• facebook
  • rss
  • Inaczej się nie da

    Marcin Kowalik

    |

    Gość Łowicki 40/2017

    dodane 05.10.2017 00:00

    – Pojawiłam się na tych warsztatach nie dlatego, że muszę. Owszem, jest poczucie, że to mój obowiązek, ale lubię taką formę doskonalenia – mówi Katarzyna Grzegorzewska, nauczyciel religii w skierniewickich szkołach.

    Nawet długie lata pracy i uzyskanie statusu nauczyciela dyplomowanego nie zwalniają katechetów od ciągłego doskonalenia w zawodzie. Umożliwia im to Wydział Nauki Katolickiej Kurii Łowickiej. Katecheci dokształcają się, nie zaniedbując sfery duchowej. Obowiązkiem nauczycieli religii w diecezji łowickiej jest uczestnictwo w roku szkolnym w jednym ze spotkań formacji dydaktyczno-pedagogicznej. Mają tu dużą swobodę. Oferta jest różnorodna – od konferencji, poprzez warsztaty i lekcje otwarte, po udział w sympozjum naukowym. Dodatkowo swoje relacje z Bogiem pogłębiają na dorocznej pielgrzymce katechetów lub podczas dni skupienia organizowanych w różnych rejonach diecezji.

    Według oczekiwań

    Do formacji intelektualnej wykorzystywane są najczęściej doskonale wyposażona sala multimedialna Domu Biskupa w Łowiczu oraz sala konferencyjna Wojewódzkiego Ośrodka Doskonalenia Nauczycieli w Skierniewicach. To również miejsce pracy ks. Kamila Goca, który jest konsultantem ds. katechezy. Tę funkcję objął rok temu. Stworzenie oferty edukacyjnej dla nauczycieli religii spoczywa na jego głowie. Tematykę dostosowuje do oczekiwań. – Bazuję na pewnych wzorcach wypracowanych przez moich poprzedników – ks. Sławomira Sobierajskiego i bp. Wojciecha Osiala. Oni też zbierali informację zwrotną od katechetów. Przez ten rok po wszystkich szkoleniach czy przy dniach skupienia zawsze padały pytania, co jest im potrzebne. I katecheci konkretnie odpowiadali. Nawet w WODN ewaluacja wewnętrzna wykazała ogromne zainteresowanie tematyką edukacji religijnej – mówi ks. Goc. Tematyka to jedno, druga sprawa to wykładowcy. Ks. Goc nie stroni od prowadzenia warsztatów metodycznych. Przykładem były wrześniowe zajęcia mające chwytliwą nazwę „Raban w łowickie pasiaki, czyli formy przekazu Dobrej Nowiny młodym”. Katecheci szczerze przyznali, że powody ich obecności są różne. Większość szukała nowych sposobów dotarcia do uczniów. Byli też tacy, którzy traktowali to jako obowiązek, innych zaciekawił tytuł albo osoba prowadzącego. Po skończonych zajęciach panował jednak entuzjazm i nawet sceptycy docenili tę formę edukacji.

    Być sobą

    W gronie poszukujących była K. Grzegorzewska, katechetka w skierniewickich SP 7 i „Klasyku”. – Lubię tego typu warsztaty aktywne. Nam, katechetom, dają ogromną wymianę doświadczeń, pod warunkiem, że ludzie się otwierają. Bo my musimy być prawdziwi. Na takich warsztatach wychodzi też nasza autentyczność. Albo jesteśmy sobą i uczniowie to kupują, i przez to możemy ukazywać Pana Boga, albo... inaczej się nie da tego zrobić. W naszej pracy musi być odniesienie do własnego życia. Na moich lekcjach pojawiają się notoryczne pytania: „Czy pani zawsze ma ochotę się modlić?”, „Czy pani ma zawsze ochotę iść do kościoła?”. Mówię prawdę. Też nie zawsze. Tak, jak wy – mówi pani Katarzyna. O tym, że z warsztatów skorzystać może prowadzący, zapewnia ks. Goc. – Podczas tych zajęć również zdobywam nowe doświadczenie – mówi ks. Kamil. Do prowadzenia zajęć zaprosił również osoby spoza diecezji. Jedną z nich jest dr Iwona Zielonka, dyrektor Wydziału ds. Nowej Ewangelizacji Kurii Diecezjalnej Płockiej, która zrobiła duże wrażenie na uczestnikach ostatniego sympozjum naukowego w Wyższym Seminarium Duchownym w Łowiczu. Większość słuchaczy stanowili wtedy katecheci i to oni zasugerowali dr Zielonkę jako prowadzącą. W planach są również zajęcia z Marią Brzostowską, doświadczoną katechetką, konsultantem ds. katechetycznych, doradcą metodycznym w ODN w Poznaniu. Ks. Goc podkreśla, że jest sporo katechetów, którzy nie idą na łatwiznę. – Są osoby, które uczestniczą w kilku szkoleniach. Chcą się rozwijać i widzą w tym szansę na to, żeby katecheza nie była tylko lekcją religii, ale żeby uczeń podczas zajęć nawiązał więź z Jezusem. Ważne jest to, że dopiero katecheta, który sam się ewangelizuje, może ewangelizować innych. bo trudno dać komuś coś, czego się samemu nie ma – tłumaczy ks. Goc.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół