• facebook
  • rss
  • Polacy są dobrymi ludźmi

    Ks. Piotr Nowak

    |

    Gość Łowicki 12/2017

    dodane 23.03.2017 00:00

    O tym, że każdy z nas jest misjonarzem, bo  misja jest tam, gdzie znajduje się drugi człowiek, mówi pochodząca z Tanzanii s. Anafrida Biro ze Zgromadzenia Sióstr Misjonarek NMP Królowej Afryki (Sióstr Białych).

    Ks. Piotr Nowak: Kiedy Siostra poczuła ducha misyjnego?

    S. Anafrida Biro: Byłam w drugiej klasie gimnazjum. Od siostry misjonarki z Malawi dowiedziałam się o sytuacji ludzi w innych krajach afrykańskich. O ich troskach i cierpieniach. Świadectwo tej siostry poruszyło mnie i poczułam się zaproszona przez Boga, żeby dać siebie całkowicie innym. Nawiązałam kontakt z siostrami misjonarkami Afryki i kiedy skończyłam studia, odrzucając różne oferty dobrej pracy i inne plany, wstąpiłam do tego zgromadzenia zakonnego.

    Dzięki Bogu, nikt w mojej rodzinie nie był przeciwko tej decyzji, ale to nie znaczy, że nie spotykały mnie inne przeszkody, zwłaszcza osobiste i ze strony innych. Po formacji zakonnej w Tanzanii, a potem w Kenii zostałam posłana do Mauretanii, gdzie pracowałam 5 lat. Mauretania to kraj całkowicie muzułmański, znajdujący się na północnym zachodzie Afryki. Uczyłam nauk ścisłych – biologii i chemii oraz angielskiego w liceum i w gimnazjum. Z powodu braku nauczycieli dyrektor poprosił mnie, abym uczyła innych przedmiotów, mimo że nie miałam przygotowania w tym kierunku. Ale nie mogłam zajmować się tym wszystkim, bo człowiek ma swoje granice.

    Zatem misja to praca?

    Pracując w szkole w trudnych warunkach, zrozumiałam różnicę między misją a pracą. Zrozumiałam, że jest tylko jedna misja i to jest miłość, a praca jest narzędziem, przez które można innych kochać. Dlatego zgadzam się z tym, co powiedziała Matka Teresa z Kalkuty, że ważne jest nie to, co robisz, ale ile wkładasz w to miłości. Misja jest tam, gdzie znajduje się drugi człowiek, który jest obrazem Boga żywego. Każdy może zadawać sobie pytania: „Jaka jest moja relacja z Bogiem?”, „Jaka jest moja relacja z ludźmi?”. W rodzinie, we wspólnocie, z sąsiadami, w parafii, w pracy, w transporcie publicznym itd. Bo tam zaczyna się misja, zanim pojedziemy dalej – do Afryki, do Azji, do Ameryki...

    Czyli przebywając w Polsce, Siostra też jest na misjach...

    (śmiech) Od 6 lat moim domem jest dom zgromadzenia w Lublinie. Nie tylko tam, ale gdziekolwiek w Polsce się pojawiłam, zadawano mi pytania: „Kiedy siostra pojedzie na misje?” albo „Gdzie siostra była na misjach?”. Gdy odpowiadam, że jestem na misjach, niektórzy czują się oburzeni, myśląc, że w Polsce nie potrzebujemy misjonarzy. Zapraszam, żeby rozważyć ten temat. Chyba wiemy, że każdy ochrzczony jest misjonarzem, posłanym do siebie samego, do swojej miejscowości, do swojego kraju albo dalej – do innych krajów. Misjonarze mają misję. W Afryce i poza nią jest jeszcze dużo potrzeb, m.in. konieczność miłości braterskiej, pierwszej ewangelizacji, rozwiązywania konfliktów i wojen, konieczność zaspokojenia głodu aktualnie w Somalii i w Sudanie Płd., potrzeba likwidacji analfabetyzmu, większej liczby kapłanów, nauczycieli, pielęgniarek, lekarzy. Jednym słowem – wielu ludzi dobrej woli, gotowych do działania, apostołów Pana Jezusa.

    Co to znaczy ewangelizować ludzi?

    To znaczy powiedzieć do nich: „Także ty jesteś umiłowany przez Boga w Jezusie Chrystusie”. I nie tylko im to powiedzieć, ale myśleć, że tak jest rzeczywiście. I nie tylko tak myśleć, ale zachowywać się w stosunku do tego człowieka tak, aby wyczuwał i odkrywał, że jest w nim coś o wiele większego i o wiele szlachetniejszego, niż myślał, i aby obudził w ten sposób nową świadomość siebie. Nie można tego zrobić inaczej, jak tylko ofiarując mu swoją przyjaźń. Przyjaźń prawdziwą, bezinteresowną, niepobłażającą, zbudowaną na zaufaniu i głębokim szacunku. Proszę was wszystkich, byście modlili się za naszych dalszych braci i siostry. Tak, jesteście i bądźcie misjonarzami czy to w małżeństwie, czy w życiu konsekrowanym lub kapłańskim.

    W takim razie, jak się Siostra czuje na misjach w Tumie?

    Chciałabym podkreślić dwie rzeczy. Najpierw dziękczynienie. Moje doświadczenie jest takie – Polacy są dobrymi ludźmi! Więc dziękuję wam za waszą dobroć, życzliwość i wiarę! Gratuluję wam 1050. rocznicy chrztu Polski. Dziękuję wam za waszą miłość i za zaangażowanie się w misje według waszych możliwości. Druga sprawa to zaproszenie. Zapraszam każdego z was i siebie samą, aby kochać więcej, bo Bóg, w którego wierzymy, a który przez Pana Jezusa nas posyła do innych, jest Miłością, która nie ma granicy, nie ma końca i jest matką wszystkich cnót! Dziękuję, że mogłam spotkać się z tumskim parafianami. Jestem pod wielkim wrażeniem tego miejsca. Dziękuję za otwartość mieszkających tu ludzi. Zawierzając was i siebie samą Maryi, Matce Kościoła i wzorowi misyjności oraz Patronce naszego zgromadzenia zakonnego, proszę o błogosławieństwo Boże dla każdego z nas! Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! Tumsifu Yesu Kristu! Milele na milele. Amina (Na wieki wieków. Amen).

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół