• facebook
  • rss
  • Bóg w Miasteczku

    Agnieszka Napiórkowska

    |

    Gość Łowicki 40/2017

    dodane 05.10.2017 00:00

    Ich charyzmatem jest stać jak Maryja pod krzyżem drugiego człowieka i głosić chwałę Krwi Chrystusa. Od 30 lat robią to przez modlitwę, służbę, głoszenie i cierpienie.

    W tym roku Misjonarki Krwi Chrystusa obchodziły jubileusz 30-lecia. Obchody rozpoczęły się najpierw na Jasnej Górze, gdzie wspólnota uczestniczyła w Mszy św. dziękczynnej przed cudownym obrazem Czarnej Madonny. A później trwały w Miasteczku Krwi Chrystusa w Chrustach, gdzie znajduje się dom generalny wspólnoty.

    Kropelki krwi

    Historia zgromadzenia ma początek w Częstochowie. 14 września 1987 roku jeden z misjonarzy – o. Winfried Wermter – przybył do Polski, by kontynuować misję św. Kaspra del Bufalo. Zgromadzenie narodziło się w sercach trzech pierwszych kandydatek, po cichu, wobec Maryi w Jej jasnogórskim wizerunku. Później zaczęły do nich przychodzić nowe dziewczęta oraz kobiety dojrzałe, nawet około 50-letnie. Jak mówią siostry, był to przywilej początków.

    Pierwszy dekret powołujący nową wspólnotę zakonną – jako Stowarzyszenie Publiczne Wiernych – został podpisany 22 stycznia 1988 roku w diecezji chełmińskiej za zgodą bp. Mariana Przykuckiego. Siostry usamodzielniły się w 2003 roku, kiedy przeniesiono siedzibę Zarządu Generalnego do Miasteczka Krwi Chrystusa w Chrustach. Dziś wspólnota posługuje w Sochaczewie – w Domu Kapłana Seniora i Diecezjalnym Przedszkolu pw. św. Aniołów Stróżów, a także w Łowiczu. Siostry pracują również w rezydencji biskupa łowickiego Andrzeja F. Dziuby. Charyzmatem zgromadzenia jest szerzenie kultu Krwi Chrystusa. Św. Kasper del Bufalo, główny patron sióstr (obok Matki Bożej, św. Marii Mattias i św. Franciszka Ksawerego), usłyszał kiedyś w modlitwie słowa Jezusa: „Widzisz, o synu, moją Boską Krew: w cierpieniach ją przelałem i przez cierpienia trzeba szerzyć jej cześć”. – Sercem i duszą naszej duchowości jest tajemnica paschalna, czyli przejście ze śmierci do życia, co oznacza także przelewanie swoich „kropelek krwi”, które zjednoczone z Krwią Chrystusa przynoszą błogosławione i obfite owoce – mówi s. Gertruda Bociąg, przełożona sióstr. Wsłuchując się w słowa patrona, misjonarki zawsze z radością służą, głoszą i cierpią. Robią to, posługując chorym kapłanom, radosnym dzieciom, biskupom, przeżywającym kryzys rodzinom, ale także pracując w pralni, kuchni czy ogrodzie. – Wszystko jest świetną okazją do tego, by uczcić Krew Chrystusa – zapewnia s. Gertruda.

    Droga biskupich znaków

    Jubileuszowej Eucharystii w kaplicy Cudownego Obrazu przewodniczył bp Andrzej F. Dziuba. Razem z ordynariuszem i siostrami modlili się także proboszczowie parafii, w których posługują siostry oraz Misjonarze Krwi Chrystusa wraz ze swoim prowincjałem – starsi bracia sióstr. Później świętowanie przeniosło się do Domu Generalnego w Chrustach. Tam obchody rozpoczęły się od uroczystych dróżek, po których Mszę św. odprawił bp Wojciech Osial. W Eucharystii uczestniczyli kapłani, władze miasta, a także mieszkańcy i rodziny zaprzyjaźnione ze wspólnotą. Wspólne świętowanie zakończyło się gratulacjami, życzeniami. Na koniec każdy otrzymał słodkie serce z napisem: „Dziękujemy!”. Od lat Miasteczko Krwi Chrystusa tętni życiem. Co roku odbywają się w nim Święto dzieci, Święto młodzieży, rekolekcje dla rodzin, dni skupienia dla wspólnot, a także indywidualne rekolekcje. W ciągu roku codziennie wystawiony jest Najświętszy Sakrament, który przychodzą adorować wierni. Rzesza mieszkańców Rawy i okolic uczestniczy także w nabożeństwach ku czci Krwi Chrystusa. „Jestem bardzo związany z tym miejscem. Pan Bóg prowadził mnie drogą pewnych znaków. Tutaj odprawiłem swoje rekolekcje przed święceniami biskupimi, w pustelni ojca Leszka Niewiadomskiego. Tak sprawiła opatrzność Boża, że moje święcenia biskupie były we wspomnienie św. Marii de Mattias, założycielki sióstr misjonarek. Lubię tu przybywać, bo tu czuje się obecność Boga. Tu czuję się jak w domu” – mówił dla Radia Victoria bp Osial. Dziękowali też świeccy. – Bardzo dużo zyskujemy przez posługę sióstr – mówi Marta Cypel. – Kiedy jest ciężko, zawsze mogę prosić o modlitwę. Kiedy idę do sióstr, nigdy nie obywa się bez herbaty i poczęstunku, przez co człowiek od razu czuje się wyjątkowym gościem. Poza tym zawsze można liczyć na wsparcie, dobrą radę i przyjacielską pomoc. Podczas jubileuszowej Eucharystii modliłam się za całą wspólnotę, prosząc o potrzebne łaski dla niej. 30-lecie było okazją do dziękczynienia – dodaje pani Marta.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół