Nowy numer 21/2018 Archiwum

Plecaki pełne słodyczy

Nie mają łatwego zadania, bo parafia jest rozległa, a mieszkańcy domów oddalonych od głównych dróg także oczekują na świąteczną wizytę.

Tradycja misyjnego kolędowania w parafii Wszystkich Świętych w Złakowie Kościelnym ma już kilkanaście lat. W zbieranie datków dla potrzebujących włączyło się kolejne pokolenie. Opiekę nad kołem Papieskiego Dzieła Misyjnego Dzieci sprawują siostry z bezhabitowego Zgromadzenia Sióstr Służek NMP Niepokalanej. Pomagają im animatorki, które niegdyś jako 7-, 8-letnie dzieci odwiedzały w okresie Bożego Narodzenia okoliczne domostwa.

Nie tylko zabawa

Ostatnie kolędowanie było 12. w historii koła. Udało się wypracować formułę, że dzieci docierają także do posesji znajdujących się z dala od głównych dróg. Nie każda wieś parafii ma bowiem zwartą zabudowę. Z pomocą przyszli rodzice, którzy podwożą dzieci tam, gdzie piesza wyprawa zajęłaby dużo czasu. Dzięki takiej współpracy udaje się dotrzeć do prawie każdego domu. Młodzi kolędnicy tym razem zbierali ofiary na rzecz swoich rówieśników z Syrii i Libanu. Swoją wyprawę rozłożyli na dwa dni. Liczna gromada dzieci i młodzieży w przebraniach została podzielona na sześć grup. W każdej z nich obowiązkowo znaleźli się Maryja trzymająca Dzieciątko, Król, Dziecko z Syrii, Pastuszek i Anioł. Kolędnicy, wcielając się w te postacie, odgrywali podczas wizyt krótkie scenki, zachęcając do okazania pomocy dzieciom w Syrii, gdzie toczy się wojna, oraz w sąsiednim Libanie. Kolędowanie poprzedziły przygotowania. Nie chodziło tylko o nauczenie się roli i stworzenie odpowiednich strojów. W domu sióstr służek odbywały się spotkania formacyjne. – Może niektóre dzieci z koła traktują to jak dobrą zabawę, ale wszystkie wiedzą, na co zbieramy pieniądze. Na spotkaniu poprzedzającym kolędowanie wyświetlałyśmy prezentację. Niektórzy z przerażeniem zobaczyli, że dzieci w Syrii i Libanie nie mają nic – mówi Paulina Grzegory. Jest jedną z kilku animatorek, które mimo studiów w Warszawie znajdują czas na udzielanie się w kole. – To siedzi w nas w środku. Trudno jest zostawić kolędowanie – dodaje Paulina.

Gościnni i hojni

W drugi dzień świąt Bożego Narodzenia ks. Piotr Jankowski, proboszcz złakowskiej parafii, podczas Mszy św. udzielił kolędnikom błogosławieństwa. Następnego dnia dzieci z samego rana rozpoczęły kolędowanie. Najpierw odwiedziły kaplicę sióstr, a potem wyznaczone domostwa. Wizytę rozpoczynały od śpiewu kolęd. Mieszkańcy okazali się gościnni i hojni. Zapraszali kolędników do środka. Dzieci oprócz datków do puszek otrzymywały cukierki. – Wracały z plecakami pełnymi słodyczy. Najważniejsze jednak, że zostały wysłuchane. Z roku na rok coraz więcej mieszkańców stwierdza, że to, co robimy, jest fajne. Mamy porównanie w liczbie pamiątek, które zostawiamy. W tym roku prawie ich zabrakło – mówi P. Grzegory. Siostra Barbara Lewandowska, opiekunka koła, podkreśla serdeczne przyjęcie, jakie spotyka kolędników. – Parafia liczy ponad 2 tys. mieszkańców. Docieramy niemal do wszystkich. Ludziom to się nie nudzi, z radością czekają na wizytę – mówi s. Barbara. Kolędnicy odwiedzili też plebanię. U księdza proboszcza stawiła się cała grupa. Ks. Jankowski sprostał zadaniu i ofiarował pieniądze do sześciu puszek. Wszystkie zebrane datki w darze ołtarza zostały przyniesione przez kolędników podczas Mszy św. 6 stycznia, w uroczystość Objawienia Pańskiego. Kościół w Polsce obchodzi wtedy również dzień modlitw w intencji misji.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma