi młodych osób i z cudowną kadrą profesorską. Pewnie teraz niektóre rzeczy z perspektywy czasu poprowadziłbym inaczej. Byłbym mniej ambitny, a bardziej roztropny – przyznaje prezydent Jasiński. Włodarz Żyrardowa na swojej studniówce był z koleżanką, która później została jego żoną. – Ta znajomość przetrwała ponad 30 lat. A matura pozwoliła mi skończyć studia, pracować i realizować swoje pasje i marzenia. Ona dała mi także możliwość być tu, gdzie dziś jestem. Każdy może startować na prezydenta, ale po dwóch latach widzę, że musi mieć ugruntowane wykształcenie, odpowiednią wiedzę i doświadczenie. A przyszłym maturzystom życzę, by nie mieli czarnych myśli i aby podczas zabawy nawet przez chwilę nie myśleli o maturze. Do tematu i nauki trzeba będzie wrócić po udanym balu – przekonuje.

    Rekompensata za brak

    Od początku istnienia Klasycznego LO w Skierniewicach choć na krótką chwilę na studniówkę przybywał któryś z łowickich biskupów. Nie inaczej było i w tym roku. Życzenia maturzystom złożył bp senior Józef Zawitkowski. – Maturzyści kochani, zazdroszczę wam. Jesteście piękni i odważyliście się być mądrzy w Liceum ks. Konarskiego. To bardzo zobowiązuje. Niech wyrosną z was prawdziwi giganci. Bądźcie szczęśliwi! Tego wam życzę i o to się modlę – mówił biskup. Biskup Zawitkowski przyznał, że możliwość uczestniczenia w balu jest dla niego pewną rekompensatą. Sam bowiem przed swoją maturą nie miał studniówki. – To było ponad 60 lat temu, w 1956 roku. Nie mieliśmy balu, nie mam więc wspomnień z nim związanych. Pamiętam natomiast maturę. I temat z języka polskiego: „Elementy patriotyczne w utworach Adama Mickiewicza”. Nie mogłem napisać inaczej niż na piątkę. Ale o naszą maturę bardziej się martwił ks. Jan Twardowski, bo to on nas do niej przygotowywał. Wówczas jego powiedzeniem było: „A piłował tak cię będę, jak ten Kuba swoją nogę. Może z ciebie coś dobędę”. No i dobył coś. Natomiast z matematyką było gorzej. Pomógł mi ją napisać Antek, który podał mi ściągę. Później się z tego wiele razy wyspowiadałem. Poza tym zdawałem łacinę i język rosyjski. Z rosyjskiego byłem kiepski, bo dziadek kazał mi spalić wszystkie rosyjskie książki. Szkoda. Dzisiaj chętnie bym poczytał w języku oryginalnym Puszkina i Dostojewskiego. A tak jestem kaleka. Obecność tu to naprawdę rekompensata i wielka radość – mówił biskup. Studniówka w „Klasyku” była ważna także dla dyrektora szkoły ks. Piotra Karpińskiego, bo tegoroczni maturzyści są pierwszym rocznikiem, który rozpoczynał i kończy szkołę podczas sprawowania przez niego tej funkcji. Symboliczne, jak wspomniał, było także to, że odbywała się ona dokładnie 20 lat od jego balu i matury. – Studniówkę mieliśmy w szkole. Tydzień ją przygotowaliśmy. I, trzeba przyznać, że zabawa się udała. Towarzyszyła mi na niej Agnieszka, koleżanka z klasy równoległej. Do końca liceum trzymaliśmy się razem – wyznał dyrektor. Składając życzenia maturzystom, ks. Karpiński przywołał słowa noblisty Boba Dylana: „Niech ci Bóg błogosławi, niech ci będzie jak w niebie. Obyś był wciąż dla innych i inni dla ciebie. Obyś szczebel po szczeblu aż do nieba się wspiął. Obyś gwiazd dosięgnął i zawsze młodym był”.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół