• facebook
  • rss
  • Pozostała, mimo że odeszła

    Agnieszka Napiórkowska

    |

    Gość Łowicki 27/2017

    dodane 06.07.2017 00:00

    Pani z Bliznami nie ma już z nami. Obdarowana 217 różami, żegnana czule, ze łzami w oczach, wyruszyła do warszawsko- -praskiej rodziny.

    Po krótkim odpoczynku rozpocznie wędrówkę po tamtejszych parafiach, kościołach i wspólnotach zakonnych. Jej odejście ściskało za serce i gardło. Wzruszeni wierni uczestniczący w uroczystym pożegnaniu, pozostając na placu, długo machali odjeżdżającej kaplicy z cudowną ikoną. Po peregrynacji w wielu domach pozostały nie tylko Jej wizerunki, ale także wspomnienia niezwykłych spotkań. O pierwsze owoce i podsumowanie czasu spędzonego z Królową poprosiliśmy biskupa ordynariusza. W kolejnych numerach zamieścimy świadectwa pozostałych biskupów, a także kapłanów i wiernych.

    Ordynariusz wyznał, że pierwsze, co przychodzi mu na myśl, to dziękczynienie za czas łaski. – Ono rozkłada się na bardzo wiele kierunków. Najpierw ku Bogu, że zechciał w tym ciągu nawiedzeń, w 25. rocznicę powstania naszej diecezji, ofiarować nam taki dar. To była jakby ruchoma uroczystość. Skoro powstaliśmy w święto Zwiastowania, Maryja, chodząc po kościołach, zwiastowała i prosiła, byśmy byli gorliwi jak na początku – zaznacza bp Andrzej F. Dziuba. Po wdzięczności Matce Bożej – jak podkreśla biskup – trzeba wyrazić wdzięczność księżom, siostrom zakonnym, katechetom za ich ogromne zaangażowanie. Podziękować trzeba także wielu przedstawicielom władz samorządowych, z którymi współpraca układała się bardzo dobrze i którzy wykazali duże zainteresowanie wydarzeniem. Nie można zapomnieć o straży i policji zabezpieczających wiernych podczas procesji. – Szczególna wdzięczność należy się diecezjanom, którzy podejmowali Matkę Bożą. To oni faktycznie byli tymi, którzy dzielili radość nawiedzenia. Chciałbym też podziękować w parafiach wszystkim tym, którzy nieśli obraz. W sercu przechowuję także wdzięczność za lokalne stroje, za obecność bielanek, ministrantów. Nie możemy pominąć wdzięczności dla księży misjonarzy. A potem potrzebne jest podziękowanie za to, co dokonało się w sercach ludzi, czego do końca nie możemy uchwycić. Słyszeliśmy o głębokich spowiedziach, o odnowionych relacjach małżeńskich, zmianie języka i gestach przyjaźni. To wszystko możemy nazwać odnowieniem wiary. Myślę, że to będzie najważniejsze z całego spotkania z Matką Bożą. I że to będzie się jeszcze potęgować, bo w wielu parafiach rozpoczęło się nawiedzanie rodzin przez obrazy poświęcone podczas nawiedzenia – mówi biskup.

    – Bez wątpienia ożyła świadomość Jasnej Góry. Rangi tego miejsca. Jest w parafiach praktyka wyjazdów do Częstochowy bielanek, dzieci pierwszokomunijnych, maturzystów, mamy też 3 piesze pielgrzymki, ale teraz Ona przyszła do nas. To było coś niezwykłego – cieszy się ordynariusz. – Także ogromna moja wdzięczność dla „Gościa Niedzielnego”, który tak dzielnie towarzyszył i relacjonował te przeżycia. Nie chcę też pomniejszać relacji Radia Victoria i lokalnych mediów. Nie chciałbym pominąć nikogo – zaznacza bp Andrzej.

    Podsumowując prawie rok peregrynacji, pasterz diecezji jeszcze raz przywołuje hasło nawiedzenia: „Oto Matka twoja”. Jak podkreśla, to były ważne słowa. – Słysząc je, często nie uświadamiamy sobie, że wypowiedział je Chrystus z wysokości krzyża. One są Jego programem. Jezus nie mówił ich, by zabezpieczyć swoją Matkę na lata, gdy Go zabraknie. To jest o wiele głębsze przesłanie. Przesłanie wpisane w historię zbawienia. Dowodem na to, że Maryja jest potrzebna w dziejach zbawienia, jest opis Wieczernika, w którym przebywała z uczniami. I tak, jak była u początku zrodzenia Jezusa, tak też była u początku zrodzenia Kościoła. Tu i tu była potrzebna. Tam zrodziła ciało fizyczne, tutaj rodzi z apostołami ciało mistyczne. Jakby po raz drugi potwierdzając, że jest Matką – tłumaczy biskup.

    Ordynariusz nie kryje zadowolenia, że w roku nawiedzenia przez Matkę Bożą Częstochowską diecezja mogła „dołożyć” Matkę Bożą Fatimską. – Matka Boża Częstochowska nie mówiła. Ona nie miała orędzia. My teraz dodajemy to, co Maryja powiedziała w Fatimie. „Ubogacamy Ją” także Matką Bożą Świętorodzinną z Miedniewic. Można więc powiedzieć, że ta maryjność jest pełna. Maryjności w księstwie sprzyja śpiewanie Litanii Loretańskiej przy kapliczkach. Matka Boża ma przełożenie matczyne na ludzi prostych i bardzo wykształconych. Najtrudniej jest z tymi w środku. Ona przemawia do każdego, kto nie jest pyszny i nie ufa tylko sobie. Gdy człowiek się zamknie, Matka Boża nie jest mu potrzebna – podkreśla pasterz diecezji.

    Biskup Dziuba przyznaje także, że sam się wiele nauczył. Wiele tekstów biblijnych, które już znał, pozwoliło mu odkryć nowe treści. – Był to czas pogłębiania wiary, która nigdy nie jest doskonała. Moja też nie jest, ale może Matka Boża pomoże, by ją wydoskonalić, bo Ona potrafi zaradzić, a – jak często mówiłem – Ona nikogo nie odrzuca. W każdym doszukuje się dobra. I to dobro przedstawia jako najważniejsze i budzące nadzieję. Jestem ogromnie wdzięczny za ten dar nawiedzenia. Cieszę się, że sił starczało. I cieszę się, że nie było parafii, w której nie było biskupa. Podsumowując, cieszymy się i czekamy na owoce. Obyśmy tylko my, księża i biskupi, nie utrudniali tych procesów. Wielkim pragnieniem są powołania zakonne i kapłańskie. Pytanie tylko, czy na takie owoce zasługujemy... – kończy rozważania ordynariusz.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół