• facebook
  • rss
  • Taka tu jesteś malutka, Królowo...

    Agnieszka Napiórkowska

    |

    Gość Łowicki 32/2017

    dodane 10.08.2017 00:00

    1 i 2 sierpnia pielgrzymi z różnych stron diecezji gościli w domu Matki Bożej Świętorodzinnej. A Ona... jak zwykle zaprosiła wszystkich do stołu. Odwiedzający Świętą Gospodynię obserwowali Jej gesty, ciepłe spojrzenia, a nawet zastawę ze skromnym menu.

    W pierwszych dniach sierpnia wszystkie drogi prowadziły do Miedniewic. Modlili się tu wierni z diecezji i miejscowości położonych w promieniu 30 km od sanktuarium – 2 sierpnia uczestniczyli w uroczystościach odpustowych Matki Bożej Anielskiej (odpust Porcjunkuli), a 1 sierpnia oddawali hołd poległym w powstaniu warszawskim. Większość pielgrzymów nie po raz pierwszy gościła w domu Świętej Rodziny. Na „posiłki” przychodzili tu ich rodzice, dziadkowie i pradziadkowie. Ile pokoleń? Trudno zliczyć. Podczas drogi i pobytu u Świętej Rodziny wiele osób świadczyło o otrzymanych tu łaskach.

    Pani Trojańczyka i Antka

    Pierwsze wzmianki o Miedniewicach pochodzą z XIV wieku, ale o miejscowości zrobiło się głośno trzy wieki później. W 1674 roku pobożny gospodarz z Miedniewic, Jakub Trojańczyk, na odpuście w Studziannej kupił rycinę Matki Bożej Świętorodzinnej. Po powrocie do domu powiesił rysunek na słupie w stodole i każdego dnia modlił się przed nim żarliwie. Mieszkańcy szybko zauważyli nad jego stodołą dziwny blask. Myśleli, że to pożar. Kiedy zorientowali się, że to nie ogień, ale jasność bijąca z obrazu, zaczęli schodzić się do zagrody na modlitwę. Na cuda nie trzeba było długo czekać. Konający odzyskiwali zdrowie, martwi wracali do życia, a wątpiący odnajdowali wiarę. Na przełomie wieków w miejscu stodoły powstawały kaplice i kościoły. W 1677 r. obraz uznano za cudowny, a w 1767 r. Święta Rodzina otrzymała złote korony, które ozdobione zostały klejnotami zamożnych matron. Do słynącej z dobroci Maryi pielgrzymowali tak dawniej, jak i dziś wierni z miast i wsi. W tym roku w kompanii skierniewickiej najmłodszy pielgrzym – Antek – miał 2,5 roku. W drogę wyruszył z rodzicami i starszymi braćmi Maksem i Aleksandrem. Bracia garnęli się do niesienia flag, a nawet krzyża. Włączali się także w śpiew. Przez całą drogę modlili się za swoich ukochanych chrzestnych. Jak zapewniali, jeśli Matka Boża ich wysłucha, w następnym roku przyjdą Jej podziękować. – Wyruszyłam w drogę, żeby modlić się za rodzinę i przyjaciół. Mam plecak pełen intencji. Jeszcze zanim doszłam do Matki, bardzo się wzruszyłam gestem dzieci, które wzięły na ramiona krzyż. To takie symboliczne, że one go poniosły w dniu wybuchu powstania – mówiła Agnieszka Fijałkowska. W grupie skierniewickiej do Matki Bożej wędrował także 85-letni pątnik. Mimo różnic wieku w 130-osobowej grupie niemal natychmiast wszyscy stali się dla siebie braćmi i siostrami. Nie inaczej było w grupach wędrujących z Łowicza, Sochaczewa czy Błonia. Idących w upale pielgrzymów klaksonami pozdrawiali kierowcy.

    Najgłośniej śpiewali Księżacy

    Na miejscu każdą grupę witali bracia franciszkanie. Przybycie kolejnej kompanii zapowiadały bijące dzwony. Po dotarciu do sanktuarium przed cudownym obrazem wszyscy padali na kolana, a grupa z Łowicza – krzyżem. Nie od dziś wiadomo, że Księżacy, jak mało kto, potrafią wyrazić i wyśpiewać swoją miłość do Maryi. Licząca ponad 120 osób grupa pielgrzymkowa ile sił w piersiach śpiewała: „Tęczą pasiaków, wieńcami kwiatów bądź pochwalona, Matko Księżaków...”. We wtorek 1 sierpnia, w 73. rocznicę wybuchu powstania warszawskiego, uroczystości przed cudownym obrazem poprzedziło wycie syren strażackich w Godzinie „W”. Później podczas Mszy św. za ojczyznę za powstańców modlili się nie tylko pątnicy, ale także władze gminy Wiskitki, policjanci, myśliwi i wierni z parafii. Eucharystii przewodniczył bp senior Józef Zawitkowski. – Miedniewice są szczególnym miejscem. Przychodzę tu do Matki Bożej i mówię: „Jaka Ty jesteś piękna! Taka tu jesteś malutka, a jednak jesteś Królową Aniołów i Apostołów”. Będąc tu, zawsze tęsknię za moim domem, w którym była kochająca mama. Ona uczyła mnie, że chlebem trzeba się dzielić. Ona mi wpoiła miłość do Boga, ojczyzny i Ciebie – mówił w homilii bp Zawitkowski. Na zakończenie Eucharystii biskup poprowadził także Apel Poległych, podczas którego pod tablicą upamiętniającą powstańców złożono wieńce i kwiaty. Po Mszy św. i apelu pątnicy wzięli udział w nabożeństwie dróżek Najświętszej Maryi Panny, opowiadających o Jej życiu i czuwaniu. Następnie modlitwę poprowadziła męska wspólnota czcicieli Niepokalanej Matki Miłosierdzia. Jej członkowie przez dwa dni rozprowadzali wśród pielgrzymów „Traktat o doskonałym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny”. Opowiedzieli także o swoim powrocie do Kościoła, nawróceniu i miłości do Maryi, która już nieraz czyniła dla nich i na ich oczach małe i wielkie cuda.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół