• facebook
  • rss
  • To trzeba samemu przeżyć

    dodane 15.06.2017 00:00

    – Kiedy szliśmy alejami, z oddali wyłaniał nam się widok wieży i umieszczony na niej wielki obraz Czarnej Madonny. Widząc to, robiło się lżej na sercu, nogi same zaczęły iść. Cudowne uczucie! – mówi Jakub Żakieta.

    Mszą św. w kościele bernardynek w Łowiczu rozpoczęła się 29 maja 362. Łowicka Piesza Pielgrzymka na Jasną Górę. Czternasty raz z rzędu uczestniczyła w niej grupa uczniów, absolwentów i opiekunów Zespołu Szkół Centrum Kształcenia Rolniczego im. Jadwigi Dziubińskiej w Zduńskiej Dąbrowie. Była to jedyna zorganizowana grupa pielgrzymkowa młodzieży szkolnej. To już swoista tradycja szkoły, że w majowej pielgrzymce idą uczniowie tej placówki. Jest to możliwe dzięki wielkiej życzliwości dyrekcji i całej rady pedagogicznej.

    Grono się rozrasta

    Pod przewodnictwem ks. Wiesława Frelka i pomagających mu kapłanów – ks. Ludwika Wnukowicza, ks. Huberta Wiśniewskiego i ks. Roberta Błaszczyka – na Jasną Górę 3 czerwca dotarło 330 pątników. Grupa pod szyldem szkoły w Zduńskiej Dąbrowie liczyła 37 osób. W porównaniu do poprzednich edycji rozrosło się grono nauczycieli i pracowników – Kinga Dzik, Joanna Gajda, Jakub Gajewski, Jan Łaniecki oraz katecheta Aleksander Frankiewicz czuwali na bezpieczeństwem wychowanków. Poprzez przygotowane transparenty (w Łowiczu i Piotrkowie z hasłem pielgrzymki: „Idziemy, by głosić”, w Częstochowie z wezwaniem fatimskim: „Ave Maryja”), a także flagi, koszulki, modlitwę, śpiew i posługę w noszeniu nagłośnienia i słynnego kotła łowickiego młodzież mocno akcentowała swoją obecność w całej grupie pielgrzymkowej. W podzięce za to na koniec zebrali gromkie brawa od pozostałych pątników.

    Słońce dało się we znaki

    W zgodnej opinii pielgrzymów, tegoroczna pielgrzymka była trudna. – Naprawdę było ciężko, chociaż większość osób zapowiadała nam, że łatwo nie będzie. Słońce dało się we znaki – mówi Jakub Żakieta, uczeń szkoły w Zduńskiej Dąbrowie. W pielgrzymce szedł pierwszy raz. Tak jak jego koleżanka Wiktoria Józwiak. – Oczywiście, odciski były, ale – jak to się mówi – jeżeli bąbli nie ma, to pielgrzymka niezaliczona. A samo wejście na Jasną Górę było niesamowite. To trzeba samemu przeżyć, bo nie da się opisać w słowach – chwila pełna wzruszeń i takiej zadumy, uniesienia – mówi Wiktoria. To, co wypełniało treść całej pielgrzymki, to podstawowe prawo chrześcijańskie – miłość Boga i bliźniego. Wszyscy spieszyli sobie z pomocą i życzliwością, stanowiąc jedną Bożą rodzinę. Trzej biskupi łowiccy też byli blisko pielgrzymów, odwiedzając ich na pątniczym szlaku.

    Psorze, my idziemy!

    Na koniec każdego upalnego dnia nogi ledwo niosły, bolały mięśnie, ścięgna... Na wytęsknionych noclegach czekał jednak gorący posiłek od życzliwych gospodarzy. A potem przekłuwanie bąbli, dezynfekcja, nakładanie plasterków, maści itp. Uczniowie nie kaprysili, nie marudzili, widać było na ich twarzach ból, ale i zrozumienie. W końcu to przecież pielgrzymka – bez cierpienia się nie obejdzie. I tak przez 6 dni, pokonując 30-, a nawet ponad 40-kilometrowe odcinki, dzielnie kroczyli naprzód. – Oczywiście, był kryzys w połowie drogi, ale nawet nie przeszła mi przez głowę myśl, żeby się wycofać – mówi Aleksandra Mozga. – Panuje wśród nas budująca atmosfera. Idziemy dużą grupą, lepiej się poznajemy. To sprawia, że idzie się raźniej, ale motywuje przede wszystkim cel. Przecież to Jasna Góra – dodaje Justyna Banasiak. Obie uczennice uczestniczyły w majowej pielgrzymce po raz drugi. W planach mają pójście także za rok. – Faktycznie, jedni drugich motywują do udziału w pielgrzymce. I to nie jest tak, że tuż przed. Już w grudniu słyszę: „Psorze, my idziemy!” – mówi A. Frankiewicz. Wart podkreślenia jest fakt, że co roku z obecnymi uczniami idą absolwenci szkoły.

    Jasna Góra i Fatima

    3 czerwca na przedmieściach Częstochowy młodzież tradycyjnie założyła jednolite koszulki (tym razem niebieskie). Z transparentami i maryjnymi flagami ruszyła na ostatni odcinek. Łowicka pielgrzymka, jako pierwsza z pieszych w tym roku, dotarła na plac jasnogórski. Padając po trzykroć krzyżem na ziemię, odmawiając modlitwę, pątnicy oddali pokłon Matce Bożej. Udało się! Paulini serdecznie przywitali całą grupę. Młodzież odpowiedziała wielokrotnym głośnym okrzykiem: „Jasna Góra i Fatima!”, a pielgrzymi z radości odtańczyli łowickie oberki i polki. Wreszcie na koniec nadeszła upragniona chwila spotkania twarzą w twarz z Czarną Madonną. Pod przewodnictwem bp. Józefa Zawitkowskiego, w koncelebrze z pielgrzymującymi księżmi, w kaplicy Cudownego Obrazu rozpoczęła się dziękczynna Msza św. Łowiccy pielgrzymi pozostali jeszcze na następny dzień. Młodzież zaś, zmęczona, ale przepełniona radością płynącą ze spotkania z Maryją, w mocy Ducha Świętego (wszak była już wigilia Zesłania Ducha Świętego) wróciła do swoich rodzin.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół