• facebook
  • rss
  • Drzewo, które wciąż rośnie

    Magdalena Gorożankin

    |

    Gość Łowicki 41/2017

    dodane 12.10.2017 00:00

    Dlaczego w herbie gminy jest tur? Co wspólnego ma jej nazwa z tym, że król wypadł z karety? Jakie wojny przetoczyły się przez tę niewielką wieś?

    Podczas festynu z okazji Dni Jaktorowa obchodzono 610. rocznicę pierwszej wzmianki o miejscowości. Świętowanie wykorzystano do zbiórki pieniędzy dla rodziny, która tydzień wcześniej straciła dach nad głową w wyniku pożaru. Mieszkańcy od razu ruszyli z pomocą. W końcu tworzą silną wspólnotę od co najmniej sześciu wieków.

    Wielka historia

    Wieś położona jest wśród lasów. To właśnie tu, z przyczyn naturalnych, zakończyła życie ostatnia samica tura. Wydarzenie to upamiętnia pomnik i znajdujący się tam napis: „Bos primigenius Bojanus, przodek bydła domowego, przeżył na terenie rezerwatu Puszczy Jaktorowskiej do roku 1627”. Nie dziwi więc, że tur znajduje się w herbie gminy. Z powstaniem nazwy związana jest legenda.

    Przez tereny Jaktorowa przejeżdżała kareta wioząca samego króla. Podróż przebiegała bez komplikacji, dopóki wóz nie wpadł w wielki rów, a król wypadł z niego prosto w błoto. Był tak zdziwiony, że krzyknął: „Jak to? Rów?!”. Po raz pierwszy w zapiskach nazwy „Jaktorów” użyto w 1407 r. Miejscowość była prezentem księcia płockiego Władysława I dla żony Anny Oleśnickiej. Książęca wieś przetrwała, mimo że ten teren nawiedzały zaraza i wojny. Podczas potopu szwedzkiego wieś została wyludniona. W kronikach zapisano też, że przeszły tędy wojska Tadeusza Kościuszki. I tu rozegrała się jedna z największych bitew partyzanckich II wojny światowej. Do rozwoju miejscowości przyczyniła się kolej warszawsko-wiedeńska. W 1845 r. wybudowano stację. 60 lat później powstała pierwsza szkoła, a w 1932 r. – parafia wraz z kościołem św. Stanisława Biskupa i Męczennika.

    Tu jest mój dom

    Wielkie świętowanie odbyło się w pierwszą niedzielę października. Rozpoczęło się Mszą św., której przewodniczył ks. Wiesław Skonieczny, proboszcz parafii w Jaktorowie. – Można by powiedzieć: „Cóż to takiego szczególnego, że ktoś w 1407 r. zapisał notatkę o istnieniu miejscowości?”. Jednak to są nasze korzenie, a drzewo nie może rosnąć pozbawione korzeni. Chcemy sięgać do przeszłości, do korzeni, by móc szczycić się, że na tych terenach żyli ludzie, którzy tworzyli naszą małą ojczyznę, tak jak my teraz – mówił w homilii ks. Skonieczny. O podniosłość Eucharystii zadbała Orkiestra Międzyborów, która zagrała także krótki koncert. Po zawierzeniu Panu całej społeczności Jaktorowa mieszkańcy przeszli na plac przy OSP na festyn rodzinny. Na scenie wystąpili m.in. uczniowie jaktorowskich szkół i przedszkola. Wielkie owacje zdobyli za wykonanie piosenki o ich miejscowości. Śpiewali: „Jaktorów, Jaktorów to jest mój dom, Jaktorów to ja i on. Gdy życie cię rzuci na obcy ląd, powracaj tu ciągle i nie mów mi, skąd”.

    Rodzina to świętość

    Tydzień wcześniej jedna z rodzin straciła dach nad głową w wyniku pożaru. Mieszkańcy natychmiast skrzyknęli się, by pomóc poszkodowanym. Podczas obchodów Dni Jaktorowa zorganizowali stoisko z ciastami, by pieniądze ze sprzedaży przekazać na remont domu. – To mała miejscowość. Wieści roznoszą się szybko, zarówno te złe, jak i dobre. Gdy tylko dowiedzieliśmy się o tragedii, od razu ruszyliśmy z pomocą. Nagłośniliśmy sprawę, ogłosiliśmy, że potrzebne jest w sumie wszystko. Na efekty nie trzeba było długo czekać – mówi Elżbieta Idrian, pomysłodawczyni stoiska z ciastami. – Ludzie zaczęli przynosić niezbędne rzeczy, wpłacali pieniądze. Wiem, że zgłosiły się już firmy budowlane spoza Jaktorowa, które dziś są gotowe przywieźć materiały potrzebne do remontu. Ludzie z Grodziska, Warszawy dokonują wpłat, a my dziś mamy ponad 130 ciast, które przynieśli mieszkańcy, by pomóc rodzinie – dodaje pani Ela. Powodzenie akcji pokazuje, że jaktorowianie są gotowi sobie pomagać i jednoczyć się. – W rodzinie też zdarzają się konflikty, ale rodzina to świętość, jedność. Trzeba się szanować i, jak by nie było, pilnować i walczyć o swoje – dodaje pan Kazimierz, który od urodzenia mieszka w Jaktorowie i nie wyobraża sobie, by miał żyć gdzieś indziej.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół